Zamykam bloga. Przynajmniej na razie.
Od dłuższego już czasu nie mam światu nic ciekawego do powiedzenia, a czytanie wstrętnych komentarzy nie jest moim hobby.
Coś co miało być radością i jednocześnie sposobem na smutki, nagle stało się źródłem przykrości, wkurwiania się i marnowania czasu.
Chamstwa i prostactwa organicznie nie znoszę. Trudno mi też położyć na szali wszystkie przyjazne mi dusze z tymi nieprzyjaznymi, niby dobro zawsze zwycięża zło, ale mnie nie chce się już dłużej walczyć.
Do miłego!
Li.

Kiedy udostępniłaś swojego bloga dla pomocy Chustce, zastanawiałam się, czy dasz radę. Szczerze mówiąc, byłam pewna, że Ci się za to dostanie. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jakie komentarze mogłaś otrzymywać…Moim zdaniem,to dobra decyzja.Pozdrawiam.
Ojtam, ojtam… ;-). Gdyby Li była tak konsekwentna jak niekonsekwentna to byłaby rozpacz z mojej strony, a w tym wypadku jestem tylko chwilowo przygnębiona i czekam na cd. bloga obojętnie gdzie ;-))). Li, wierzę że wrócisz ;-))))
nie podoba mi sie to, ale rozumiem :(
Wpadłam znowu … z nadzieją na zmianę decyzji ;)*A wiesz, Li, że dzięki Tobie na joge polazłam? I w dodatku ciagle chodzę :)
szkoda!!!!!!!!!!!!!
Bardzo, bardzo żałuję!Też myślę, że rozdanie kluczyków sprawdzonym czytelnikom rozwiązałoby sprawę. Albo całkiem zlikwidować możliwość komentowania… Jakie to jednak małe i podłe. Im fajniejsza osoba tym więcej zazdrośników, tym większa potrzeba dokopania jej. Też na wszelki wypadek zapisuję sobie Twojego maila. Pozdrawiam
Nie wierzę :)
Szkoda , mam nadzieje ,że wrócisz. Bardzo lubię czytać , poprawiało mi to humor , bardzo rzadko komentuje bo nie czytam komentarzy ( co by sie nie denerwować) Pozdrawiam Tosinkowa mama
Bardzo mi przykro :/ Zdążyłam wszystko przeczytać, zdołało mnie to tak mocno poruszyć i nawet na pierwsze komentarze już się zdobyłam…Ale rozumiem, bo tu przecież nie o mój, czytacza, komfort chodzi tylko o to aby Tobie pisanie sprawiało radość, pomagało. Jednak będę tu zaglądać.Klarysa
:( v.
Agawa, to jest "good idea" – blog w blogu ;) Onet będzie musiał w przyszłym roku zamieścić dla nas nową kategorię, którą z góry wiem, że wygramy bo będziemy przecież jedyni:)
A może będzie tak: Li będzie czytać, a my pisać będziemy?Bo ja nie jestem pewna, jaki będzie świat bez bloga Li… Jakiś bardziej smutasowaty chyba….
li, czekam na cdn….ula.m
Li, powinnaś wiedzieć, że z terrorystami się nie negocjuje. Inaczej trzeba z nimi postępować.
Jak niecierpliwe dziecko pytam: Już? Daleko jeszcze? (Jak długo jeszcze?)
Dzień dobry a właściwie dobry wieczór, wiesz, pierwszy raz komentuję, ale wymaga tego Twoje postanowienie, może jak zobaczysz ile osób Cię czyta, ba, potrzebuje Twoich wpisów to przemyślisz decyzję? nie pozwólmy trollom zdobywać świata ! pozdrawiam ciepło – wierna czytaczka :)
Noooooo! No. No ! Please. Jest to jedyny blog ktory mnie interesuje. Zostan prosze :(Przeciez masz wiecej przyjaciol niz tech pasudnych troli. Zostan dla nas i pisz. Ania
Szkoda Li, lubię Cię czytać. Ale jeżeli czujesz, że to jest dobra decyzja i będziesz bez bloga czuła się lepiej, to ok. Rób tak jak czujesz i aby Tobie było dobrze. A swoją drogą zjebkami parafian specjalnie nie przejmowałabym się. W sieci każdy jest mocny w gębie, w realu większość siedzi cicho, nawet jak należy się odezwać. Twój blog i Twoja sprawa co tutaj piszesz. Buziaki. Magda z Wrocka
szkoda;przez pewien czas nie działały mi tu komentarze, teraz działają, to nie będzie bloga :(
Bardzo,bardzo mnie zmartwiłaś :(Dajesz im (właśnie "tym") satysfakcję,a nas zostawiasz. Chcesz się poddać?Yo ma rację.Proszę, przemyśl to jeszcze raz.
O,ja tak , jak Agawa codziennie rano zaglądam do Ciebie, żeby upewnić się, że są na świecie ludzie mądrzy, życzliwi, radośni,a do tego wspaniale piszący!
szkoda!! rozumiem:* ale szkoda…
kompletnie nie czaję , co się stało; coś nowego tutaj, z nami się wydarzyło!?L z Ł
Li, proszę nie rób tego.Od dawna każdy dzień zacyznam od filiżanki kawy i Twojego bloga. Przywracasz mi wiarę w to, ze są jeszcze ludzie normalni, że są ludzie życzliwi…. Li, bądź tu… dla nas….
ech, szkoda, Li. mam nadzieję, że wrócisz tu prędzej niż później, bo chociaż nie komentuję, to lubię Cię poczytać, to takie optymistyczne. i chociaż nie udzielam się w tych całych 'dyskusjach' to wiedz, że zawsze jestem po Twojej stronie. wracaj jak tylko znudzi Ci się niepisanie :)PS zabawna sprawa, niby jestem w wieku Twojej Karolci, ale nie czuć tej różnicy wieku jak sobie poczytuję Twoje wpisy :)
Przykro. Dopiero niedawno Cię odkryłam, trafiłam przez Chustkę i zostałam, a tu taka niespodzianka. Szanuję Twoją decyzję, ale gdzieś tam egoistycznie mam nadzieję, że może wrócisz. Życzę wszystkiego dobrego!
jak masz dość debili to zahasłuj albo ukryj komentarze, jak jaale zostań z nami, bo Cię lubimy
zamykać nie ma sensu, zrób na hasło albo ukryj komentarze, ostatnia rzecz to przejmować się debilami.ściskam
Dopiero niedawno odkryłam Twój blog, nawet nie zdążyłam się za mocno zagłębić w lekturę…No nic, szanuję Twoją decyzję.Pozdrawiam i do miłego :D
No, proszę, wróć.
Nie wierze ,ze sie tak poddajesz , po prostu nie wierze !!!!!Bo niby z jakiej racji masz dać satysfakcję tym wszystkim zawistniakom i jak ich tam jeszcze zwac można ????Będę głęboko zawiedziona jeśli zrezygnujesz – bo inni tak chcą ? Ci inni nie są tego warci , naprawdę !!!Wiem , ze jesteś śilna ,dzielna i mądra i nie zrezygnujesz z własnej przyjemności dzielenia sie z innymi swoimi refleksjami,uczuciami,wrażeniami ….. I aby tak było .Bądź z nami i tyle !
Li, oglądnęłam właśnie piękny film o miłości, ludzkiej tolerancji, bezinteresownej sympatii, empatii – "Lars and The Real Girl" Akcja toczy się w małej miejscowości, teoretycznie w zaściankowym społeczeństwie… dalej nie opowiem, bo koniecznie oglądnij, lub oglądnijcie kochani blogerzy:)Daj Bóg żyć wśród takich ludzi, bo gdybyśmy wszyscy tacy byli jak oni, to Ty Li nie musiałbyś zamykać bloga. Jestem pod dużym wrażeniem:)
Rozumiem Cię, choć mi z tego powodu nieco smutnawo. Poczekam cierpliwie.Anna
No i teraz mi smutno!
ale przecież wrócisz…och, przypomnina mi sie takie zdanie z "Kamiennych tablic"-"tak sie nie robi nawet psu"…to padło tez przy rozstaniu…bedziemy sobie czekac tu cichutko
Li….a tak lubiłam spędzać u ciebie wieczory:). Nie rób mi tego:(A co do komentarzy to ….czasami się zastanawiam skąd u ludzi tyle jadu,tyle nienawiści i chamstwa, czym to jest spowodowane, własną frustracją???Będę czekała….do jutra, wymyśl hasło i pisz dalej :)Pozdrawiam ciepło.Ewa
przykro mi…wiesz
hmmm szkoda ale mam nadzieję, że za czas jakiś zatęsknisz za nami i nas zaprosisz w nowe miejsce chociaż… a póki co odpoczynku życzę od trolli
:( szkoda.Ale wiesz…ja to rozumiem :*
kurcze, jakoś ciągle wydawało mi się to nieprawdopodobne, pomysł z hasłem jest niezły, pomyśl o tym.przykro mi, że są głupcy i że robią Ci przykrość.pozdrawiam serdecznie.Aneta
Dziekuje za wpisy Li:)Wiele sie od Ciebie ucze, przede wszystkim optymizmu i wiary w lepsze jutro. Moze nie ze wszystkim sie zagadzam, ale szanuje twoje zdanie i bardzo cenie to ze nawet jak popelnisz blad, potrafisz to powiedziec, przeprosisz i idziesz dalej. Ucze sie od Ciebie jak byc kobieta niezalezna i nie dac sie zamknac w schematach, jak odwaznie pojsc wlasna droga i tego ze sprawianie sobie przyjemnosci jest naszym obowiazkiem i czescia zycia. Jestem wdzieczna, bo dzieki Tobie poznalam inne ciekawe kobiet jak Chustka, Anita, Gosia od Precla i Di, Tabaka, DaCapo i Zimno. Dzieki Wam zobaczylam inny wymiar kobiecosci i inny model zycia. Czytanie waszych blogow poprawia humor, daje sile i uczy odwagi. Dzieki Tobie poznalam inny wymiar feminizmu i macierzynstwa. Uczysz mnie ze kobieta silna jest i moze byc krytyczna, miec wlasne zdanie i niekoniecznie musi byc zona aby byc szczesliwa i czuc sie spelniona. Mam nadzieje ze wydasz ksiazke albo moze bedziesz pisac felietony do jakiegos czasopisma. Jeszcze raz dziekuje za lekcje zycia i za chec dzielenia sie chociaz czastka Twojego zycia. Zycze wszystkiego dobrego, duzo zdrowia, sily i spelnionych marzen:D Serdecznosci, Ania
Wlasnie, a moze by tak haslo na blogusia ?Wiesz, ja rozumiem, ze jestes zmeczona, i rozumiem ze to egoistyczne moje gadanie, ale tak jeszcze mam ciupinke nadziei :-)
To powiem jak moja corka "to niesprawiedliwe", ale rozumiem. Dla nas czytanie Ciebie jest przyjemnoscia, ale Ty nie masz przyjemnosci z czytania wypowiedzi troli. :( A moze by tak haslo? Na jakis czas, zamiast zamykania?
Z żalem przyjęłam do wiadomości:( Rozumiem. Będę niecierpliwie czekać na Twój powrót. Pozdrawiam. Joanna z K.
Do miłego … Li .
Wierzę, że długo bez blogowania nie wytrzymasz, no a wiara przecież czyni cuda ;-)
Jak koty nic mi nie zrobiły,a ja ich nie znoszę,tak Ty,Li nic mi nie zrobiłaś ,a ja Ciebie lubię.Czytać na pewno.Co będę czytać ?Ogarnij to wszystko w książkę i daj znać ,gdy wyjdzie :)
:( będziemy tęsknić! Wracaj prędko, ja na pewno będę czekać!Blackberry
Och Li, jak przykro!!! Ale pomyślałam, że moderowanie nie zwalnia CIEBIE od czytania wypocin tych idiotów, i że mnie by na to nie było stać, tak więc: rozumiem. Mimo wszystko mam nadzieję, że za jakiś czas jakoś wrócisz tu lub gdzie indziej i dasz nam znać.Od Ciebie trafiłam do Chustki i z przerażeniem u niej czytam obrzydliwe komentarze. Jakim trzeba być bydlęciem, żeby mieć satysfakcję z robienia komuś przykrości.Dałaś mi wiele radości i wzruszeń, dzięki.Serdeczności Kochana, będę tu jednak zaglądać, może ogłosisz, że tylko się "zahasłujesz"?
Bardzo żałuję! Odkryłam Cię niedawno, nie zdążyłam jeszcze archiwum przeczytać. Lubię Cię za dystans, poczucie humoru i złośliwości :)).Może hasło? Maila skopiowałam na wszelki wypadek! pozdrawiam serdecznie, będę zaglądać.
Nie ma rady, trzeba będzie się spotkać w realu :))Pozdrawiam i mam nadzieję do zobaczenia jeszcze tu, na Niedyskretach :))
Ja też żałuję… Jesteś mi bliska pod wieloma względami, wiele nas łączy; wiek,przemyślenia, nastoletnie dzieci i… metody wychowawcze, śmierć naszych ojców (czas i przyczyna),niełatwe relacje z matkami. Zawsze wydawało mi się jednak,że więcej w Tobie poczucia własnej wartości i asertywności. Dlatego myślę,że po prostu jesteś zmęczona. Odpoczywaj, a ja sobie tu cierpliwie poczekam. Gdybyś miała nie wrócić- to żyj najpiękniej jak tylko potrafisz!Kasia
Mam nadzieję że jeszcze wrócisz do pisania. Ale rozumiem. Pozdrawiam Cię serdecznie. Ps. czytałam poprzedni i ten blog i bardzo mi się podobało Twoje spojrzenie na świat.Grazyna1
nie wygłupiaj sięg.
Szkoda :( Ale moze chociaz ksiazka jakos wkrotce sie ukaze?
Oj nie, no prosze Cie :-( kurwaja potrzebuje Twoja madra osobe na tym blogu… nie po to przedzieralam sie przez wszystkie archiwalne notki, i starego bloga, i pokochalam wielka milosci, zebys mi teraz taki numer robila :-( Jest jakas inna opcja moze ?
Li, pozdrawiam Cię ciepło :*Zrobisz jak czujesz i uważasz.Kretyni mają radochę, a my będziemy tęsknić.Mam nadzieję, ze wrócisz ze słowami " wszystko mija…"czego i Tobie i nam życzę:)
Hej! Podczytuję Cię po cichu, nie komentuję, nawet nie czytam komentarzy (nie wspomnę o tym, ze od pewnego czasu nie mogę tego poprostu zrobić, ale co tam). Poczekam aż wrócisz – nie ze wszytskim zawsze się tu zgadzam, ale to Twój blog i pokazujesz SWOJE spojrzenie na różne rzeczy, a oto włąsnie chodzi – ja mogę skonfrontować i wychodzi ciekawie. Pozdrawiam!banita
Bardzo mi szkoda, Li. Bardzo lubiłam Ciebie czytać. Zawsze zaczynam dzień od sprawdzenia co u Chustki i co u Ciebie. I zawsze czerpałam siłę i nadzieję z Twoich opowieści. Dzięki Tobie mogłam pomóc potrzebującym jak Sylwia… I przez jakąś bandę niewyżytych trolli stracę to. Wielka szkoda. Ale rozumiem.