Wszystko piękne, pachnące, nowe, albo ulubione stare, cieszy, chyba cieszy, nie wiem, znowu chaos wokół mnie z przeprowadzką w tle-dziś w nocy zmarł młodszy i jedyny brat mojej Mamy, a od kilku dni wiem, że Nemo ma Obcego. Z przerzutami.
Szkoda tylko, że dalej w tkwi w takiej zaciekłości i złości i nie widzi powodu, by ze mną porozmawiać.
Odkąd się rozstaliśmy ciągle chorował. Ponadnormatywnie.
Jestem pewna, że były to choroby od-duszowe, bo gdy choruje dusza, ciało nie będzie zdrowe.
Jest mi go żal. Bardzo chciał być szczęśliwy, miał swoje wyobrażenie szczęścia, trawił życie na jego poszukiwaniu, gonił za nim i łapał jego cień, a zapomniał o tym, że szczęście to tylko stan umysłu.
Trzymam za niego kciuki, proszę los o łaskawość, o odstąpienie od ostateczności, to jest ojciec moich dzieci, którego kiedyś kochałam bardziej niż siebie.
Li.

Zapewne… Ania
O ja cię … ale się narobiło… mam nadzieję że starczy mu siły żeby przewalczyć niechęć dziewczyn do spotkania … bo gdyby nie daj boże tfu tfu, to za parę lat będą tego żałować…ale to życie pokręcone :(
Aniu, jakoś jestem dziwnie pewna, że jemu też jest przykro…
Przepraszam chcialam powiedziec, ze mnie jest przykro. Ania
Bardzo mu przykro. Ania
Gosia, łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić? On nie chce i one nie chcą. Z trudem je namawiam na telefon do ojca. Mają żal i widzę, że więź emocjonalna jest bardzo cieniutka, bardzo…Starsza nie widziała go od połowy lipca, Młodsza od tego czasu jeden raz. Czy on się zmieni? Nie sądzę, myślę że wręcz przeciwnie, bo ma coraz więcej w sobie złości i pretensji do świata. Próbowałam nawiązać z nim kontakt, ofiarowała pomoc, bo przecież mamy przetarte pewne drogi po Ilonce, natrafiłam na mur. Nie będę się przez niego przebijać, jest dorosły.Chyba, że stanie się cud, na co liczę.Ściskam mocno!
O rany Li – nie wiem co powiedzieć… myślę, że bardzo ważne jest aby wasze córki były jak najwięcej z Nemo. Choroba zmienia i to bardzo, tak bardzo, że pod naszym bokiem może pojawić się całkiem nowy, inny człowiek… pilnuj tego i wykorzystaj okazję… ściskam
Brak słów. Nic więcej nie można dodać
O żesz! Brak mi słów…..Wiesz, nie jestem mściwa, ale czasami nawet w obliczu śmiertelnej choroby ciężko o pojednanie……… Dana
To naprawdę bardzo smutne. Choroba to mało przyjemna okazja do tego by naprawiać relacje z drugim człowiekiem ale może to was jakiś sposób przybliży do tego, że wasze wzajemne stosunki się poprawią. Choroby nie życzę nikomu. Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia.
tak mi przykro…
To smutne wiadomości, zwłaszcza,że są przerzuty. Oby Mu wystarczyło sił na pokonanie choroby.Bo każde leczenie Obcego jest niestety wyniszczające cały organizm. To trudna sytuacja.Dla Was wszystkich. I jest mi z tego powodu bardzo przykro.I przykro mi,że Twoja radość z powodu nowego domu została zmącona tymi tragicznymi wydarzeniami. Trzymaj się dzielnie, nie masz zresztą innych możliwości.Przytulam- Anna
straszna sprawa z tą chorobą,rak to autodestrukcjaa może Ty z nim porozmawiaj
O w mordę! Przykre, bardzo przykre! Każdy człowiek ma prawo do życia mimo wszystko… Mam nadzieję, że pokona Obcego i dzieci odzyskają ojca. Niech ta choroba będzie dla Nemo tylko przestrogą i doda mu rozumu, że dzieci są najważniejsze! Życzę mu siły i zdrowia!