Przedwczoraj zbiegając z wątpliwą gracją ze schodów uszkodziłam sobie nogę.
Ostry ból w łydce wskazywał na zerwanie mięśnia, ale szczęśliwie jest to tylko porządne jego naciągnięcie.
Unieruchomiona w domu zgrzytam zębami, najbardziej mi żal częstych wizyt na budowie, bo nie mogę chodzić, a zwłaszcza wchodzić.
Choć oczywiście wczoraj wieczorem nie wytrzymałam i weszłam na górę- trwało to jakieś dwadzieścia minut, ale dałam radę, a ten wysiłek podjęty w celu zobaczenia pomalowanej do końca łazienki był niczym dla widoku pięknych i subtelnych pasów (zdjęcia będą jak znajdzie się kabelek do aparatu. Albo jak go kupię, ale teraz przecież nie mogę wychodzić z domu…:)
O kolory na ścianach w pokoju spieram się ze Starszą, która po pierwsze oznajmiła mi, że jest „ohydnie” ( a moim zdaniem jest pięknie, ech…) i chce mieć „zwyczajny” pokój, cokolwiek to znaczy, po drugie stanowczo zażądała przemalowania świeżo pomalowanych ścian, po trzecie oznajmiła mi, że skoro ich nie przemaluję, to mnie nienawidzi i na koniec mało konstruktywnej rozmowy walnęła drzwiami od swojego pokoju.
Dalszy przebieg buntu naznaczony był wyjątkowo głośną muzyką, co jest o tyle niespotykane, że w naszym domu głośno muzyki słucham tylko ja, Starsza tego nie cierpi.
Wyrażanie nienawiści do matki warte widocznie było pewnego poświęcenia i zrobienia na złość sobie samej…
Posunęłam się do tego, że tylko jeden raz zwróciłam jej uwagę na ciszę nocną.
Reakcji nie było, ale za to ku mojej wielkiej uciesze pół godziny później do drzwi zapukała Policja wezwana przez sąsiada z kamienicy obok (a jeden Policjant był mi osobiście znany i lekko speszył się na mój widok, zważywszy na przyczynę wezwania, haha…). Wyjaśniłam miłym Panom przyczynę konfliktu, zapragnęli zobaczyć sporne ściany, drugi raz tego dnia wdrapałam się na budowę, wpadli w zachwyt, pooglądali sobie wszystko, podumali nad tarasem, postraszyli, że złodzieje mogą przejść do mnie po dachach i śmiertelnie poważnie pouczyli moje zbuntowane dziecko o konieczności ciszy nocnej i przy okazji o konieczności docenienia tego co robi dla niej matka oraz o tym, że kolory są fantastyczne i że oni chętnie tam zamieszkają.
Nie mówiąc o postraszeniu jej Sądem dla Nieletnich.
Starsza była w lekkim szoku, potem się popłakała i już mnie kocha, czyli sytuacja wróciła do pożądanej normy. Rozśmieszyło mnie jej spontaniczne wyznanie, że płyty Lady Sovereign nie znosi.
Tym sposobem po haniebnym zachowaniu przyszła natychmiastowa kara, jakie to wychowawcze !
I w dodatku nie przeze mnie wymierzona, ja jestem niewinna i z czystym sumieniem mogę powiedzieć słowa, których sama nie znoszę słuchać: „a nie mówiłam?”
:)
Li.

She, ale czasem trzeba zakreślić jakieś granice. Moja córka ma bardzo dużo wolności i wydaje jej się, że jest już bardzo dorosła. Są jednak sytuacje gdy wychodzi z niej małe dziecko i rozkapryszona córeczka, a ja na to nie mam zamiaru pozwalać. Przez cały rok budowy była tam może trzy razy, zupełnie się nie interesowała ani budową, ani wykończeniem, a teraz nagle robi aferę stulecia. Rozumiem, że jest w trudnym wieku, on jednak minie, a jej kompletnie nieudane pomysły wykończeniowe zostaną. I kto będzie miał na głowie zmianę? Oczywiście ja! A mnie się już nie chce… :)Trudny wiek, trudnym wiekiem, ale sprawiedliwość musi być po mojej stronie;-) Pozdrawiam!
Bardzo dziękuję moja droga córko za konstruktywny komentarz;-) Nie będę z Tobą jednak dyskutować na blogu, poczekam aż złość Ci przejdzie. Tylko na marginesie napiszę- kto decyduje o tym, że jest to Twój pokój?
Wiele lat temu moja mama tuz przed balem maturalnym zmusila mnie do zdjecia ze soba, ( w przeciwienstwie do mnie uwielbiala zdjecia) Na tym zdjeciu uwieczniona jest moja skrzywiona mina i jej sztuczny usmiech, bo nie byla to mila sytuacja dla nas obydwoch. Sa tez dwie rozne interpretacje tej sytuacji moja….to totalny brak respektu dla tego co czulam w danej chwili i brak uszanowania mojej woli i jej zupelnie niepotrzebne zepsucie "takiej pamiatki" co mialo tez swiadczyc o moim trudnym charakterze…Patrze czasami na te zdjecia… i ucze sie, bo tez mam corke.pozdrawiam She
'potem się popłakała'dlatego że masz mnie w dupie i nie obchodzi cię moje zdanie na temat jakby nie było MOJEGO pokoju w którym JA spędzę CO NAJMNIEJ następne 3 lata.nie, pan policjant z włosami na żelu mówiący o tym że mogę ci narobić kłopotów mnie jakoś nie ruszył.
Ten sąsiad to znany mi wcześniej pieniacz- z okazji budowy nasłał na nas wszystkie możliwe organy- i Straż Miejską i Nadzór Budowlany, choć w sumie trudno mu się dziwić, ten nieustanny budowlany hałas świętego wyprowadziłby z równowagi :)Odległość między oknami to jakieś 15 metrów, choć nie vis-a-vis a po przekątnej, a jednak Starsza dała popalić z bitami;-))Sama się biedaczka męczyła, myślę że z ulgą wyłączyła muzykę hehe :)
Dziwi mnie jedno, dlaczego sąsiedzi najpierw nie przyszli do Ciebie tylko interweniowali od razu na policję? To jacyś zawistni sąsiedzi, którzy chcieli Ci dokuczyć za ten ciągły hałas w Twojej kamienicy ;-). Wiesz…nie pochwalam i nie bronię Twojej córki, bo też mam w domu 15-to latkę i czasem jej zachowanie mnie doprowadza do szewskiej pasji, ale to taki głupkowaty wiek. Moja córcia ostatnio powiedziała mi, że jestem zacofana, ponieważ chciałabym z niej zrobić zakonnicę i najlepiej zamiast extra ciuszków kupiłabym jej habit, welon zakonnicy i kwef, żeby wszystko co możliwe zakryć ;-). Jeszcze nie raz nas dzieci zaskoczą. No cóż…taki los matek ;-). Pozdrawiam!
No popatrz Anabell, ja swojej matki nie słuchałam , moja matka nie słuchała swojej, moja córka nie słucha swojej matki, czyli mnie, historia kołem się toczy i tylko kolejne pokolenie matek toczy pianę;-)) Grunt to pamiętać o swojej burzliwej młodości, nie traktować dziecka śmiertlenie poważnie i jakoś łapać dystans i luz. Jakoś to będzie :D Całusy!
Ooo, to masz wielce zaradnych sąsiadów. Moim to "byle co" nie przeszkadza, najczęściej to ja interweniuję u zródła hałasów, uprzedzając,że jeszcze 15 minut i wezwę policję. Ostatnio, na szczęście, zdarza się to już bardzo rzadko.Czy to nie zabawne,że metoda "na złość mamie, niech mi uszy zmarzną" jakoś nie odchodzi do lamusa?