Książkę to jednak trudno się pisze.
Zwłaszcza jak samokrytycyzm sięga nieba, a poczucie własnej wartości męczy się w piekle.
Próbuję, piszę, kasuję, kreślę, zmieniam, szukam swojej drogi i tej szczególnej chwili, gdy palce złapią właściwy słowa rytm i zacznę tańczyc wśród szybko spadających na białą kartkę monitora literek.
Uwielbiam tańczyc, ale na razie z trudnością przestępuję z nogi na nogę.
Książkę to jednak trudno się pisze.
Co ja sobie myślałam?
Li.

O kurde – to słabo bo we mnie też wykiełkowała taka potrzeba…Pisz, opowiesz jak było gdy skończysz…
Pisz, nie marudź.
Czeslaw Milosz twierdzil, ze Mickiewicz teoriami o boskim natchnieniu zrobil wszystkim pisarzom wielka krzywde. Jego zdaniem pisanie to ciezka i mozolna praca. Trzymam kciuki.
A czy musisz myśleć, sakramencko i bez przerwy piszę książkę? pisz, samo wyjdzie
Bardzo trudno. Wiem coś o tym. Ale damy radę. Bo jak nie my, to kto? :))
Opowiadaj historie, nie myśl, że piszesz książkę – to sprawa drugorzędna. A.
Anabell ma rację. Wyłącz myślenie o książce.PozdrawiamCzarnawiewiorka
Przestań myśleć o tym,że piszesz książkę, pisz tak jak na blogu, to wtedy będzie dobrze.