Do Anny- w odpowiedzi na komentarz.

Moje litery zostają ze mną w domu na resztę popołudnia i żądają już tylko przyjemności.
Robię sobie kawę pół na pół z mlekiem, w ulubionym kubku z napisem: ” Jeszcze nie jesteś doskonała, ale  jesteś już całkiem blisko”, układam się na łóżku w ulubionej, acz zabójczej dla kręgosłupa pozycji i piszę co mi w duszy gra.
Moje litery mają malutkie zmarszczki pod oczami i pierwsze siwe włosy, dla świata ukryte pod farbą, ale świetnie widoczne przez moje wewnętrzne oko.
Moje litery przeszły ze mną straszne chwile, współodczuwanie umierania, śmierć i ogromną tęsknotę.
Moje litery razem ze mną dojrzały i z ostrością coraz gorszego wzroku zobaczyły jak kruche jest życie i jak samotna jest śmierć.
Moje litery nie chcą już pisać o kupowaniu butów, których zresztą już tyle nie kupuję.
Moje litery są dalej moją cordon sanitaire przed smutkiem życia i bezwzględnością świata, ale  słabsze i coraz starsze coraz częściej poddają się złym nastrojom.
Nie piszę tak samo? Bo nie jestem taka sama. Wady niestety pozostały, ale życie się zmieniło.
Zmieniły się też priorytety i sposoby (samo)pocieszania na tym najgorszym ze światów.
Moje litery są moje i mówią moim głosem.
Tulę je więc mocno do siebie, odpieram złe wciórności i czekam na ten magiczny moment, gdy znowu przyjdzie czas bezpieczeństwa, miłości, odprężenia i przekonania, że cokolwiek się stanie nie jestem sama.
Bo teraz jestem sama wśród problemów i nie chce mi się udawać, że jest inaczej.
Gdybym pisała tak samo jak kiedyś, „z radością, bez myśli przewodniej„, nie byłoby to takie prawdziwe.
I jednak, mimo wszystko mnie czytasz. A ja będę dalej pisać, raz tak, a raz tak.
Czasem słońce, czasem deszcz, i w radości i w smutku.
Li.

17 Responses to Do Anny- w odpowiedzi na komentarz.

  1. Nieznane's awatar Kucyk pisze:

    Rewelacyjny wpis. Czyta się Ciebie coraz lepiej, Li. Nigdy nie przestawaj… Pisać, walczyć, uśmiechać się …Wolę Ciebie od yoursa, chociaż jego też bardzo lubię :-)

  2. Nieznane's awatar Yo pisze:

    W innej kwestii, Ty już wiesz jakiej: wariatka jesteś :))

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Beem, ja to chyba nawet nie umiałabym wrócić do tamtego stylu pisania. Widocznie mam różne okresy, jak Picasso :))

  4. Nieznane's awatar Li pisze:

    Jadwigo, bardzo się cieszę, że do mnie piszesz pomimo naszej konkurencji :) Nie znałam tego: w każdym kąciku jest po krzyżyku… ech, no tak jest.

  5. Nieznane's awatar Beem pisze:

    Nie, Li, nudno by nie było i czasami, czasami bym znowu przeczytała, ale to se ne vrati i już. Zresztą i ja wtedy byłam przecież inna. Na blogach pełna mobilizacja, kto może łapie znajomego rechaba albo może na Kleparzu szuka, tam sprzedają wszystko. Słupki dostają nagle gorączki i szybują w górę. Dobrze, że swoje wiesz. ***

  6. Nieznane's awatar jadwiga pisze:

    Li, nie martw się, w każdym kąciku jest po krzyżyku, pochowałam mamę pół roku temu, zmarła na moich rękach, trauma trwa, a życie gna dalej, jest tata i moja nad nim opieka i wnuki, i życie trwa dalej, i smutki i wzloty i śmiech i łzy i strachy pod kołdrą co mnie odwiedzają, a życie trwa, a jej już nie ma…pozdrawiam cieszę się, że dzięki Redakcji znalazłam Twój blog, redakcjo dziękuję, Li trzymaj się!Powodzenia, nie spadaj!jadwiga

  7. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li, oddaję na Ciebie głos.Pozdrawiam i życzę dużo siły. Anonimowa.

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    Beem, jak nie ma zmian, to jest nuda, o!ognik: że też Ci się chciało … :)

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    Re, no no- pierwszy na tym blogu komentarz w hindi :)

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    Lola, no musiałam :) Bo inaczej komentarz byłby dłuższy niż notka :))Poza tym trzeba było podjąć się obrony samej siebie, rzekłabym: obrona z urzędu :))

  11. Nieznane's awatar ognik pisze:

    a ja wlasnie rpzeczytalam CALE archiwumod samego poczatku, w trzy dni :)i dodalam Cie do linkow i bede do Ciebie wracalabo masz TO COS :))))))))))czy piszesz o butach czy o bolu-jest w tym PRAWDAi dlatego bede tu wracac :)pozdrawiam Gaia

  12. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li, własnie ta Twoja ewolucja od imprezującej i bezproblemowej kobiety do kobiety budującej dom dla dla siebie i dzieci uwiodła mnie najbardziej. Lubię Cię czytać, bo jesteś jak każda z nas- czasem chimeryczna, czasem rozkoszna, czasem wściekła, zawsze babska i prawdziwa. Ani nie masz idealnego charakteru, ani nie kreujesz się na ideał. Jesteś na wyciągnięcie ręki i dotknięcie, przytulenie i całowanie, chce się Ciebie czytać i z Toba zaprzyjaźniać nawet jak mieszka się na drugim koncu Polski. Nie przejmuj się niczym i nikim, pamiętaj, że to Ty nauczyłas mnie, ze wszystko mija, nawet najdłuższa żmija, cieszmy się dniem dzisiejszym, nawet takim leniwym popołudniem i niech Ci nie przyjdzie do głowy konczyć z pisaniem! Ja jestem od Ciebie uzależniona :DDDDKaśka z Olsztyna

  13. Nieznane's awatar Beem pisze:

    Ja właśnie to chciałam napisać rekapitulacyjnie co i Ty: Tempora mutantur nos et mutamus in illis. Pewno gdzieś literówka, dawno to było kiedy. Ja zaczęłam czytać Licencję, kobietę inną niż Li, choć przecież podobną. Jej blog jest dla mnie cały czas interesujący, oglądam świat jej zmysłami, na tyle, na ile pozwoli. Super, nie muszę tak samo, ile frajdy w różnych punktach widzenia. Zaskoczeń. Lubię tak, lubię Li i jej blog.

  14. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li masz moj glos, zrobione:D Pozdrawiam, Ania

  15. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Kochana, zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie będzie podobało – albo temat, albo podejście, albo styl, albo… Zawsze znajdzie się ktoś kto wie lepiej. Twoje litery są Twoje. I niech takie pozostaną.Całusy!

  16. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Li, a co to za faworyzowanie Anny? My tez chcemy osobnych notek w odpowiedzi na nasze komentarze. ;)))

  17. Nieznane's awatar Re pisze:

    कभी खुशी कभी ग़(kabhi khuśi kabhi gham)- po 3 latach nauki hindi tylko tyle pamiętam. zresztą głównie dlatego, że widziałam film:) całkiem dobry film swoją drogą. zwłaszcza na ten czas w życiu, gdy deszcz…powodzenia w walce z rzeczywistością!