Serce rośnie, ale gorączka niestety też.

Obudził  mnie natrętny domofon i w tym samym momencie spłynęło olśnienie- stolarz!
Biedny ten człowiek chyba nigdy nie zobaczy mnie kompletnie ubranej…
Warto jednak było wstać skoro świt o godzinie ósmej i mieć już nareszcie skończoną szafę w przedpokoju. Będzie teraz panował w niej wyznaczony drążkiem  ład (haha), i porządek (haha), koniec z bezładnym rzucaniem kurtek i płaszczy na wieszak a la Thonet, co szczególnie uwielbiały koty moszcząc się na jego czubku.
Ferie tradycyjnie zaczęły się  chorobą Młodszej.
Wydziela z siebie ciepło wystarczające do ogrzania salonu, poziom marudzenia przekroczył punkt krytyczny, feryjne plany zrujnowały się zanim wyszły z fundamentów, a mnie zaczyna w charakterystyczny sposób boleć głowa, co może oznaczać, że za chwilę jedyną zdrową osobą będzie Starsza. Na chwilę, bo silne emocjonalne więzi pomiędzy nami mają niestety przełożenie na wzajemne zarażanie się jakimś grypowym paskudztwem.
Ratuję się herbatą z cytryną i imbirem i zaraz wyskoczę na Kleparz po składniki niezbędne do TEGO.
Miłej soboty, a na koncie Sylwii pieniądze rosną w sposób powodujący u niej gwałtowny wzrost ciśnienia i niemożność poprawnej z nią komunikacji, albowiem albo się śmieje, albo płacze, a generalnie brakuje jej słów. Zapytała mnie kim jest Li i o jakiego bloga chodzi. Zamarłam i mam prośbę- niech Was ręka boska broni w tytule przelewu podawać adres mojego bloga.
Jestem przecież poważnym pełnomocnikiem, wolałabym nie być czytaną przez moich klientów :)
Sylwia wie, że jestem inicjatorem pewnej akcji internetowej wśród moich przyjaciół i znajomych  i niech tak pozostanie na wieki.
Idę po cebulę, farmakologia nie działa, czas sięgnąć po środki sprawdzone na pokoleniach.
Li.

9 Responses to Serce rośnie, ale gorączka niestety też.

  1. Nieznane's awatar ognik pisze:

    to ja tez doloze porade iscie irlandzka: hot toddyczyli whisky z goraca woda pol na pol+lyzeczka brazowego cukru+plasterek cytryny ponabijany gozdzikaminawet jesli nie pomoze to nie zaszkodzi a jakie to dobre!!!(mi pomaga :p)

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Nalezy wyrazić zaniepokojenie Twoim stanem , jako że wiadomo, iż weekend słuzy ku pokrzepieniu dusz , a nie ku kichaniu w husteczkę, mierzeniu gorączki i rozkoszowaniu sie cebulanym syropem (pffffy)."Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz…" Aha, i natrzyj sie koniecznie maścią rozgrzewającą. No może nie cała od stóp do głów , ale stopy i popiersie nalezy koniecznie potraktowac czymś co grzeje. Jak wiadomo taka maśc brudzi, smrodzi , moze pomoze a nie zaszkodzi. Po kuracji wszystkim co możliwe, na nogi staniesz szybciutko, i do nas zdrowa wrócisz raniutko.Oczekując na wyzdrowienie – pozdrawiam, Monna

  3. Nieznane's awatar La pisze:

    Li teraz trochę mądrowania! zanim minie te 12 godzin i Twój wspaniały trunek będzie gotowy, uracz się imbirówką! na kubek wrzącej wody kopiasta łyżeczka imbiru i gotujesz 5 minut, potem pijesz to łyczkami, moja córka się krzywi ale łyka bo wie, ze to działa, sprawdziła to na swojej skórze nie raz! wypijecie to dziewczyny tak na przeczekanie tych 12 godzin, nie zaszkodzi a moze pogonić niechciane wirusy i inne istoty, które jak jemioła przyczepiły się do Twojego ciepłego serduszkaściskam

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li Jak miod to tylko Manuka, drogi jest ale zabojczy dla choroby. Od jakiegos czasu lecze sie tylko nim i nigdy nie zawodzi.

  5. Nieznane's awatar Olaszek pisze:

    ogromnie się cieszę, że teraz wyszło tak świetnie. cieszę się też i mocno trzymam kciuki, żeby tak wyszło, jak jest w planie z całą resztą! to o czym myślałam, to jak by tu spróbować podsunąć jej pomysł na pracę w domu. taką, którą można by robić przy trójce dzieci. choć w jej sytuacji dodatkowa praca byłaby megawyczynem, to jednak dałaby jej pewność, że "choćby skały…" nigdy już nie znajdzie się w takim położeniu, jak teraz.wybacz nadgorliwość :)

  6. Nieznane's awatar Li pisze:

    Karla, ani mi się śni dawać! Zwalczę zarazę starym sposobem, muszę tylko poczekać 12 godzin aż się zrobi, całusy!

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    Olaszek, no wlasnie: Prosiłam o niewielkie wpłaty, bo to ma być pomoc doraźna, na przeżycie najbliższych miesięcy. Mam nadzieję, że w ciągu dwóch miesięcy uda się załatwić alimenty z Funduszu Alimentacyjnego, a taki dlugi okres jest niestety konsekwencją bezwładu urzędniczego. Będzie więc miała pewne 1000 zł. Ona żyje niezwykle oszczędnie, najważniejsze żeby miała pieniądze na zapłacenie mieszkania z rachunkami (1200 zł), na pampersy i na jedzenie. W tym momencie na koncie jest 3000 zł, jest to kwota dla niej zawrotna, zapewnia zapłacenie za dwa miesiące mieszkania, rachunków za media i jeszcze troszeczkę zostaje. Zakładam, że ta aresztowana sierota wyjdzie po trzech miesiącach i wróci do pracy, gdzie zresztą na niego czekają, bo był bardzo dobrym pracownikiem.Damy radę, Sylwia podniosła się z upadku i jeszcze nigdy nie widziałam jej takiej szczęśliwej i rozświetlonej. Promieniuje szczęściem od środka :) Dla niektórych szczęście to zapewnienie podstawowego bytu, warto się kurczę nad tym zastanowić :) Pozdrawiam!

  8. Nieznane's awatar Olaszek pisze:

    tfu na gorączkę i inne ochydy. mój sprawdzony sposób na zaczynające się przeziębienie to kubek gorącej herbaty (tak gorącej, jak da się wypić), z dużą ilością cytryny i łycha miodu. trzeba zawinąć się w kołderkę i pić ten cudowny napar. pilnować, żeby się nie odwinąć i pozwolić sobie na megapocenie. pomaga :)a propos pomagania – zakładam, że kasy wystarczy Sylwii na jakieś 2 miesiące – jaki jest plan na potem? pisałaś, że zasiłek socjalny powinien się niedługo uruchomić i że fundusz alimentacyjny coś będzie wypłacał. a jeśli między jednym a drugim okresem zrobi się dziura? pomyślimy o tym?buziak! i obyś następny post napisała już zdrowa jak ryba :D oczywiście dla Młodszej też życzenia ozdrowienia!

  9. Nieznane's awatar Karla pisze:

    Li, nie daj się. Zabij zaraza w zarodku!