Nie mam najlepszego humoru, ale kto by miał w mojej sytuacji?
Zamknęłam się w pokoju, ale nie chroni mnie to przed hałasem i pyłem wciskającym się z przedpokoju.
Koszmar wymiany starej rury kanalizacyjnej od strony mieszkania właśnie się ziszcza.
Dzwonek od rana stracił dech z przepracowania, natłok chętnych do rozmowy ze mną i „czegoś ode mnie chcenia” Panów Zenków, Stasiów, Jacków i Piotrusiów wyjątkowo dziś mnie rozdrażnił.
No bo skąd mam wiedzieć kiedy przyjdzie elektryk? Jak wiatr zawieje to przyjdzie…
Albo kiedy L. zadecyduje, gdzie ostatecznie chce grzejniki? Czy ja jestem L.?
Budowa wkracza w fazę pośpiechu, nerwów i wyścigu z czasem.
To już nie jest to spokojne układanie cegieł w gorący, sierpniowy dzień, a naczynie połączone z kolejnym naczyniem, bez opróżnienia jednego, nie można napełnić drugiego.
I tak:
Dopóki L. nie zdecyduje, gdzie chce grzejniki, dopóty nie będzie u niej wylewki.
Jak nie będzie u niej wylewki, to nie będzie skończona elewacja od podwórka, bo nie będzie można zdjąć windy, którą transportuje się materiały budowlane na trzecie piętro.
Jak nie będzie ściągnięta winda, to nie będzie u mnie wprawione okno w sypialni, stanowiące obecnie wejście do windy. I tak dalej!
Wisienkę na torcie stanowi mały, biały kot Bobcio, który wpadł w sam środek pyłu i sadzy i jest teraz szary. A Szarego już mam.
I zostanę sobie taka wściekła conajmniej do południa, a co!
Gdyby tylko los zesłał mi kogoś na kim mogłabym się wyładować, uch!
;-)
Li.

Li. się zmobilizowała i wszystko ruszyło z kopyta:)
Karla, moja Droga, napisałam usprawiedliwienie :D
Uff:) myślałam, że wody termalne tak Cię wciągnęły, że już nie masz zamiaru wrócić:)
Żyję :) I piszę.
Czyli wniosek : Wszystko przez L. Zdopingować, zmusić i pogonić.Jak zwykle uprzejma:Ciocia Dobra Rada.
Oh, ten nieszczęsny pan elektryk ;-). Jak tam samopoczucie, już lepiej? Miłego i bezproblemowego dnia Ci życzę!
Przedswiateczny czas jst zawsze bardziej stresujacy, pomysl ze za rok o tej porze nie bedzie juz panow Jackow, Stasiow i Zenkow. Jestes blizej niz dalej Li, i tak dokonalas dla wielu niemozliwego:)Glowa do gory Li, mnie na stres zawsze pomaga spacer jakos tak sie czlowiekowi lzej na sercu robi. Trzymam kciuki i zycze spokoju. Pozdrawiam, Ania
Jednego nie rozumiem. L. to Twoja przyjaciółka…Nie zależy jej na szybkim dokończeniu remontu? Niech się wreszcie zdecyduje, a wszystko pójdzie z górki !Tego Wam życzę :) Dana
Jak to nie masz sie na kim wyladowac? A te wszystkie Zenki, Stasie, Jacki i Piotrusie? Juz by drugi raz nie przyszli. ;)Trzymaj sie!
Łepek do góry !! To tylko przejściowe trudności …
Mając do wyboru: okno albo winda, wybrałabym windę. To bardzo praktyczne urządzenie, choćby do transportowania zakupów. Korzystałaś? ;-)