Nudy na pudy, bo o dręczących mnie problemach

Ciężka wiosna tego roku.
Ale wczoraj odkryłam przyczynę mojego wielkiego zmęczenia, było to co prawda odkrycie z gatunku: gorąca woda parzy, hehe…, ale przecież każdy ma prawo odkryć swoją Amerykę.
Otóż, tak bardzo męczy mnie brak ruchu i nie ma rady, trzeba wrócić do korzeni i znowu zacząć się ruszać.
Przez życiowe, budowlane i inne absorbujące mnie historie podbite przy okazji leniem, zarzuciłam siłownię i wieczorne bieganie, a te nędzne namiastki ruchu w postaci roweru raz na jakiś czas są tylko mydleniem oczu dla mnie samej. Zarządzam sobie zmianę i dziś wieczorem idę biegać, co oznacza nic innego niż sto kroków biegiem, sto kroków marszem i reanimacja.
Mam kondycję ujemną, ale co tam- dam jej szansę!
W poniedziałek zaczyna się budowlany ruch, wnoszenie narzędzi, przygotowania, budowanie pakamery na podwórku i (o zgrozo!!!) latryny, a przed nami problem kolejny- mieszkańcy drugiego piętra muszą wyprowadzić się na co najmniej trzy tygodnie.
W ich mieszkaniach na okres trzech tygodni, czyli na wylanie i wiązanie się stropu, trzeba będzie postawić stemple i to na tyle gęsto, że nie da się tam mieszkać. Drobiazg, że po ścianach będzie im spływać woda, odciekająca ze stropu wydaje mi się już mniej istotny…
Na drugim piętrze są dwa mieszkania- w jednym mieszka rześka staruszka, mająca szczęśliwie córkę w Krakowie, mam więc nadzieję, że tu nie będzie problemu, a w drugim mieszka małżeństwo, dobrze po siedemdziesiątce, z tym że niestety kobieta jeździ od niedawna na wózku. I z nimi będzie problem.
Jutro mamy zebranie współwłaścicieli z wykonawcą, mam nadzieję, że odpowiednio naświetli im grozę sytuacji, a ja zaproponuję, by przenieśli się do mnie (sama nie wierzę w to, co piszę).
Dzieci zaraz po zakończeniu roku szkolnego wyjeżdżają na wakacje, mogę odstąpić im mieszkanie, jest przecież dokładnie pod ich mieszkaniem, a sama zamieszkam u kogoś z moich znajomych. Problemem będą ich dwa koty, nie wiem jak moje zniosą ich obecność, koty muszę zostawić, ale psa wezmę z sobą, albo dam do Pani Ewy.
Budowa będzie prowadzona, jak to określa wykonawca-ręcznie.
Z powodu usytuowania kamienicy i braku bramy wjazdowej, wszystko trzeba wnieść na podwórko w częściach i tam dopiero składać w całość. Nie ma możliwości postawienia dźwigu od strony ulicy, dach będą rozbierać ręcznie, ciąć na kawałki, zrzucać via rura na podwórko i stamtąd taczkami transportować do kontenera stojącego na ulicy.
Dopiero jak to sobie teraz napisałam, dotarła do mnie groza sytuacji! O rety!!!!
Choć daję słowo, zupełnie inny zwrot ciśnie mi się na usta, ten w którym wibrujące długo rrrrrr pozwala na naładowanie go odpowiednim ładunkiem emocji.
No, ale jest to przyzwoity blog, nie będę przecież tu pisać kurrrrrrrrrrwa, prawda?
Ale co sobie w myślach naużywam to moje.
Miłego dla Was!
Li.

15 Responses to Nudy na pudy, bo o dręczących mnie problemach

  1. Nieznane's awatar echoes pisze:

    Li, mnie już w trakcie czytania zrobiło się słabo i to słówko z wibrującym rrrrrrr od serca mi się wyrwało! Ale przecież dasz radę, wszak chęć realizacja marzeń daje nam siły wręcz nadludzkie! Gdybyś jednak nie miała co zrobić z psiakiem, moja mama ma duży ogród… i kocha psy (mój pies, niestety, nie trawi konkrencji, chyba, że jest to ponętna suczka :) ) Co do braku ruchu… że też, kurrrka, musiałaś tak kawę na ławę, teraz już nie mam wymówki, muszę coś z sobą zrobić…

  2. Według cudzoziemców jest w języku polskim jedno słowo, za pomocą którego można wyrazić wszystko;-) Dla ułatwienia dodam, że też ma dźwięczne „r”. Po przeczytaniu Twojej dzisiejszej notki ciśnie mi się na usta – współczujące, pełne zachwytu, niedowierzania i wiary, że się wybuduje, dodające otuchy, lekko histeryczne… etc. – ja (…)

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Krzysiu, a skad pomysł, że mam cudownych sąsiadów? Otóż odmówili kategorycznie wyprowadzki :-( I będzie problem.., ale ostatecznie tylko śmierć jest problemem nie do rozwiązania. Nie tracę ducha, choć po rozmowie z nimi nieco mi podupadł:)Ale mój wykonawca wpadł na inny pomysł, więc możliwe, że niemożliwe będzie możliwe:)Lola: budowanie dwóch pięter na kamienicy w centrum Krakowa to przecież pestka;-)marek:) Będziesz moim czołowym konsultantem ;-)Klaudia: repertuar przekleństw jest mi świetnie znany, na wszelki wypadek posiadam jeszcze ” Słownik wulgaryzmów polskich”, gdyby czasem zabrakło mi repertuaru :)Gofer:) To dobrzy ludzie, tylko starzy i z określonymi przyzwyczajeniami. Staram się ich zrozumieć, choć przychodzi mi to z trudem. Za bardzo emocjonalnie podchodzę do sprawy:)

  4. Nieznane's awatar marek pisze:

    dobre … A budowa … hm … znam branżę … masakra … ale jakoś powstają … domy, mieszkania , szkoły :) … to i … Twój dom powstanie :) .

  5. Nieznane's awatar krzysztof pisze:

    Masz cudownych sąsiadów. To będzie dla nich czas wielu wyrzeczeń. Jeśli idzie o twoją osobę to jestem święcie przekonany, że poradzisz sobie świetnie i może nie raz zdarzy ci się zakląć ale ostatecznie nie mam wątpliwości, że to wszystko skończy się dobrze. :) Powodzenia :)

  6. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Li, chyle czola. Niczym te moje budowy przy Twojej. Trzymam kciuki aby udalo sie z sasiadami.

  7. Nieznane's awatar gofer73 pisze:

    Ojej to faktycznie bardzo komplikuje sytuację – remont sam w sobie do przeżycia, ale gdy trzeba zaangażować do niego sąsiadów…Oby byli ludźmi o złotych sercach..

  8. Nieznane's awatar Klaudia pisze:

    Ta budowa to rzeczywiście ciężki orzech do zgryzienia, ale takie wyzwanie wprost dla Ciebie. A słowa z wibrującym r będzie chyba często w użyciu, bo to zdaje się ulubione słowo mężczyzn na budowach, wzbogacisz swój słownik o jeszcze o kilka zaczynających się na inne spółgłoski !!!Pozdrawiam!

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    Musiała być to naprawdę zdesperowana kobieta, Piotrusiu:)Cieszę się, że trafiłeś ;-)

  10. Nieznane's awatar Yo pisze:

    Cytat w serwisu Wiadomości: „Na wtorkowym posiedzeniu rządu minister Jolanta Fedak nie mogąc już dłużej znieść towarzystwa ministra Marka Sawickiego powiedziała do niego wyraźnie: „spierdalaj.”. W wydarzeniu uczestniczyła także minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska”Jak widać, i na najwyższych szczytach władzy rozwój mamy bardzo regionalny :)

  11. Nieznane's awatar M pisze:

    wiesz podziwiam Cię , bo to trochę brzmi jak horror :) ale trzymam kciuki za powodzenie tej akcji

  12. Nieznane's awatar Marek pisze:

    Moja droga, z chwilą rozpoczęcia budowy musisz się przyzwyczaić do słowa z wibrującym rrrrr i używać go również w rozmowach z wykonawcami, bo na budowie to jedyne słowo potwierdzające wagę tego co chcesz im przekazać, jak również podniesie Twój autorytet jako Kobiety na budowie.

  13. Nieznane's awatar anabell pisze:

    O rrrany, ale się będzie działo! Czy będziesz musiała potem odnawiać im te mieszkania? No bo skoro woda ma się im lać po ścianach? Mam tylko nadzieję,że pan Sobieszkoda jakoś to rozwiąże.Zacznij biegać, koniecznie, musisz się wzmocnić na czas budowy

  14. Nieznane's awatar Li pisze:

    Irek, silna kobieta brzmi mi czasem jak oksymoron ;-)Jeżeli miałabym już obdarzać siebie jakimś określeniem, to najbardziej właściwe wydaje mi się to: kobieta zdesperowana;-)))Pozdrawiam!

  15. Nieznane's awatar Irek pisze:

    dasz radę Li, wszak kobieta z Ciebie silna . w każdym razie trzymam kciuki, żeby się udało, no i sąsiedzi okazali się ludźmi…zwyczajnie ;)