Siedzi sobie sprzątająca u mnie Zuzia w Norwegii,
gdzie poleciała przed Świętami na kilka dni w odwiedziny do siostry,
4-go kwietnia ogląda polską telewizję i co widzi?
A TO.
Dziś przyjechała do mnie i właśnie mi opowiedziała, jak odjęło jej mowę i zakrztusiła się piwem..
Padłam ze śmiechu, padłam, co za wiarygodny dokument obrazujący imprezę,
o której pisałam TU.
Jaja. Od mniej więcej dziesiątej minuty, sekund osiemnaście.
Oczywiście dalej nie wracam do pisania bloga,
ale tej smakowitości nie mogłam sobie odmówić!
Miłego!
Li.
P.S. Starsza załamana. Matki nie było na imprezie, a i tak wszystko wie.
Nie ma to jak mieć macki, wszędzie, wszędzie :)
P.S. Starsza załamana. Matki nie było na imprezie, a i tak wszystko wie.
Nie ma to jak mieć macki, wszędzie, wszędzie :)

Elw – po kilku głębszych to raczej widzi się podwójnie albo ma się rozmazany obraz rzeczywistości :)). Polecam wysyłać zaproszenia pisemne na imprezę z obowiązującym regulaminem ;-)
Nie ma to jak ustalić zasady imprezy na wstępie :)
A ja Ci powiem, że pełna kultura i słowo PRZEPRASZAM padło.O rany wielkie mi co, każdy z nas 18tkę miał ;-)….no niech każdy się uderzy w pierś i powie jakie to imprezy robił kiedy "starych nie ma".Ten regulamin to muszę odgapić, mam lustro od sufitu do podłogi….hehehe tylko kto to przeczyta ;-), chyba po kilku głębszych znajdą się odważni.
Na lustrze był napisany szminką regulamin porządkowy imprezy. Np. punkt 6 "Rzygać tylko do kibla". :)
Tzn nie wiem kogo masz się bać, tylko co to za ulica :)
Ja chyba wiem, ale nie powiem! A historia niezła!!! Ciekawe co tam na lustrze było napisane!Ale balustradę przed drzwiami masz piękną :)
A kogo mam się bać?
A tu Cię złapałam:) bo milczysz a ja z tęsknoty usycham;)..ja mówiłam..lepiej telewizorni nie oglądać, bo potem takie kwiatki:)))))
Fajna historia:)))No właśnie nad tym samym się zastanawiam. Piszesz bloga i tu jeszcze szczegółowy film. Nie boisz się? Nie wiesz kto zagląda na bloga itd. Kraków, wbrew pozorom to jednak małe miasto i ustalenie adresu banalne.(ps. nie jestem trollem, kiedyś wypowiadałam się w temacie fachowców od łazienki, zaglądam tu systematycznie:D.
Gdyby nie to, że rozśmieszyły mnie okoliczności i ten niesamowity przypadek, też bym się wkurzyła, tym bardziej, że dla kogoś znającego Kraków, ustalenie adresu nie będzie problemem.
Li!A czy Policja może tak bez zgody właściciela umieszczać zdjęcia z jego domu? Ja osobiście to bym się wkurzyła jakbym coś takiego zobaczyła.czarnawiewiorka
Widziałam filmik dzięki Krzysiowi ;-)))Mordka mi się śmieje…cóż…młodość…zabawa…szaleństwa… Grunt, że jest happy end :))). Jest co wspominać hahahahaha.
Jakie lśniące schody!!! A zbiegi okoliczności – uwielbiam, czasem są nieprawdopodobne :)))
Mieszkanie masz piękne i okazało się, że klatka schodowa też bardzo ładna! Dziewczynki ładnie sobie poradziły, ale że nauczkę towarzystwo dostało to chyba dobrze…
Głos i obraz nie jest nadzwyczajny ale tylko tyle udało mi się wykombinować. http://www.youtube.com/watch?v=xzJV9rnB_Xw&feature=youtu.be
to ja doc zerwca musze czekac… nie ma sprawiedliwosci na tyms wiecie, ot co ! :-P
Ała, ała….Kochana mateczka ma waaadze i oczy wszędzie:) Rodzina Corleone może się uczyć od Niej :D:DEch Li, piszże tę książkę szybciej…
Li, pisałaś 10 marca "…A skąd wzięła się Zuzia? Historia zatoczyła małe kółeczko."teraz już wiem, że Zosia MUSIAŁA się pojawić w Twoim, w Waszym życiu hahahahhaha
Ale jaja:)))Biedne te Twoje dziewczyny, zewsząd osaczone:)))Buziaki!Gabi
Dzieci twierdzą, że gdyby nie kamera, to skończyłoby się na pouczeniu :D O święta naiwności:D
Trudno, poczekamy do maja:)
Jak mniemam, jedynie obecność reporterów tvn turbo przystopowała użycie mocno eksponowanej na filmie policyjnej pałki, które to narzędzie posiada wyjątkową moc edukacyjno-wychowawczą.
Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:- Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące polityków i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie boli głowa!
Spróbuję wieczorem.
Za granicą nie wyświetla się, niestety:(
Kiedyś, jak miałam ok. pięciu lat może, bawiłam się szminką mojej matki. Bordową, z napisem Celia:) Oczywiście wypadła mi z rąk i wbiła sie sztyftem w podłoge. Pozbierałam resztki, najprecyzyjniej jak potrafiłam, uformowałam ponownie i odstawiłam na miejsce. Jakie było moje zdziwienie, jak matka bezbłędnie odkryła, kto grzebał w jej kosmetykach.Jak??? Przecież była w pracy? Tak to już z matkami bywa, że wiedzą wszystko:)))FILM MI SIĘ NIE WYŚWIETLA!!!
Boże, biedne te dzieci!! ;))))))Ale się uśmiałam!
Matka niczym octopus i big brother w jednym. Biedne te dzieci ;D
Ale może Krzysiu znajdzie na to jakiś sposób, jak zwykle zresztą:))
tarsis, kurczę, mogę Ci opowiedzieć ze szczegółami:)
Jestem rozgoryczona i zla, bo filmik jest nie do obejrzenia jeszeli nie mieszka sie w pl :-((
Schody wyszły po prostu cudnie! :-)
hahahahhah mam banana na gębie ;)))))))))))))maczka
jesteś lepsza od mafii :)))
Nie wierzę !:))) Boskie!:))))
no właśnie, bo pamiętam to z opowieści:)
Maaaaaacki maaaaatki :)
takie historie są cudne. Mnie to nawet nie przyszłoby go głowy oglądać program "Gliny". Śmiać mi się chce nieustannie, biedne dzieci. Ale sobie poradziły, na filmie nie ma gorących negocjacji, w wyniku których mandat z 500 zł spadł do 200 zł :))
Morał dla rodziców na przyszłość: Zostawiasz dziecku chatę na imprezę, oglądasz kolejne wydania programu "Gliny".;)
:))))"tym razem imprezowicze nie sprawiali kłopotów" :)))ale jaki przypadek, że Zuzia zobaczyła to w Norwegii, a Ty w Polsce nie:) uwielbiam takie historie:)