Wtorek-nie zawsze potworek.

Moje życie idzie sobie miarowo naprzód, nie oglądając się wstecz.
Dla mojego życia nie ma żadnego znaczenia wynik wyborów, awantura o krzyż (choć podoba mi się określenie Wojna Krzyżowa i nowa chrystianizacja Polski i Europy przez PiS, cha cha…), idiotyczne wywiady udzielane przez napuszone od buty posłanki typu Beata Kempa, afera kratkowa z teorią spiskową w tle i te wszystkie polskie bagienne specjalności.
Dla mnie życie to pobudka o wpół do siódmej rano, bo przyszedł elektryk, zanoszenie dwóch kaw na budowę- jedną z mlekiem i łyżeczką cukru, drugą czarną bez cukru, leniwe przeciąganie się na tarasie w słońcu o tej porze dnia jeszcze nie palącym, podlewanie clematisów z modłami, by wytrzymały upały, szykowanie się do pracy i takie tam codzienności.
Starsza z Londynu co jakiś czas przesyła wiadomości na gg, głównie jednego niestety rodzaju: kasa, kasa, kasa, przelej mi na kartę kochane pieniążki, najdroższa mamusiu, Młodsza z kolei z Burgas śle maile pełne tęsknoty i zapewnień, że zawsze jak do mnie pisze to „lecą jej łezki albo pot”.
Upał zahibernował moje koty, prawie nie ruszają się z miejsc, szczególnie preferując łazienkę, pies dyszy, ale zawsze jest chętny na spacer, a ja dziś nareszcie po kilku tygodniach przerwy umówiłam się na obiad z dziewczynami i mam nadzieję na leniwe popołudnie nad bakłażanami z ricottą w sosie ze świeżych pomidorów oraz dzbankiem zimnej wody z cytryną.
Życie potrafi być piękne, jak tylko uda się zamknąć uszy i oczy na ten beznadziejny, pełen złości
i nienawiści świat.
A co na to Lec?
Obserwujemy ciekawe zjawisko: bełkot jako środek porozumiewawczy między ludźmi.
Li.

3 Responses to Wtorek-nie zawsze potworek.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Młodsza się asekuruje, Agato ;-))Na wszelki wypadek trzeba grać twardzielkę, ale swoje przemycić:)Mnie też ten tekst rozbroił i rozczulił:) pozdrawiam!

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Rzygam na to, co widzę i słyszę w telewizji. Z góry przepraszam za wyrażenie, ale ogarnia mnie wściekła bezsilność na zidiocenie, które obserwuję wśród naszego społeczeństwa. W związku z powyższym całą złość włożyłam w zagniecenie ciasta do pizzy. Poszłam po bandzie, bo jak skończyłam, to aż mi drżały ręce :DP.S. Rozbroiła mnie Młodsza tym tekstem o "pocie", haha :)))) Słodka jest!Agata

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Trzeba sobie szukac w tym zyciu przyjemnosci gdzie sie tylko da, pozdrowienia Li!