Przy sobocie o robocie.

Że długo nie piszę?
Ech, a czym jest te kilka dni milczenia wobec wieczności?
Nie piszę, bo wpadłam w poważny konflikt z czasem, muszę rozwiązać go metodami pokojowymi, by uniknąć rozlewu krwi, dodam że głównie mojej krwi. Ale życie idzie dalej razem ze mną, staram się dotrzymać mu szybkiego kroku.
Dziś nareszcie doszłam z nim do soboty, wstałam naprawdę rano i niesiona wiosennym zapałem-sprzątam. Przyszła Zuzia, moja nowa sprzątająco-prasująca pomoc i szalejemy- ona z oknami, a ja z moim zakurzonym,  łososiowym szkłem.
Dupcia mi się kręci przy Maroon 5, to są pożytki z bycia matką trzynastolatki, inaczej nigdy nie przyszłaby mi do głowy myśl, by kupić ich płytę „Hands all over”, nie miałabym pojęcia, że przy ich muzyce szkło myje się samo, a humor oscyluje w górnych granicach normy.
A skąd wzięła się Zuzia? Historia zatoczyła małe kółeczko.
Trzynaście lat temu, gdy byłam w ciąży z Gusią, zaczęłam szukać opiekunki. 
Miałam przed sobą przykrą konieczność zdania egzaminu zawodowego, wiedziałam, że sama nie dam sobie rady, a na Nemo jak zwykle liczyć nie będę mogła.
I wtedy pojawiła się Pani Zosia, to było prawdziwe zrządzenie losu.
Uczyłam się po 12-cie godzin dziennie, a ona pomagała mi w opiece nad Gusią od dnia jej narodzin, pokochała ją jak córkę, Guśka szalała z radości na jej widok. Miałam do niej bezwzględne zaufanie, Gusia czasem u niej nocowała, wyjeżdżały razem na wakacje, znałam jej rodzinę. 
Zosia miała dwóch synów i męża Beznadzieja. W jednym z synów, zdolnym i inteligentnym  pokładała wielkie nadzieje, liceum, studia, ale on wolał inne życie, siedzi gdzieś teraz w więzieniu gdzieś w Polsce. Drugi syn był moim ulubieńcem, zawsze w cieniu tego pierwszego, był dobrym synkiem, a teraz wyrósł na porządnego mężczyznę. 
Po czterech latach musiałam z bólem serca zwolnić Zosię z pracy, bo nie wytrzymując problemów z mężem
i starszym synusiem zaczęła pić. Uzależniła się bardzo szybko, nie mogłam już powierzyć jej dziecka.
Zatrudniłam po niej kobietę-konia, jak skończyła się jej kariera w moim domu, to wiecie. 
Z Zosią od czasu do czasu miałam kontakt, gdy trzeźwiała to przychodziła do mnie i płakała nad swoim życiem. Do końca zakochana w Gusi, dwa lata temu trafiła do szpitala z niewydolnością wątroby i zmarła. Byłam wtedy z dziećmi w Londynie, nie byłam na jej pogrzebie. Beznadziej zaraz znalazł sobie pocieszenie i wspólnie z tym pocieszeniem pije, pogrążając się coraz bardziej, a młodszy syn znalazł fajną dziewczynę, ożenił się, wszedł do jej rodziny i odciął się od toksycznych relacji z ojcem i bratem kryminalistą.
Od czasu do czasu odzywał się do mnie, przyszedł pochwalić się żoną i synkiem, miło było na niego patrzeć.  Nie uczył się niestety, finansowo ledwo dyszą, ale obydwoje są bardzo pracowici i mają w sobie zapał do życia.
Jego żona to właśnie Zuzia, młoda dziewczyna, miła i pogodna, własnie patrzę na nią, jak kończy myć okna w salonie, od czasu do czasu coś tam sobie pogadamy, muzyka wibruje w powietrzu, wiosna włazi przez okno, Zośka patrzy na nas z góry i na pewno jest zadowolona.
Plany na sobotę mam cudowne- kilka godzin relaksującego sprzątania, potem zrobię dobry obiad
i wyfruwam z domu za Kraków do moich przyjaciół, urodził im się Franek, trzeba to uczcić! 
Wiosna, wiosna, cudowna wiosna, wypuszczam pąki, za chwilę zacznę kwitnąć, czuję to odrodzenie każdą komórką.
Miłej soboty!
Li.
PS. I zdarzył się cud! Od dziś mam światło w toalecie.
Przyszedł elektryk i po 15-tu miesiącach nastąpił koniec z intymnym, sączącym się przez matowe szklane drzwi światłem z łazienki.
Wreszcie będzie można w spokoju poczytać… :)

31 Responses to Przy sobocie o robocie.

  1. Nieznane's awatar Ania pisze:

    Ja znowu się z księżyca urywam i znowu nie wiem o co chodzi…Mam swoją panią Jolę, kocham przychodzić do domu po jej wizytach, czego tutaj dogadywać czy się doszukiwać?Li – wracaj szybko, bo jak znam Ciebie to wiem, że wrócisz :D

  2. Nieznane's awatar sisi pisze:

    a gdzie Ty się podziewasz, że taka cisza?

  3. Nieznane's awatar viki pisze:

    Li, kochana, wracaj, bo ani chybił grozi nam terapia zbiorowa w Klinice Leczenia Uzależnień:)tęsknimy, no!Przepraszam, ze w liczbie mnogiej piszę, ale jestem pewna, że większość czuje tak jak ja:)Ściskam Cię:*

  4. Nieznane's awatar Katarzyna pisze:

    Uwielbiam tą piosenkę, zwłaszcza, odkąd zapoznałam się z polską transkrypcja refrenu: "Agata, mów jak dziadek" :)

  5. Nieznane's awatar futrzak pisze:

    jeju jak bym chciała panią od sprzątania, ale niestety od czasu jak moja przyjaciółka zaczęła sprzątać u ludzi to jakoś nie mogę. Przez jej opowieści jak to np musiała wyciągać pieniądze z majtek pracodawcy … ( z szafki z majtkami) albo jakie rzeczy znajduje po kątach:))) dobrze że nie mówi u kogo sprząta bo bym potem chyba nie umiała z tymi ludźmi rozmawiać:)))Pozdrawiam

  6. Nieznane's awatar portaceleste pisze:

    he, też sprzątam przy tym kawałku :) jakoś szybko mop przy tym jeździ.pięknie o ludziach piszesz.

  7. Nieznane's awatar onian pisze:

    E tam, Al Bundy, amerykański sprzedawca damskiego obuwia to wesołek był a od tego to smutą zaleciało +

  8. Nieznane's awatar viki pisze:

    a może to Al Bundy, który kocha dziewczyny, a nienawidzi kobiet ;)

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    Śmieszy mnie demonizowanie faktu zatrudnienia kogoś do pomocy w sprzątaniu. Nie mam czasu na sprzątanie, a lubię porządek i lśniące szkło;-). Za sprzątanie płacę 10 złotych za godzinę. W czasie tych 10 godzin albo zarobię więcej, albo sobie zwyczajnie odpocznę. Dla mnie rachunek jest prosty. A przy okazji dam zarobić potrzebującemu. Od 15 lat mam zawsze kogoś do pomocy w sprzątaniu, najlepsza była nieodżałowana Pani Jadzia, potem Pani Ewa, która jednak sprzątać tak jak Pani Jadzia nie umiała, a teraz jest Zuzia i póki nie znajdzie lepszej pracy, to będzie u mnie. Parę miesięcy nie miałam sprzątaczki i to było straszne- wieczne koty i wyrzuty sumienia, brrr..:) Komentarze Ali BB, czy też raczej Alego BB i jemu podobnych nie sprawią, że nagle zmienię poglądy:)

  10. Nieznane's awatar onian pisze:

    Kogoś trafiło z zazdrości…, no bo Li to sprzątaczke ma. Coś takiego, co za paniusia.., a Ala to ma kota i sama pewnie musi na tej ścierce po domu pędzić. No to, ta BB, nie mylić z Bardotką myśli sobie, że wyleje trochę żółci, niechby ta Li to się za dobrze nie czuła. Takie to polskie, małe, choć nie chcę uogólniać.Jedyne co można to udać się do "sracza" i zlać to moczem

  11. Ala ma kota ;D

  12. Nieznane's awatar viki pisze:

    ależ czasów było nam dożyć, dziś bohaterami są głównie kobiety ;)

  13. Nieznane's awatar Li pisze:

    viki, mój drogi detektywie;-))Jak ktoś zmienia płeć w komentarzu, to znaczy że jest tchórzem, wstydzi się własnych słów i tyle na ten temat.

  14. Nieznane's awatar viki pisze:

    i kobiety raczej nie nazywają toalety słowem "sracz" :P

  15. Nieznane's awatar viki pisze:

    pytanie czy Ala to Ala BB, bo może to A'la BB, bo pisze używając rodzaju męskiego " to wiedziałem " ;)

  16. Ala pisze napastliwe komentarze. Ala staje w opozycji do napastliwej Ali. W zasadzie nic tu po innych komentujących oraz samej piszącej bloga.

  17. Nieznane's awatar Casablanca pisze:

    Jako jedyna chyba nie sprzatam w soboty, ale to tylko dlatego, ze w kazda sobote pracuje i jestem rozgrzeszona:)))Dla mnie historia Zosi i nastepstwa tego, co bylo pozniej, sa ciekawe.Pozdrawiam:)

  18. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Droga Li, czytam Cię od dawna, regularnie, codziennie, z zainteresowaniem, szkoda, że znam Cię tylko wirtualnie i szkoda, że na swojej drodze życia nie spotkałam takiej osoby jak Ty a nóż stałaby się moją znajomą, koleżanką, przyjaciółką. Dobrze Li, że jesteś:) pozdrawiam pocketgirl

  19. Nieznane's awatar Li pisze:

    Jakie to ma znaczenie Karla, czy to misja czy pokuta? Niech sobie piszą co chcą, a my i tak wiemy jak jest!:*Jedno zdarzenie z mojego życia jedni odczują i odczytają tak jak ja to czynię, inni wręcz odwrotnie, trzeba się z tym pogodzić i iść dalej, nie oglądając się wstecz. Jak to było- aha: Psy szczekają, karawana idzie dalej (niczego nie ujmując psom:).Zbieram się do wyjazdu, miłego wieczoru!

  20. Nieznane's awatar Karla pisze:

    bardziej misja czy pokuta?:>są na tym świecie rzeczy które się nawet filozofom nie śniły…

  21. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    karla, ale tu chodzi o to by bardzo męczyć się przy czytaniu bloga Li, nie lubić jej, nawet i nienawidzić, i tak z tej nienawiści wchodzić codziennie i nienawistnym okiem patrzeć co Li napisała :DDD

  22. Nieznane's awatar Karla pisze:

    baw się dobrze:)

  23. Nieznane's awatar Karla pisze:

    na ból głowy proponuję tabletkę od Goździkowej. Ostatecznie X w prawym górnym rogu ekranu.

  24. Nieznane's awatar ognik pisze:

    to jest bardzo bardzo fajne! :)pokazesz sciane jak bedzie pomalowana?ja musze kilka kolejnych fotek porobic zmian domowych i wrzucic, bo bardzo mi pieknie :D

  25. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ależ piszcie sobie w komentarzach co chcecie, byle bez osobistych wycieczek w moją stronę. Historia Zosi jest w gruncie rzeczy zwyczajna- smutne życie, kiepska śmierć, tam gdzie pojawia się alkohol, trudno o dobre zakończenie. Ja cieszę się z tego, że choć jednemu z jej synów się udało i ma przed sobą szansę na dobre życie. A cieszę się dlatego, że Zośkę bardzo lubiłam i byłam jej wdzięczna za to, że poza pracą jako opiekunka dla mojej córki, okazuje jej jeszcze bardzo dużo serca, na tym wygrała głównie Gusia, dla której ja- matka- wtedy czasu nie miałam. Życie poszło dalej, Zośki nie ma, ale jest na świecie jej wnuk, jej synowa pięknie umyła mi okna, ojciec Zuzi zajął się leżącymi w odłogu i niedokończonymi sprawami elektrycznymi, jakaś taka ciągłość życiowa jest, a Grzesiek-syn Zosi przyjdzie w przyszłą sobotę pomalować mi ścianę. Czy to nie jest fajne? Dla mnie jest.

  26. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Hmmm co prawda komentarz tej Ali jest napastliwy w tonie ale istotnie jest tak że drażliwych tematów się w komentach nie porusza a chyba historia zosi była istotą tej notki. A tę historię każdy sobie może inaczej interpretować. Nie zgadzam się z opiniami Ali ale jest tak że ktoś się napisze coś z siebie chce przekazac a odzew jest taki że oh jak to fajnie :)) A tak chociaż chamski bo chamski ale zaczyn do komentów jest. A może sie myle? Pozdrownienia.

  27. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ala BB: uwielbiam takie komentarze jak Twój, wprost przecudne są. I jaka mądrość z nich wyziera, hoho…Pozdrawiam, mam nadzieję że da się w tych moich pozdrowieniach wyczuć łagodny ton protekcjonalnej troski ;-)

  28. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Tyle sie opisalas o Zosi/Zuzi a ja nie wiem ciagle czy Zuzia to za te Zosie co ja wywalilas – w ramach odkupienia poczucia winy? Mozesz mi wierzyc lub nie ale jak tylko napisalas ze "byl dobrym chlopcem wyrosl na porzadnego czlowieka" to wiedzialem ze cienko przedze. No ale jest bardzo pracowity. Taki ton lagodnej protekcjonalnej troski sie da wyczuc od ktorego np mnie glowa boli ale widze ze innych w ogole nie rusza ta historia tylko sie skupiaja na swietle w sraczu i wesolej sobocie. Zatem wesolej soboty. A swoja droga skoro wiedzialas juz lat temu 13 nascie ze na nemo nie mozesz liczyc to gratuluje uporu w czekaniu az sie przekonasz o tym na swojej skorze bolesnie. Tego tez nie rozumiem. Ala BB.

  29. Nieznane's awatar jadwiga pisze:

    No to wesołej zabawy urodzinowej, pozdrawiama Tata mój po operacji wszczepienia rozrusznikaj

  30. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Trzymam więc kciuki za każdą Twoją komórkę :)

  31. Nieznane's awatar viki pisze:

    Witam w Klubie Sobotnich Porządków:) Przyjechała moja przyjaciółka i zaczynam rewitalizację ściany według Twojego patentu!:) Boję czy się uda:) Wstawię zdjęcia u siebie jeśli ta ściana będzie ok:PBuźka