Słowo na niedzielę.

W samo południe przeciągam się leniwie nad kubkiem z kolejną kawą. 
Chce mi się nic, ostatni tydzień zaskoczył mnie swoją pracowitością, ale wczorajsza chińska kolacja u D. zrelaksowała i wpędziła w ulubiony dobry nastrój.

D. kupiła  chinese hot pot, taki do postawienia na stole, na prąd, fantastycznie inspirujący garnek- nasze ulubione kulinarne wspomnienie z Singapuru, pewnego lata siedzieliśmy nad nim cztery godziny….
W każdej z jego części gotuje się wywar o innym smaku, jeden o bardziej pikantnym, drugi mniej, możliwości gotowania różnych pyszności są nieskończone, a smak wywaru ewoluuje w zależności od ilości wrzucanych do niego rzeczy. Wczoraj wrzucaliśmy  krewetki, kalmary, kulki mięsne, pierożki won-ton (zrobione przez D.), szpinak, pieczarki, grzyby mun, marchewkę, kukurydzę, ech… wiele by wymieniać. Lubię takie spotkania, gdzie jedzenie tworzy się w trakcie, jest zamieszanie, buchająca para,  tłok przy stole i mnóstwo śmiechu.
Jest dobrze, jest dobrze, jest coraz lepiej!

Moc pozytywnego myślenia po raz kolejny ujawniła swoją siłę. 
Zaprawdę powiadam Wam: wszystko mija, nawet najdłuższa żmija, a uparte w trwanie w przekonaniu, że musi być dobrze, bo nie może być inaczej, zaczyna przynosić oczekiwane efekty. 
Chmury wiszą nisko nad miastem, ale ja fruwam ponad nimi, dziś nie mam nic więcej do powiedzenia.
Może jeszcze to, że w drugim dniu pracy moja Młodsza oświadczyła, ze „rzuca tę robotę„, i że ” praca wykonywana przez trzynastoletnie dziecko, które już się na nią nie zgadza jest nielegalna i stanowi przejaw niewolnictwa„. Aha i jeszcze że „jest stworzona do wyższych celów„.
Miłej niedzieli dla Was! Ja zabieram się do roboty, mam huk pisania, huk!
Li.

11 Responses to Słowo na niedzielę.

  1. Młodsza po taaaakim czasie pracy spokojnie może już myśleć o zasłużonej emeryturze, a edukację traktować jako nieszkodliwe hobby ;D

  2. Nieznane's awatar Gofer73 pisze:

    wpis tryska entuzjazmemcieszę się

  3. Nieznane's awatar Casablanca pisze:

    Aż mi to i owo zagrało marsza z głodu!Mam taki podobny kominek na węgiel, niestety i samo gotowanie nie należy do najprostszych czyli jest odpalany raz na sto lat. Od jakiegoś czasu chodzę przy elektrycznym, tylko kto będzie mi sklejał won-tony???

  4. Nieznane's awatar Li pisze:

    Gusia zadziwia mnie zmysłem obserwacji i umiejętnością nazywania rzeczy po imieniu:))Uwielbiam z nią rozmawiać, choć trudno zachować powagę. A co do pracy- sama chciała. Podejrzewałam taki finał;-))Zarobiła 70 zł i czuje się przy forsie. Całusy!

  5. Nieznane's awatar ingrid pisze:

    Jedzenie wyglada bardzo zachecajaco.Twoja Mlodsza robi trafne uwagi; ciagle pamietam jej jakze celny komentarz na temat mycia okien. Niech dziecko ma wakacje.U nas tez wisza chmury nisko i kazdego dnia leje (hip hip hura!)

  6. Nieznane's awatar Li pisze:

    A Ty?

  7. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    A w kościele byłaś?

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    dzwoń, dzwoń:)

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    jedzenie, seks i rock'n'roll :P

  10. Nieznane's awatar viki pisze:

    Moja kochana Li, podpisuję się pod tym co piszesz "Moc pozytywnego myślenia ujawniła swoją siłę" i tego trzymam się ostatnio kurczowo, dodam, że z małymi sukcesami :)Młodsza mnie powaliła swoimi przemyśleniami, ucałuj Ją serdecznie!:)Powoli wracam do rzeczywistości,callnę do Cię :)buźka

  11. Nieznane's awatar Ewa pisze:

    Mnie dobre jedzenie też uskrzydla…i nie tylko jedzenie :)Pozdrawiam.