Kolejny poniedziałek na drodze do wieczności.

Budzik wrzeszczał mi do ucha od szóstej rano i choć ciemność za oknem działała wyjątkowo łóżkolubnie, nolens volens wstałam… i jestem w porannej nieszczęśliwości.
Straszne jest to życie dorosłego, trzeba wcześnie wstawać, pracować, stresować się i jeszcze być odpowiedzialnym.
Taka jestem zmęczona dorosłym życiem, przecież w sobie ciągle jestem młoda i niedojrzała, ciągle mam ochotę na szaleństwa, na taniec i flirty, ciągle chcę się uśmiechać i niczego nie traktować poważnie. A los cynicznie zmusza mnie do bycia dorosłą, gdy ja dorosnąć nie chcę, do zarabiania pieniędzy, gdy ja nie chcę pracować, do wychowywania dzieci, gdy ja sama nie czuję się wychowana, do podejmowania codziennej walki o byt, gdy ja- taka pokojowo nastawiona, chcę być tylko beztroska.
Dorosłość jest kpiną z młodzieńczych marzeń, obozem przetrwania, to taki survival dla romantycznych panienek, dla marzycielek, dla mieszkanek obłoków bujających, dla mnie.
Za chwilę, mgnienie oka, nie będę już dorosła, tylko stara.
Będę staruszką, to myśl, która mnie naprawdę przeraża.
Będę staruszką- ja!
Co za absurdalnie prawdziwa perspektywa.
Wysoka nagroda za antidotum na poniedziałkowe zniechęcenie!
Li.

4 Responses to Kolejny poniedziałek na drodze do wieczności.

  1. Polecam Włoski dla Poczatkujących. To komedia taka ;-) Duńska.

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    O kurcze! dokładnie… tak… też… często myślę:(monina

  3. Nieznane's awatar Yo pisze:

    pewnie się okaże, jak z Kubusiem Puchatkiem, że Piotruś Pan był kobietą :)

  4. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Li, nawet jeśli będziesz kiedyś staruszką, to z całą pewnością nie zgryzliwą jędzą i to jest pewne.