Nihil novi.

Śniłam i śniłam, że dzwoni dzwonek, a on naprawdę wkroczył w mój senny poranek i przyniósł za sobą kolejnych fachowców- oto do przedstawienia Pan Wojtek i Pan Kuba i się zobaczy co zrobią z moich łazienek. Długo drapali się po głowach nad kombinacją płytek z mozaiką, ale podobno to są prawdziwi mistrzowie. Jak oni wszyscy…
Życie bez dzieci płynie mi nadzwyczaj przyjemnie, to się nazywa wolność, czy jakoś tak. Chwilowo więc wyzwolona z niewoli macierzyństwa tęsknię sobie za nimi całkiem przyjemnie i nareszcie mam czas dla siebie.
Idę na budowę. Wypiję tam poranną kawę, podleję rośliny, pogadam, poustalam, pooglądam, pomarudzę, nacieszę się słońcem na tarasie i będę stwarzać wrażenie, że ja tu pilnuję i beze mnie ani rusz.
Zdjęcia będą jak choć jedna rzecz będzie w całości skończona.
Ale zapowiada się pięknie, zaprawdę powiadam Wam, bez fałszywej skromności…
Miłego dla Was w ten piękny czwartek!
Li.

2 Responses to Nihil novi.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    G. , no jasne że goście zawsze są u mnie mile widziani! Taras z przyjemnością da się okupować ;-) całusy!

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ja to widziałam i mogę powiedzieć że zapowiada się niezwykle pieknie, oryginalnie, z rozmachem i wyobraznią! A tarasu Monia to Ci zazdroszczę jak nie wiem co! Będę go okupować, pozwolisz? :)))))) G.