Weekend poszatkowany był gośćmi jak świeży szczypiorek na wiosnę.
Drzwi się nie zamykały, taras tkwił w oblężeniu, a ekspres do kawy jęczał z rozkoszy częstego dotyku.
W sobotę wieczorem poszłam do kina na nowy film Allena ” O północy w Paryżu” i niech ręka boska Was broni, by tego filmu nie zobaczyć.
Cudowny, zabawny, wzruszający i z gatunku tych, co to chce się mieć go na półce.
Dla mnie osobiście niesie jasne od dawna przesłanie, by w miłości szukać podobieństw, a nie fascynujących początkowo przeciwieństw. Podobieństwa przyciagają się tak mocno, że nie ma miejsca dla nikogo innego, przeciwieństwa z czasem stają się odpychające, robi się dużo miejsca pomiędzy i wtedy z reguły następuje uczuciowo/małżeńska katastrofa.
Wiem co mówię, ale z drugiej strony mężczyzna podobny do mnie, to- rany boskie- jakiś męski koszmar, haha…:)
A Paryż sfilmowany tak romantycznie pięknie, że mam ochotę natychmiast spakować się i… Ech, kiedyś.
Wiem co mówię, ale z drugiej strony mężczyzna podobny do mnie, to- rany boskie- jakiś męski koszmar, haha…:)
A Paryż sfilmowany tak romantycznie pięknie, że mam ochotę natychmiast spakować się i… Ech, kiedyś.
Dziś mam sporo pracy, schodzę więc z niechęcią z tarasu, jadę do firmy, miałam pracować w weekend, ale snułam się po nocnym Paryżu.
Miłego!
Li.

"AUGUST RUSH" to film o którym Ci opowiadałamjeden z piękniejszych maczka
Film jest świetny, też go widziałam. Faltycznie powinno sie mieć go na półce. Ale wieczór, brzmi, że się udał?
Uśpić? Dorota – przecież to kosztuje… ;-) Kiedyś ktoś mądry wypowiedział się, że o poziomie człowieka świadczy m.in. również jego stosunek do zwierząt. Coś w tym naprawdę jest.Miłego dnia wszystkim!Kasia
A co to w ogóle ma znaczyć, że "koty to tylko zwierzęta"? Że nie przejmować się, nie składać połamańca, uśpić od razu? Na blogu nie opisywać, bo co to za temat? A idź sobie, chłopino, w cholerę, czytaj o jeden blog mniej, będziesz miał więcej czasu. Jak Bobcio? Dorota
a co Bobciem? jak sie ma? obiecałas napisac:(((
A propos filmów, które mam na półce – hitem niezaprzeczalnym jest film z Nicholsonem i Diane Keaton "Lepiej późno niż wcale", pamiętam, oglądałam ten film po raz pierwszy, kiedy lada moment miałam urządzać swój dom, więc zatrzymywałam kadr po kadrze i inspirowałam się pięknymi wnętrzami :-) Poza tym Keaton ubiera się tam na biało, a ja kocham biel, więc to taka wartość dodadna tego filmu do radosnego przesłania, że w życiu rzeczywiście wszystko może się zdarzyć i co z tego, że czasem późno? :-)Kolejnym filmem podtrzymującym mój czasem słaniający się nastrój jest "Pod słońcem Toskanii" z Diane Lane i jej budowaniem życia od nowa. Obowiązkowy film na smętne jesienne wieczory :-)Ach i "Noce w Rodanthe" też z Diane Lane, też w pięknej scenerii, też ku pokrzepieniu serca, ale nie do końca niestety, bo happy endu tam nie ma :-(Wiem, że moje typy to nic odkrywczego, żadne ambitne kino, ale czasem w życiu rozwiedzionej kobiety jest taki czas, kiedy chce się czytać tylko mało ambitne książki, za to pełne radosnej nadziei, oglądać mało ambitne filmy, za to z myślą przewodnią, że wszystko, co dobre może się jeszcze zdarzyć. A na Allena wybieram się w przyszłym tygodniu :-) Pozdrawiam i miłego dnia życzę wszystkim.Kasia
Byłem również. Na tle jego ostatnich filmów na plus, co nie zmienia faktu, że Woody Allen ma na swoim koncie dużo lepsze filmy. Zdjęcia faktycznie fajne. :)
yhyyyyyyyyyyyyy, Woody Allen ! YO ma racje !maczka pozdrawia
Jutro ( a raczej już dziś, bo północ minęła) wybieram się na " O północy w Paryżu". Allen to mój ulubiony reżyser.
Poszłam na ten film dla tych cudownych zdjęć Paryża. Ech Li mam marzenie, że niedługo, może nie aż tak znowu niedługo odwiedzę to cudowne miasto….Wszystkich zachęcam do obejrzenia.Sympatyczna
po tych wszystkich komentarzach, a przede wszystkim po notce zamierzam siąść i zobaczyć ten film :) a przy okazji inne wymienione filmy Allena :)Gdzie ja sie podziewałam do tej pory? ;0)hihihihi:)Pozdrawiam serdecznie :)
Yo, niech będzie że chałtura, ale to szykowana chałtura:) Prawie bon chic bon genre:)Ja jestem zauroczona, o! :)
jak ma się tyle młodych żon co Woody Allen to czasami trzeba się pokusić o chałtury :) ale "Co wiecie o seksie", "Manhattan", "Seks nocy letniej" i parę innych to dzieła na miarę Felliniego, rewolucjonizujące nie tylko kino, ale i społeczny mental.natomiast tekst typu:"czytam około 50 blogów – polskich i zagranicznych, na większości – zgodnie z moją nieco ekspresyjną naturą – zostawiam komentarze. Więc nie żebym Cię jakoś specjalnie wybrał" uważam za dowód na to, że w kwestii pewnych kompleksów Woody Allen ma jednak rację
Miałem dokładnie takie same odczucia jak ty czego efektem była moja reakcja na pierwszy komentarz tego pana. Na pewne zachowania automatycznie włącza mi się agresor. p.s. Może i faktycznie nie wszystkie filmy Woody'ego Allena są świetne ale reżyserem jest świetnym :-)
Krzysiu:* mój Ty blogowy rycerzu:)Niestety, czasem tak jest, że czuje się do kogoś awersję od jego pierwszego zdania, tak się stało i tym razem, nie mam zamiaru z tym walczyc:)Nie mam też zamiaru niczego udawac, więc bez ogródek i- przyznaję- mało uprzejmie oświadczam, że mnie z Jackiem Koszlą wybitnie nie po drodze. Wietrzę fałsz i wyrachowanie, nie wierzę w czyste intencje zwykłego czytelnika.Krzysiu, a co do filmów Allena, to nie wszystkie lubię, niektóre nawet nazwałabym gniotami, ale TEN jest świetny i magiczny.Pozdrawiam:)
Słowa klucze – dyplomacja i skromność :-) Ciekawe czy pan zrozumie ten przekaz.Panie Koszla mógłby pan tutaj spokojnie wyartykułować każdy swój pogląd i to nawet taki, z którym autorka się wybitnie nie zgadza, ale do diaska z wyczuciem!Żali się pan na połajanki? A czego się pan spodziewał? Zjawił się pan tutaj i pod tekstem, gdzie Li opisuje przejścia biednego Bobcia, rzuca tekstem – przecież koty to tylko zwierzęta. Na dzień dobry zraził pan do siebie autorkę i myślę, że sporą część (jeśli nie wszystkich) czytelników. Pan się ewidentnie i na siłę promuje. Cóż, pana zbójeckie prawo ale tak szczerze: po co idzie pan drogą, która prowadzi donikąd? Jeżeli tak się pan reklamuje na pozostałych 50-ciu blogach, które pan odwiedza to ja się nie dziwię, że nikt z tych 50-ciu bloggerów nie składa panu rewizyty. Szczytem bezczelności jest pouczanie drogi panie autora bloga zwłaszcza gdy samemu jest się na bakier z internetowym savoir vivre.I proszę zapamiętać, że są pewne prawdy oczywiste, z którymi się nie dyskutuje. Słońce wschodzi na wschodzie a zachodzi na zachodzie, trawa (przeważnie ;-) jest zielona, 2 + 2 = 4, koty nie są tylko zwierzętami, Woody Allen robi świetne filmy.Pozdrawiam :-)
Jacku Koszla, przegrałeś u mnie w momencie napisania "to tylko kot".Nie zależy mi więc na tym, byś czytał mojego bloga, komentował i miał jakiekolwiek zdanie na temat tego co napisałam.I super, że nie wychwalasz się pod niebiosa, to już byłoby nie do strawienia, haha;-)
Aaaa… i jeszcze jedno: czytam około 50 blogów – polskich i zagranicznych, na większości – zgodnie z moją nieco ekspresyjną naturą – zostawiam komentarze. Więc nie żebym Cię jakoś specjalnie wybrał:) Pozdrawiam!
@Li A ja czasami mam wrażenie, że kiedy nie wychwalam się pod niebiosa to zaczynasz się robić nerwowa. Chill out girl.Poza tym – moim – wiecznie i wyłącznie reklamującego się blogera zdaniem – to nie jest najlepsza polityka postępowania wobec komentujących: połajanki, gdy mają inne zdanie.
JA TEŻ WIDZIAŁAM, JA TEŻ (PODSKAKIWANIE Z UCIECHY). CUUUUUUUDNY FILM!
Ten film jest magiczny i pełen tęsknoty, czekania, niespełnienia i nadziei.Piękny film, ja też na nim wzruszałam się i śmiałam do łez.B.
… a ja … się zgadzam … z Jackiem … i z Tobą Li .
Koszla, a gdzie ja pisze o fascynacji Woody Allenem? Bardzo podobał mi się ten właśnie film, ale czy to świadczy o fascynacji jego wszystkimi filmami? Czasem mam wrażenie, że piszesz te komentarze u mnie tylko po to, by promowac swojego bloga. Tak, zdecydowanie w tym celu :)
Powszechna fascynacja Woodym Allenem jest dla mnie niezrozumiała. Mam wrażenie, że to gość, który zrobił kilkadziesiąt filmów, ale jeszcze nic w nich nie powiedział. Ma na koncie kilka celnych aforyzmów, ale w gruncie rzeczy sprowadzają się one do tego, żeby uprawiać seks z możliwie największą ilością osób. Bywa zabawny, ale tylko bywa. Allenomanii mówię stanowcze nie!
taaa, z tymi przeciwienstwami to by sie zgadzalo. Niestety.
Li, ty chcesz dziś pracować???? Przecież wg prognoz dziś jest ostatni gorący letni dzień! Taras w szoku, wczoraj tak przyjemnie, dziś opuszczony, kawa cicho wietrzeje niepotrzebna nikomu… Ach, ta proza. O filmie marzyłam i na pewno: A. pójdę, B. zdobędę kopię legalną lub nie i będę mogła w każdej chwili się napawać. Tak już dawno postanowiłam (no, ze dwa tygodnie temu).