Posadzone wczoraj przeze mnie na podwórku kwiaty kulą się pod naporem wody spadającej z nieba. Niedzielne plany zamokły i nie dają się odczytać, a chęć do zaplanowania czegoś innego dotknięta jest niechęcią do jakiejkolwiek aktywności. Mam tylko ochotę na kolejny kubek kawy
i leniwą podróż przez net celem poszukiwań wszystkiego co może przydać mi się do mojego mieszkania, na przykład markizy nad część tarasu, tak by spod niej kpić sobie z deszczu.
Szukając suchych plusów w tej nieciekawej dla zagrożonych powodzią części kraju mokrej sytuacji uważnie oglądam sufity, szukając ewentualnych śladów zbrodni przeciekania dachu i na razie jest niewinny jak nowonarodzone dziecko. Taras nad moją sypialnią też dzielnie trzyma szczelność i niech tak pozostanie do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Trudno nie ulec szarości i utrzymać swoje myśli w cieple świecącego w wyobraźni słońca.
Walczę ze sobą o dobry nastrój, włączyłam pogodną płytę z muzyką z „Mamma mia”, czasem słońce, czasem deszcz, najważniejsze by nie poddać się czemuś tak nieprzewidywalnemu jak pogoda. Nie pozwalam moknąć swoim myślom, nie narażam ich na drżenie z chłodu i wilgoci, wysyłam je na plażę wyobraźni zalaną słońcem i turkusowym morzem i zabieram się za robienie porządku w niezliczonej ilości butów moich i córek.
A co na to Lec?
Czasem trzeba okres między przeszłością a przyszłością przeżyć w jakimś zastępczym czasie gramatycznym.
Dajecie radę? :)
Li.

Echo, no wiadomo że usterki muszą być, ale dlaczego od razu dach? :(
Li, zawsze są jakieś usterki przecież (wiem, co mówię, od lat pracuję w branży budowlanej). Lepiej, że wyszły teraz,niż w pięknej, urządzonej już łazience, prawda? Będzie dobrze! I słońce zaświeci w końcu… już w czwartek może :)
Jakoś zgasło to słońce, ale może dlatego że jest noc. Okropny mam nastrój, wykryłam niewielką, ale jednak mokrą plamę w rogu łazienki na górze- jednak dach przecieka! Czyli zacznie się jazda typu zerwanie sufitu, szukanie przecieku, ha! Czułam, czułam, że z tym dachem będzie coś nie tak, od początku był dotknięty pechem!!!
Co mamy nie dawać? Byle jak, ale dajemy a że pogada pod psem i nic się nie chce to w końcu nie dziwne, ile można miesięcy bez słońca wytrzymywać? Jednak nadzieja na słońce została, gdzieś głęboko, ale jest tam i czuję ją :) Pozdrawiam
Jakby Ci tu powiedzieć … wskoczyłam w wełniane skarpety, tak mi było zimno.Leje,pada, siąpi,mży a pies wyprowadzony na spacer kombinuje jakby nie wejść na mokry, nasiąknięty woda trawnik. I jakoś nie mogę sobie przypomnieć jak to jest, gdy świeci słońce.Najważniejsze,że nie masz przecieków. Anna