Czasem zastanawiam się na ile istnieję?
Są dni, gdy lubię nie istnieć dla świata- wydaje mi się, że jak wyłączę telefon i zamknę się w domu, to już mnie nie ma. A tu figa z makiem- jestem tylko niedostępna.
Jak zakrywam się kołdrą po uszy, chcąc poczuć się bezpiecznie jak w kokonie, też jestem, tylko pod kołdrą.
Gdy wyjeżdżam, to tu mnie nie ma, ale jestem tam.
Wszędzie zostawiam ślady elektroniczne- płacę kartą, podaję NIP do faktury, lokalizują mnie przekaźniki GSM, czasem fotoradary…
Ja siebie w lustrze zauważam, ale dzieci zauważają mnie głównie wtedy gdy mnie nie ma, jestem taką stałą wartością w ich życiu jak powietrze, a czy zauważa się powietrze?
Tylko wtedy, gdy zaczyna go brakować.
Fajny paradoks- zauważyć, gdy nie ma.
Istnieję, istnieję jak cholera, tu i teraz i we wspomnieniach, ze swoimi wszystkimi wadami,
z odrobiną zalet, ale niewielu obchodzi moje istnienie.
To takie małe istnienie- ledwo zauważalne.
Bardzo łatwo można przestać istnieć w cudzym życiu, wyjść z niego bez dania sobie samemu prawa powrotu, zamknąć oczy dotychczas wpatrzone, zerwać więzy nierozerwalne.
A co na to Lec?
Należy żyć przez kalkę, by w razie zniknięcia mieć dowód istnienia.
Li.

Ech… no… :)Szewski miałam dziś dzień. Ale już minął, co za ulga…Dzięki Wam za dobre słowa, wielkie dzięki :***
Jesteś i to jeszcze jak!!! ;-)
Dowodem Twojego istnienia jest ten oto blog :) Ta kalka od Leca. Z tego, co można z niej wyczytać , wynika, że odpowiedź na pytanie "na ile istnieję", powinna brzmieć: "na bardzo" :)
dla mnie istniejesz i jesteś BARDZO. Chcę by tak było.
I jeszcze dodam:"Myslisz wiec jestes"Serdecznosci Ania
Ja sie wpisuje na liste i wyslylam wiele serdecznosci i usmiech i oczywiscie dawke dobrej energii bo tego nigdy za wiele. Pozdrawiam, Ania
Ponoć aby istnieć, trzeba mieć wokół siebie rzeczywistość, która trwa…Masz własną rzeczywistość? Masz.Trwasz na przekór wszystkiemu? Trwasz.I nawet jeśli wokół sami lunatycy, istnieć musisz. Egoistycznie…No!
U mnie w laptopie jestes bardzo,bardzo zauwazalna. Zobacz, taki kawal swiata nas dzieli, nigdy sie nie spotkalysmy, ale jestes codziennym, zawsze mile widzianym gosciem w moim domu, a potem dalej w moich myslach. I jesli chcesz wiedzic ilu obchodzi Twoje istnienie to my tu zaraz liste zrobimy. ;)
Zawsze istniejemy dopóki jesteśmy zauważani i pamiętani a potem to już tylko… Pozdrawiam
Tak sobie myślę Li, że Ty czasami jesteś podwójnie ze swoją siłą i charakterem. Trudno przejść obok Ciebie obojętnie. A niektórym niestety czasami trzeba coś zabrać, aby przekonali się, że nic nie jest dane na stałe. Nasza obecność też.