Do licha, czasem zapominam o braniu leków i mój Obcy zaczyna się szarogęsić.
Tak jak dziś!
Tak jak dziś!
Głowa mi pęka, ciśnienie oszalało i doprowadziło krew do 200/150, musiałam położyć się do łóżka
i zaprzestać ruchu. Ale czy ruch palców to ruch? :)
i zaprzestać ruchu. Ale czy ruch palców to ruch? :)
Nafaszerowana lekami czekam aż mi przejdzie.
Muszę znaleźć sposób na pamiętanie o codziennym braniu leków, bo jak to jest, że nigdy nie zapominam o kremach, pamiętam o makijażu i odżywce do rzęs, a nie pamiętam o kilku kolorowych koralikach. Podejrzewam syndrom wyparcia, niepogodzona z faktem jakiejkolwiek choroby mojego środka udaję, że jej nie ma.
…
W domu niespotykany spokój.
Kocham soboty za ich niewymuszone zwolnienie w biegu tygodnia, za świadomość niedzieli, za milczący telefon i za możliwość wejścia do swojego ukochanego, cudownego, wygodnego łóżka, owinięcia się bezpieczeństwem kołdry, schowania za zasłoną, zapalenia lampy i wdzięczności, że pomimo problemów, nie mam problemów.
Bo jestem i chyba, mam nadzieję, prawdopodobnie, z dużą dozą pewności jeszcze trochę sobie pobędę.
Czego i Wam życzę.
Li.
PS. W sprawach naszego prezentu zalecam daleko posunięty umiar w używaniu słów, wskazujących na sami-wiecie-co, by nie zainteresował się tym sami-wiecie-kto, a to z powodu donosów sami-wiecie-kogo.
Nie ma potrzeby generowania problemów.
Ok? Więc pokasuję kilka komentarzy, a Wy się na to nie obrazicie…:)

Drugą w miarę sprawdzającą się opcją jest przypominacz w komórce. Połączenie obu opcji daje dość duże prawdopodobieństwo zażycia prochów w moim wykonaniu :) Pozdrawiam
Wspolczuje bolu glowy,bo sama miewam takowe.Rowniez biore leki na nadcisnienie i o ile w ciagu tygodnia nie zapominam ich zazyc,to w wolna sobote i niedziele roznie to bywa.Tabletki mam w kuchni i rano jak sobie robie cos jesc to mam je na oku,wiec nie zapominam.Natomiast w sobote i niedziele z moimi sniadaniami jest roznie,czasem wogole ich nie jadam w te dni,wiec i o tabletkach zapominam.Pozdrawiam serdecznie..;)))
budzik , siku , tabletki , kawa … tabletki leżą na puszce z kawą trudno zapomnieć …gorzej z wieczorną porcją bo inne i gdzie indziej leżą . również trafiłem gdzies na artykuł , że kawa pita nawet w dużych ilosciach regularnie nie szkodzi , robusta ma zły wpływ na żółądek z uwagi na większosć kwasowosć . po za tym juz dawno stwierdziłem , że szkodliwe , zawsze wg najaktualniejszych badań , jest to co w danym okresie jest w nadprodukcji , a więc tanieje na giełdach natomiast szkodliwosć znika tego co drożej . najłatwiej to zaobserwować na wahaniach własnie kawa-herbata , lub tłuszcze roslinne-zwierzęce .Pozdrawiam , pozwolę sobie czasem tu zajrzeć , jestem wędrownym czytaczem blogów
Dzięki za info, Li.
Magda, pod postami komentarze rzadko są na temat:) Miło, że wpadłaś i dzięki za wiesz-sama-co:)
Ja trochę nie na temat, chciałam się z Wami wszystkimi przywitać i powiedzieć, że to co mogłam, wysłałam gdzie trzeba. Dziękuję Ci za zaufanie, Li. Przykro mi tylko, że mogę tak mało.A co do pamięci tabletkowej – polegam na tym polu całkowicie. Jednym działającym dla mnie sposobem jest położenie prochów pod lustrem w łazience, wtedy nie ma bata, żebym nie wzięła. A Ty zażywaj co trzeba. Nie możesz dbać o cały świat a zapominać o sobie! Pozdrawiam ciepło Ciebie i cały wspaniały team Chusteczkowy… Magda, Englishman in NY :)
bez kawy nie ma życia – wiadomo przecież wszem i wobec:DEch, ja to bym chciała mieszkać we Włoszech… Mam takie wspomnienia z wakacji: jedziemy samochodem, benzyna na ostrym wyczerpaniu. Totalne zadupie, nagle – stacja. Jeden dystrybutor, na szczęście czynny, jakoś udaje się nam zatankować (to była pierwsza przygoda z ichnimi samoobsługowymi stacjami). Jest maluteńki budynek, wchodzę do środka zapytać o drogę – najwyżej 10 metrów kwadratowych, z czego 5 zajmuje ekspres:) Przemiły pan z pełnym zaangażowaniem pokazuje na mapie co i jak oraz parzy najpyszniejszą kawę na świecie. Kocham ten kraj:)
eeee… no nie jest źle, pamiętasz co napisałam kilka linijek wyżej :)
Na szczęście z racji podeszłego wieku mam demencję.
ja już za stara na rozmnażanie jestem, chociaż… może to i lepiej, bo tak do końca normalna, to ja nie jestem :))
:)teraz wiem, że kiedykolwiek usłyszysz o sztucznym jenocie, zawsze już będziesz myśleć o mnie :P
Tak jest:)
Li – najlepiej niech pierwszą czynnością jak wstaniesz rano, będzie zażycie tabsów (jak tak robię i jest oki:) – Doris.
ja właśnie wróciłam z impry ………nie mogłam nawet chłepnąć małego drineczka za Aśki i nasze zdrówko………bo jak zawsze muszę robić za kierowcę…..wrrrrrrr a wy tu winko, kaweczki i inne dobre rzeczy wchłaniacie:))))Li kochana tak sobie czytam i czytam i się zastanawiam dlaczego tacy dobrzy ludzie skupiają się w necie , potrafią tak cudownie i efektywnie zadziałać w imię ważnej sprawy……….a nie ma ich jakoś w realu wokół nas???Czy my to gatunek już na wymarciu, jakieś jednostki które jakimś cudownym zmysłem potrafią się zwąchać w przestrzeni???Niesamowite to:)))Ściskam Was wszystkie!!! Chyba możemy być z siebie dumne…:)
Ze sztucznego jenota.
kawa jest absolutnie zdrowotna i niezbędna!
Li, dziękuję:)wiesz za co!
Ja tak nieśmiało w kwestii tej kawy i nadciśnienia. 8 kaw dziennie wychlewam- tzn. wlewam w siebie. Ciśnienia nie mam ale mam dziwnie reagujące serce. I zauważyłam kiedyś a potem gdzieś wyszperałam potwierdzenie, że full arabica nie podnosi ciśnienia. Czyli precz z robustą a witaj arabica:-). Żadnych mieszanek- tylko czysta kawa arabska.
czyli miażdżyc w moderacji? z przyjemnością:D
Moja droga, oddychaj, powoli – wdech, wydech, spokojnie, wyrównaj tętno i miażdż te pasożyty w zarodku.
Li kocham cię za Leca to oczywista oczywistosc oraz za to spierdalaj do anonima!!
magdak- ja to zawsze podejrzewałam i też się tego trzymam :)
Moja droga, wyszłam z nerw. Ja mam przecież wysokie ciśnienie!Ale jak sobie pomyślę o Joaśce, o ludziach wokół, o tej spontanicznej prezentowej akcji i naprzeciwko widzę taką wszę, to aż wychodzę z siebie i wtedy jestem tylko skorpionem.
kawa w duzych dawkach obniza cisnienie, jakis czas temu czytalam na gazecie gdziesi i tego sie trzymam :)
Moja droga, no nie przystoi ogólnie szanowanej używać takich słów ;D Z drugiej strony, jak dotrzeć do kogoś, kto używa mózgu jedynie do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych?
Żyje i czuje się źle.
Masz viki szczęście, że ten jenot jest sztuczny:)))Wino, nie hiszpańskie, ale dobre! Za dobre bym powiedziała…Wasze zdrowie, jak kiedyś zwątpię chociażby na moment to sobie przypomnę dzisiejszy dzień.
viki, ja normalnie chyba zdradzę Li, jak Cię w tym jenocie (sztucznym) zobaczę:)
czy wiadomo coś jak czuję się chustka? przeglądam bloga i wszystkie zaprzyjaźnione i nic nie mogę znaleźć..
Li, błagam..nie zapominaj o ciśnieniu…tego się nie robi kotu :))) Prawda?Twoja na zawsze Bobciowa:))
do Anonima- Szanowna Pani( nie mam wątpliwości, żeś babą)Czasem poziom zmęczenia, trosk, szczerego zaangażowania powoduje takie przesilenie organizmu, że trzeba odreagować. Ja, proszę Szanownej Pani, byłam dzisiaj tak zmęczona, że postanowiłam zrobić też coś dla siebie i poszłam do sklepu zrobić sobie prezent. Kupiłam sobie cudowny żakiet i piękny sweterek ze sztucznym jenotem. Domyślam się, że w Pani oczach muszę być bezwzględną zimną suką :)))
Li, ja Cię już chyba o ręke prosiłam…:)
kopniaka w konski zad. I dziwić się, że mam wysokie ciśnienie!
anonimowy z kona chciałby dostać.
Casablanca- to ja też ze szklaneczką białego hiszpańskiego mówię Ci – Wasze Zdrowie :)
Li, :))))kocham Cię :)
No…i to w podskokach !
coś muszę z tym zrobić, bo nieregularne branie leków na nadciśnienie, jest podobno gorsze od ich nie brania.
:D
Trzeba być kompletnym idiotą/idiotką, żeby o zmianie nastroju wnioskować z notki na blogu. Poddałeś/łaś się moim zdolnościom manipulacyjnym? Nie? To spierdalaj.
Jak nie pamiętasz, to ustaw w telefonie brzęczek pod tytułem "weź pigułkę". Ja tam o stałych lekach raczej pamiętam. O tych do łykania. Gorzej z zastrzykami.Buziaki.
Li – ja Ciebie bardzo proszę, koraliki łykaj grzecznie, jako i ja łykam, ino na co inszego. No i ta kawa, no ta kawa… no ja Ciebie też bardzo proszę – może mniej?No bo jakby co… to kto będzie pomagał???:***
Szybka zmiana nastroju w porównaniu z wczorajszym dniem, gratuluję zdolności manipulacyjnych Li
no wiesz, nie raz zdarzało mi się popijać kawą pigułki na nadciśnienie:)
zacznij mierzyć koniecznie. Ja potężne nadciśnienie zawsze mam na drugi dzień po potężnym stresie, zwłaszcza gdy mam wolny dzień i nie działam na adrenalinie, jak zwykle. Organizm zwalnia i Obcy uderza.A wtedy zdycham.
Nie mam bladego pojęcia, co to kon, ale mamy dzisiaj z R. rocznicę, za chwilę odpalam wino i jedno, co zrobię napewno? Wypiję za tylu wspaniałych przyjaciół. Już czuję gigantycznego, jutrzejszego kaca:)))P.S.Czy jest ktoś w stanie zmusić Li do brania tabletek??? Li, serio, to poważna sprawa, nie można bagatelizować.To w końcu, co to kon, którego ja chyba też nie mam..???
"kina" miało być :D hehe:D
Nooo ja w domu tyż nie mam ;)
Dziewczyny a ja muszę zacząć mierzyć… czasami głowa mi aż pulsuje… echhh
Ja trzymam swoje (na alergię dla odmiany) przy laptopie, totalnie na widoku. Siadam z rana, widzę, biorę:)
Prochy biorę mam trzy pojemniki kolorowe na cały dzien i wkładam z samego rana, a potem tylko sprawdzam czy brałam czy jeszcze nie, jak nie mialam pudełeczek zawsze mi sie coś majtało i wtedy był dramat z pausą 5sekundową w pracy serducha, więc warto wymyśleć sposób bo może być nie fajniepozdrawiamj
a pigułeczki przy ekspresiku?;)
kon…brzmi groźnie! obym tylko ja go nie miała!!!!
ja tam też mam jeden komplet. tajnyna randki ;)))
Li, Ty nie masz kona??? :))nie gadam z Tobą ;))
A Ty zrzędo jak zwykle swoje trzy grosze musisz, no musisz wtrącić! :P
A co to kon? Ja go mam? :)
fajnie masz, weekend mam podobny tylko bez kona:D
Porwanie ludu na barykady. Tajne komplety. Nic dziwnego, że masz ciśnienie, jak studnia artezyjska.
Życzę uroczego wieczoru. Właśnie wróciłam z kina z " Dwoje do poprawki", otworzyłam białe wino, zaraz legnę na kanapie z książka. Jejku jak mi dobrze.. Młody ten weekend u exa a ja rozkoszuję się ciszą i swoim wspaniałym towarzystwem :-)..
Pamiętajcie o lekach. Nadciśnienie to całkiem poważna choroba, bo jej konsekwencje są poważne. Nadciśnienie tętnicze w młodym (nadal!) wieku i takie wysokie => czy wykluczono nadciśnienie wtórne, np. do zmian w tętnicy nerkowej? U mnie na stoliku wala się jedna tabletka. Nie uprzątam jej, bo dzięki temu podczas malowania oczu przypominam sobie, żeby połknąć to i owo.
Ojojoj…nie zapominaj się…Ja też niestety muszę brać i tez zapominałam, do czasu gdy uświadomiłam sobie,że jak dostanę wylewu, to nikt mi za bardzo nie pomoże,że będę zależna i niedołężna,i …w ogóle kupa. Teraz rano wstaję, robię sobie kawę,biorę prochy i po tym dopiero zaczynam życie…kończę dzień następnym prochem ( na zbicie cholesterolu), no bo ja fajna babcia jestem już ;)Pozdrawiam serdecznie Li, jesteś super Człowiekiem i dobrą przyjaciółką.Ps.Kasuj,kasuj – to wszystko dla dobra sprawy
159/107.mierzyłam przed chwilą, przed przeczytaniem notki, mocne postanowienie o braniu tabletek codziennie, nie co 2 dzień plus prośba, aby Bliski mi o tym przypominał. też pękała głowa przed półgodziną. Ty też kawa i też za dużo? :( ja dziś 2, może 3, też spienione mleko. jakoś lżej, że gdzieś w Polsce też ktoś i otwarcie p tym nadciśnieniu pisze. ale Ty pewnie jesteś szczupła, o!
Li, mail wysłany, ładnie i cierpliwie czekam na odpowiedz.Spokojnej niedzieli.
oj, z takim ciśnieniem lepiej pamiętaj o koralikach.Pozdrawiam!
a ja jestem uzależniona od kawy, targam ze sobą kubek nawet do łazienki, gdy biorę relaksującą kąpiel, 8 kaw dziennie to dla mnie norma, a mam kategoryczny zakaz :(Dziś na szczęście zabrakło mi kapsułek, musiałam obyć się bez mojej ukochanej latte z idealnie spienionym mlekiem, może i na szczęście, ciśnienie mam dzięki temu tylko w granicach 200/150;-)Choć przyznaję, że już nieco spadło… wstaję z łóżka.
Ja mam ten problem ze nie pamietam – wzielam czy nie, i czasami biore dwa razy a czasem wcale i wtedy mi cisnienie trzepie jak zwariowane albo… przygasa ;) ludziska ustawiaja sobie powiadomienia w komorkach o porze przyjecia lekow, ale ja jestem odporna na takie uporzadkowanie. No i co ze soba zrobic?
wzięłabym się i rozmnożyła. ale tylko z jakimś normalnym.Biorąc pod uwagę powyższe powinnam go poszukać gdzie tu, w okolicy?hop, hop!ps.z lekami mam to samo. wypieram. raz w życiu ktoś z troską pamiętał za mnie, i odpytywał – wzięłaś?o dziwo dostawał nie maczugą w łeb, a odpowiedź twierdzącą. Wiedziała, że zapyta i nie chciałam musieć odpowiadać, że nie.
LI, oh, Li…Juz nawet troszke sie czuje…skasowana, oh, jeeeaah…:D:D:D
rybenko, zawsze w byciu kasowanym można znaleźć przyjemność…:) Och, skasuj mnie, skasuj mhmmmmmm….:)
Oj, jaki ja mialam psychiczny problem, zeby zaakceptowac ze musze zaczac lykac tabletki codziennie, ze moj organizm mnie nie slucha. A potem okazalo sie, ze zawsze moze byc gorzej, i nadcisnienie to maly pikus.Super ze kasujesz, szczerze mowiac juz drze ( kurde, sorry za te niepolskie znaki), mnie mozesz kasowac zawsze i wszedzie:)
:) no bo kto wierzy lekarzom, sisi? :* Trzeba iść do 10, a potem wyciągnąć średnią…
nie ma co rozpatrywać mnie w kategoriach fajności, a normalności! Jestem normalna, tak jak Wy- i gdyby w naszym kraju było nas więcej, to Polska byłaby potęgą:) W związku z powyższym apeluję: rozmnażajmy się! Niech normalność wyprze nienormalność!
Buziak w czółko od cioci sisi kochana, nakrywamy sie kołderką i odpoczywamy grzecznie… a ja idę łykać prochy na sama-wiesz-co:)
Li, ależ z Ciebie fajny człowiek.