Założyć sobie konto na Google to naprawdę żadna sztuka.
Jeżeli udało się to mnie, to znaczy że uda się każdemu.
W związku z powyższym, poczynając od tej chwili- przyjemność komentowania i obcowania z kimś tak niezwykłym jak ja (przy czym poziom niezwykłości mierzony jest ilością wirtualnych wrogów, co oznacza, iż jest naprawdę wysoki, niczym Mount Everest, albo tak denny jak Rów Mariański), będą mieć li i jedynie zalogowani na Googlach.
I nie mówcie się się nie da!
Da!
A propos życzliwych inaczej, co na to Lec?
Nie otchłań nas dzieli, lecz różnica poziomów.
Mam nadzieję, że zabrzmiało to wyjątkowo zarozumiale.
;-)
Li.

wyprodukowalam 860 pierogow.ruskie,z miesem,kapusta i grzyby.Wali mi to po deklu lekko…
tu jest zakaz podziwiania, § 44 regulaminu:)
tez będę komentowac tak tu fajnie i ciekawie, Li podziwiam
:D Pozwoliłam pogrzebać w paszczy przystojnemu chirurgowi szczękowemu ;) Aczkolwiek w sobotę i niedzielę miałam wizję, jak biorę dłutko, młotek i obcęgi i pozbywam się tego dziada sama :D
Zgadzam się! Życie to zbiór przypadków :)
tak troszke w temacie wymyslania nickow, ja musialam kiedys na gwalt wymyslic kaies haslo wieloslowne, ze tak powiem. I jedyne co mi przyszlo do glowy, to co? Najlepsze kasztany sa na placu Pigalle…
nie sama? :D
Niech i mnie wessie otchłań Mariańskiego Rowu;-)
Ja na szczęście miałam :) Wuj gugle niezastąpiony :DWyrwałam sobie wczoraj zęba (nie sama;>), czekałam na ta wilka ulgę, po jego pozbyciu się i teraz koszmarnie boli mnie dziura po owym zębie ;/ Oszaleć idzie.
to jesteś chlubnym (albo i niechlubnym w zależności od tego kto czyta) wyjątkiem;-)
no i bardzo dobrze no! porządek musi być no! cieszę się bom googlowa od dawna:) poczytuję każdego ranka oprócz weekendów bo wtedy to tak koło południa haha. więc czy będę mogła nadal? nieszkodliwa jestem .BTW uwielbiam ten Twój cięty język :) z gracją ale ostro super super:)
LiUprzedzilam Cięzałożyłam szybciej niż napisałasmoże i łatwo załozyc ale wymyslanie nazwy to już masakrawięc mam i będe komentowaćMonika Nika
Statler jest masochistą ;)
W dodatku Licencjonowana Prowokacja. Wesoło tu i tak trzymać ! P.S. Jeden męski osobnik Statler wśród prowokujących Go kobiet ;-). Zazdrościć mu czy współczuć ? ;P
Masz ładne imiona :))
nie są skasowane, tylko schowane. Mogłam więc spokojnie wszystko przeczytać i się zadziwić. Nad niektórymi. Ale i się uspokoić- ślicznie i różowo nie było, dziewczyny poszły trochę za daleko, ale na pewno lament po blogach i ostre słowa były nieadekwatne do całości- czasami śmiesznej, czasami groteskowej, czasami przerażającej, ale niestety iście ludzkiej. Nie chcę wywoływać zamieszek, więc ich nie wyciągam, niech spoczywają w spokoju. Ważne dla mnie jest to, że nie masz pojęcia o czym mówisz, ale mówisz. Nie czytało się, prawda?
wyrok został wydany, musimy przygotować apelację:)
prowokacja to moje drugie imię;-)
Nie licz Li na to, że się wyniosą tak szybko, oj nie :)Prowokujesz, oj prowokujesz bacikiem a wiesz, że to podkręca co poniektórych mocno, mocno :)))Ja znów bezsennie dziś, ale przynajmniej nadrobię czytanie, spokojnej nocki, cokolwiek to znaczy :D
:) porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy tu wchodzicie:)
Gdyby Dante żył w czasach emancypacji i internetu, tak opisałby piekło.
A tylko kilka godzin mnie nie było, a tu szaleństwo:))) Bosz… a moi irlandzcy ziomale nie wiedzą, co to pigwa:) To my robimy nalewkę z róży, malinówkę, i takie inne, hmmm, bardzo dobre…………..:) Dobranoc:)
Podobno najmodniejsze ostatnio są matowe.
Notka i komentarze skasowane, bardzo mądre działanie. Nie chcę tego wywlekać bo to musztarda po obiedzie a tak naprawdę ważna jest Chustka i jej sprawa. Dlatego wznieśmy się ponad opary szamba bo ważne jest celowe działanie
ee-nie wszyscy- ja mam też wino!
Dobranoc!Zasypiając obmyślę linię obrony:D
Podziękowania składam :) Dzięki twojemu pomysłowi, szukając namiarów na stary googlowy adres, znalazłam notes z dawno zapomnianymi i śmiesznymi informacjami. Idę spać w śmiesznym humorze ;)Klarysa
Dobranoc!
a ja idę do łóżka z książką …
Dobranoc:)ja też idę poczytać do snu;)
Dobranoc :)
To biorę Cię, było do Doroty:)Nikt nie mówi, ze masz coś wspólnego z KOKO, ale martwi mnie, że nie odpowiedziałeś/łaś na moje pytania.,
Biorę Cię :D
a ja z książką na twarzy :)
Nie mam nic wspólnego z KOKO, wręcz mam alergię. No dobra, pora spać. Pozdrawiam
Jeszcze słówko.Albowiem rzecz w tym, że winy nie ma, więc nie ma co rozumieć.Było jedynie sytuacyjne pospolite ruszenie emocji – to wszystko.Otworzyłaś wentyl bezpieczeństwa,tyle że z wentyla zamiast krystalicznej wody poleciało szambo.Nie ma winy.Mogę być Twoim adwokatem:D
o Ania, Ty wczoraj z winem w Dakarze, a ja zasnęłam w wannie:)
pigwowka jest znakomita
to wszystko już za mną, onian.
wiem, uwielbiam :)zresztą lubię wszelkie nalewki i domowe wina :)ale whisky też nie pogardzę :)
Wzbudzasz skrajne odczucia, to i czytają. Li masz szansę zostać blogową celebrytką. Wszystko przed Tobą
widzę, że Koko się pojawiła, och zapomniałam, że opanowała umiejętność logowania. Idę ją wyprowadzić:P
w tym przypadku jakość ważniejsza od ilości :)
Dorota, zostaw, ja naprawdę chciałabym wiedzieć. I zrozumieć swoja winę, bo męczy mnie to, że nie rozumiem.
a możesz napisać dokładnie co zapanowało i jakie uczucia targały akurat Tobą? Może wtedy zrozumiem tę krucjatę przeciwko mnie.
Następny etap to hasło…a potem zamknięcie tych wypocin starzejącej się baby!Pozdrawiam z Mokotowa Górnego
Onian – idź już spać, no iiiidź…Tak będzie lepiej, bo zaczynasz bredzić:)
Viki, a jak rozgrzewa :)
Po tej orgietce to niezła "kiła" zapanowała, ale juz nie pieprze bo mnie jeszcze jakaś wenera dorwie
Zrobić Ci masaż na obitych miejscach???Co prawda ja hetero, ale wieszszsz…:D:D:DPomasować mogie!
Powiedz, że boli. Czyta mnie tylu masochistów (nienawidzą, a czytają… :D Ruszą tłumnie;-)
Naleweczka jest do smakowania a nie nadużywania, dużo jej się nie da wypić :)
Sylwia, czyli dwa kielonki i człowiek nie wie jak się nazywa:))))
Sisi – zgon!:D:D:D
jasne:) rano zadzwonię:)
2 września przywieźliśmy z Wrocławia. Jedna pigwa rośnie pod oknem moich rodziców, owoce nie były jeszcze zbyt dojrzałe, ale poleżały sobie w spokoju. Fakt, u nas też jest problem z dostaniem pigwy. Małz zalewał najpierw wódką, potem ma zalac spirytusem.
Ja założyłam konto i mnie to nie bolało. Zachęcam.
Onian – nie ucierpiała ino zyskała poklask i reklamę:DPoza tym byłam, czuwałam, czytałam – bez przesady, no bez przesady!Nic AŻ takiego się nie działo oprócz tego, że Li oberwała po czaszce.Akcja żyje i ma się!Li – precedens, precedens! (to w związku z pieprzeniem:D)
Kleparz zawalony pigwą. Wysłać Ci?
**skąd masz
ja słyszałam, że mam zrobić na zwykłej wódce, nie na spirytusie, bo będzie za mocna, a robiona na wódce jest łagodna i mozna się rozkoszować smakiema tak swoją drogą, skąd ma pigwę, bo ja nie mogę nigdzie kupić i dostałam troszkę, ale wszystko co rosło u kolegi w ogródku
wyjdzie to tylko na zdrowie, alkohol Twój wróg!
Viki, małż mój zdolny, ale naprawdę, po latach zaczynam się bać jego niektórych eksperymentów. Nie chciałabym ryzykować, że przez jego innowacje, obejdziemy się smakiem zamiast pigwówki :)
Eeee, nie mam. Wszyscy stąd sobie pójdą i znowu zostanie nas kilkoro:)
wspomnień z młodości mam wiele, nie wszystkie nadają się na forum :)Wszak Li, masz wielu czytaczy …
no prawdziwy facet w facecie plus laryngolog plus masażysta, bo może być facet bez faceta w facecie ;)
onian, tak pieprzysz (excuse-moi) jak reszta, która niby coś wie, a nic nie wie.Bo co takiego się właściwie stało, poza tym, że impreza zamieniła się w orgietkę?
rozumiem, prawa autorskie i te sprawy:)))
święte słowa Li
Viki, od małża dowiedziałam się, że on robi inaczej niż wszyscy, w takim razie przepis Ci podam, jak będzie gotowa do skosztowania, tak bliżej urodzin Li :)
Jakbyśmy w młodości czytały Piotrusia z jego pożądaniem, to inne by nas teraz wiodły ścieżki :)
absolutnie nie masz racji, wyszła świetnie.
viki, jak to 3?
Li…moje wspomnienie siedzi w drugim pokoju i gada przez skypa zamiast uczyć się matmy do matury- to efekt rozmarzającej literatury:)
A tyle Dorothello, że świetna i szczytna akcja na tym ucierpiała i wyszło jajco
sisi, to już 3 w 1 :)
ja tam mam inne wspomnienia z młodości;-)
pewnie:) mada i marcin:) też uwielbiałam:)
a znacie "Zapałkę na zakręcie" K. Siesickiej? zakochałam się w tej książce jako nastolatka i do dzsiaj ją wspominam …
dystansuję się od problemu braku dystansu:P
a ja bym laryngologa chciała w pakiecie z masażystą:)
kochana, lepiej niech niedojrzałość niż przekwit:))))
no nie… i tu też nalewkowo!sie szerzy nalewkolizm
mnie już chyba tylko kucharz może zainteresować, takie dwa w jednym ;)
Najwyraźniej nie jest tak źle skoro potrafisz zdiagnozować ten problem. To już połowa sukcesu. Pozdrawiam
zaraz nam zarzucą niedojrzałość. Ale się ucieszę;-))
a ja prosta babka jestem, lakieru asfaltowego nie chciałam,nalewek nie robię, pije piwo…ale tatuaż mam- zawsze to coś;)
ale szał, wszyscy robią nalewki. A ja lubię tylko wino:(
viki, my tu o męskich urokach a Ty pigwówke będziesz produkować…;) no proszę Cie…
poczekaj, jak mój mąż wstawi samochody, to zapytam. Nasza jest na etapie zalania wódką i spirytusem :)
kocham je za to, że mruczą i nic więcej nie chcą:P
Ja jestem zachwycona!:-)
też kocham:) za całokształt:)
Kocham "Kłamczuchę" i "Małomównego i Rodzinę" za pierwsze zdanie: Ryknęła krowa.Cudne pierwsze zdanie, którego bardzo mi brakuje!
Sylwia, wrzuć przepis na pigwówkęja troszkę jej zdobyłam i puszcza sok w cukrze od tygodnianapisz co dalej:)
LI…nie ma go w domu po 22-ej:)))) fryzjer babki już nieczynny!!!!! ale nas zrobił…
pranie miałam powiesić, samochód wstawić… robota nie zając nie ucieknie, przyjemniej mi z Wami :)
musierowicz- kłamczucha:))) wiatr taki sam jak wtedy…:))))
Nie ma przebacz!Wybrał fryzjera zamiast nas…Nie ma przebacz:D
Li znowu niedomówienie- kochasz, je bo nie zrzędzą, czy że hmmm pozbawiałś je męskości:))))
albo fryzjerkę, telefon milczy jak głuchy grobowiec…
Dorothea- miałam na myśli, że pretensje mają, o te jaja właśnie…
i dlatego tak je kocham:)
i wszsytko jasne, wybrał fryzjera …
Li- bo mówić nie potrafią! mają, zapewniam Cię!:)
Bo nie mają jaj:D:D:D
o może fote wrzuci;) jak do fryzjera:) i się zbiorczo zakochamy…echhhh
ja mam dwa wykastrowane kocury. I nie mają pretensji;-)
najważniejszy umiar :)
Statler – przybywaaaj!:*
jakoś mi nie do śmiechu, jak pomyslę, co też statler wysmaży, jak to przeczyta…na wszelki wypadek, to z góry przepraszam:)
statler przeprasza, ale poleciał do fryzjera z wrażenia;-)
trzymaj kciuki, aby wyszła mu tak dobrze albo jeszcze lepiej, jak cytrynówka :)
będzie zachwycona:)
no cóż…będziem zazdraszczać:)męskie uroki to ja mam w domu- w nadmiarze- kurde, przynajmniej psina jest sunią… zawsze to coś:)
serio, niestety, też się zdziwiłam:D
nigdy jeszcze nie piłam pigwówki, ale nazwa mi się podoba.
Serioserio?Statler… urokiem???
Li, przepraszam bardzo, ale muszę napisać sprostowanie. Pigwówka będzie dobra bliżej Twoich urodzin, mąż powiedział, że nawet jak nie będzie jeszcze dobra, to będzie musiała być doskonała :)
Napiszę Ci tak oględnie, żeby baby go nie rozdrapały, bo mój CI on jest- jest chodzącym męskim urokiem:)
lakieru nigdy nie za wiele…
aha, masz rację:) Brak dystansu to mój podstawowy życiowy problem:)
A ja mam, tadadam. Buziak, dostałam e-mail, dzięki, poszło na lakier poziomkowy.
ela, ja mam poziomkowy, tak się nazywa ale na poziomke to mi nie wyglada:) samochodowy on raczej jest:)
I wylazła z sideł!I co?Jajco:)))
a my NA NIBY? :) wady jakieś? – za stary, za młody? …itd…
Ja mam aroniówkę – miodzio!Obniża ciśnienie:)A później to już tylko… odwykówka:D:D:D
E tam brak dystansu do siebie to główny problem Li. Chciała dobrze, napisała kontrowersyjną notkę. Jeśli mowa o poziomach to jej poziom sięgnął dna, no i zleciała się cała banda i narobiła zamieszania. Szum był potrzebny, im go więcej to większa kasa, tyle, że nie o taki szum chodziło i tym sposobem Li wpadła we własne sidła
Asfaltowy mi chyba nie leży… To juz wolę poziomkowy. Czy ja się odczepię od tej poziomki?Teraz podobno modne żółte są Albo były niedawno- nie nadążam za trendami :)
ale on NAPRAWDĘ:)
nie…to ok, przecież my tu wszyscy piękni, madrzy i cudowni:)… pasuje:)
Li, M. poleca Ci cytrynówkę swojej roboty i zaprasza – my Cię serdecznie na pigwówkę, która niedługo będzie dobra do degustacji :)
Nie dość, że zrobiłam się agresywna, to jeszcze literówki robię…
To całkiem jak mnie!:D:D:DOdpocznij, plisss.Należy Ci się jak psu buda albo… micha:)I oddychaj, głęboko oddychaj:)))
nie mogę pisać, że jest cudowny, bo będzie jeszcze bardziej zarozumiały niż ja:P
o asfaltowym proponuję:)
temat lakieru zasadniczo został wyczerpany wczoraj, chociaż…no własnie- kosmetyczka proponowała mi ostatnio lakier w kolorze asfaltowym… nie uległam pokusie…Li wracaj no do pytania o ststlera, bo się roziekawiłam okrutnie:)
nie mierzę, bo od razu mi skacze:)
O poziomkowym?
Taż przestań udawać!Ciśnienie mierzyłaś?Ile na liczniku???
słuchajcie, ale nie gadajcie o tych, których tu podobno nie ma.Lepiej o lakierze do paznokci:)
Żyję:) I jakoś się trzymam, choć jestem cholernie zmęczona. Ale o tym, że jestem zmęczona, podobno nie wolno mi pisać. Więc udaję, że tryskam. Entuzjazmem.
no jak to jakie ma…pożeruje se na trupie:) lepiej niż na niczym:) …ela, mało tu durnisiów po ziemi chodzi? i podłych w pakiecie!
Na trupie żerujesz? Interesująca koncepcja.A jakie masz korzyści? Pytam całkiem serio, jak można uargumentowac takie plugastwo i ohydę?
własciwy nick to głupia dupa i tego stylu powinni się trzymać:)
osobisty mąż mówi, że laptopik to pikuś:) Ważniejsza jest dla niego odpowiedź na pytanie jak się czujesz? Dodam tylko, że i mnie to bardzo interesuje…
o nie Li, oszukujesz- to Ty go znasz z reala (młodziez tak mówi)…przystojny? (na marginesie;))
raczej przyjaciel hien:P
…eee…tropiciel hien?;)))))
statler jest zdecydowanie mężczyzną, poznałam tego przyjemniaczka:)
teraz niektóre przyjemniaczki logują się na guglach, ciekawe jakie będą mieć nicki?No bo jaki nick może mieć ktoś, kto mi pisze, że żeruję na trupie?
przyjdzie, przyjdzie- albo to wielbiciel- nie taki bardzo cichy – albo – Boże uchowaj- baba zakamuflowana!!!!
czekam aż statler przyjdzie, to moja ulubiona męska zrzęda:) Zalogowana męska zrzęda.
bardzo się ucieszy :)
ela, przypadki rządzą światem i ja Ci to mówię;-)
O cześć koleżanko, przekaż mężowi, że laptopik działa cudownie:*
Ha, przez czysty przypadek jestem na guglu :)
jestem i ja :)
sisi, bez Ciebie nie zniesę:PZostają google i się zobaczy.
kurde Li, tylko nie wymyślaj czegoś nowego, bo mnie się na googlach udało ale gdzie indziej moge mieć problem…i jak to zniosę? brak mozliwości obcowania z kims tak wyjątkowym(i bez ironii to mówię kochana!)