Duet gwałtownej zmiany pogody i deszczu jeszcze nigdy nie zawiódł swoim wpływem na moje samopoczucie.
Narastający ból głowy pozbawił mnie jakiejkolwiek aktywności życiowej
i wsadził do łóżka.
Niewiele pamiętam, bo ciśnienie 205/115 skutecznie pozbawia chęci do życia.
Muszę chyba znowu zmienić leki,
albo lepiej o nich pamiętać,
bo to głównie niepamięć jest przyczyną moich okresowych problemów.
Tak, tak- przypominajka w komórce, kartka na lodówce,
tatuaż na nadgarstku- wszystkie te pomysły są świetne,
ale co z tego, jak ja i tak nie chcę pamiętać, nie cierpię być
chora, nie znoszę leków, nie chcę, nie chcę!
Całkiem spokojnie wypijam więc zieloną herbatę z miodem
i cytryną, wybaczcie, ale dziś nie odpiszę na maile,
nie mam siły ani ochoty, skupię się na przetrwaniu zawodowego dnia,
boli mnie cały środek.
Pomyślę o nich jutro.
Jest piąta rano, sen już nie przyjdzie.
I znowu czuję skradający się ból głowy, a kysz!
Li.

Ja na temat Twojego ciśnienia się nie wypowiem. Albowiem moje słowa, które byłyby zbitkiem słów powszechnie uznanych za obelżywe i niecenzuralne mogłyby Ci dodatkowo to ciśnienie podnieść. Ale jeśli dzisiaj nie pójdziesz do lekarza to zawlokę Cię tam osobiście, a wtedy i chirurg będzie konieczny.
Aha, już się boję:P
aurora! zawlecz, zawlecz! Li, nie znamy się, więc ja Cię nie zawlokę – zażyłość nie ta ;) do tego za daleko, nie sięgnę, ale postraszę Cię inaczej. z pewnością wiesz, czym ryzykujesz, tak sobie lekceważąc swoje zdrowie, ale ci przypomnę. taki na przykład tętniak w mózgu, podobałby Ci się?
„Następnym razem wiatr nie powieje, wariat skoczy i nie przeżyje.
Zdumiewa mnie taki brak szacunku do życia.”
„aha, ale to nie ma nic wspólnego z ogromnym ryzykiem utraty życia?
Wiadomo- jego życie, jego ryzyko. Mnie to przeraża.”
„I masz rację- nie rozumiem, za bardzo kocham życie, by zrozumieć.”
Droga Li, no jak tak można? Tak bardzo szanujesz życie, a wzięcie tabsów na nadciśnienie z rana jest dla Ciebie większym wyzwaniem niż skok z kosmosu? Tak bardzo boisz się ryzykować, że aż zapominasz o tabletkach? Tak bardzo kochasz życie, że aż nie rozumiesz, że nadciśnienie trzeba codziennie trzymać w cuglach?
Ech… widać jedna czy dwie tabletki z rana to istny sport ekstremalny.
Kochasz życie, szanujesz życie – no to dbaj o siebie!
Tabletki przy ekspresie, na laptopie i jakoś może nie zaginą zapomniane :)
Ale mi słusznie pojechałaś:D
Właśnie piję sobie kawę (bezkofeinową), mleko spieniło mi się perfekcyjnie, głowa nie boli, ciśnienie tylko umiarkowanie podniesione, ech… życie znowu jest piękne.
Wtorek nie należał do najlepszych, jeśli chodzi o bóle głowy – i mnie nie były one wczoraj obce.
Przeczytałam niedawno, ze Kraków pod względem klimatu jest najgorszym miastem na świecie. A ja niestety jestem meteopatką.
Hahaha, śmieję się w głos, bo z lekami codziennymi też jestem na bakier. Mam zażywać rano i wieczorem a robie to czasem…i nie mówie tego lekarzowi, no żeby nie krzyczał… a ciśnienie to masz niezłe…
Li, nie umiem się przyzwyczaić do tego miejsca- wciąz mi tu jakos tak…buuu :(
sisi, ale za to goście wyborni:)
przypomnienie w telefonie jednak jest pomocne..
dzieki tobie Ostre ja sobie zrobilam w telefonie przypominajke,, b, Li, to moze zadzialac, polecam!
telefon dobra rzecz – też przypomina mi o tabsach. a dla najważniejszych oznaczam sobie dni tygodnia, bo po paru latach brania piguł robię to tak odruchowo, że potem za cholerę nie pamiętam, czy już łyknęłam, czy jeszcze nie :D
Li, dbaj o siebie! pozdrawiam :)
Li, uważaj, co ty sobie myślisz! Nie wolno takiego ciśnienia! O, jak ja cię rozumiem, nienawidzę leków i to tych stałych, a najbardziej to nienawidzę, kiedy wychodzę z apteki z nową porcją przepisanych na receptę i ponuro myślę ile to fajnych rzeczy ze te pieniądze mogłabym kupić. Dzieciom każ przypominać, powinno podziałać.
Biorę leki na nadciśnienie od 28 roku zycia, czyli juz 7 lat. Poczatki byly straszne. Poczucie ze w tak mlodym wieku jestem uwiazana do medykamentow, czulam sie z tym okropie i tak jak ty, Li, NIE CHCIALAM tego brac. Az uswiadomilam sobie, ze nie wziecie nawet jednej tabletki grozi naglym zawalem. Wiec stwierdzilam, ze za mloda to ja jestem na zawal, a nie na to, zeby lyknac codziennie tabletki.
Niestety doskonale rozumiem. Negowanie choroby na wszystkich płaszczyznach, z nawykowym „niepamiętaniem” o lekach. Ale jak tu pamiętać o 5 tabsach dziennie, przy czym każde o innej porze, przed jedzeniem, po jedzeniu, przed spaniem, whatever. Potem zbieram bęcki od lekarzy, potem ponoszę konsekwencje, potem przez chwilę ejstem grzeczną pacjentką, a potem raz zapomnę. Potem drugi raz. I tak o…
ach te leki o bisokardzie przypominam sobioe ok popołudnia jak zaczynają mis ie łapy telepać i też nie ma na mnie bata w tej kwestii
Spieszę się do pracy ….życzę zdrowia, dobrego humoru , motyli w brzuchu i optymizmu:)….i można świat doganiać:)
Li, ja nie mam słów.
Takie ciśnienie jest niebezpieczne!
Pozwalam sobie na Ciebie nakrzyczeć – trudno, najwyżej poniosę konsekwencje.
Znajdź na siebie sposób, ja Ciebie bardzo proszę – może przypominajka w telefonie? Może kalendarz na kompie???
Cokolwiek, cokolwiek.
Byle nie TAKIE ciśnienie…
wiem, stan bliski zdychaniu, koszmarny ból, rzyganie bez przerwy- nigdy więcej, nigdy więcej!
Oby bylo lepiej !
Pamietac musisz, nie ma innej opcji…
Ja tak jak Pani Starsza, jak musze cos rano lyknac, (a musze) to jeszcze jakos daje rade, w ciagu dnia i wieczorem juz gorzej…
Dobrej srody!
U mnie od poniezdialku nieprzerwanie gesta mgla :-(
Zielona herbata przy tak wysokim ciśnieniu? Przecież ona je jeszcze podnosi, podobnie jak czerwona.
ale jak jest długo parzona to podobno obniża…
Wlasnie zmienilam lek. Mialam wiele efektow ubicznych tego starego oprocz utraty apetytu zlosliwosc po prostu ;) zycze poprawy samopoczucia
Ja mogę brać leki tylko takie, które bierze się raz dziennie, tylko rano. Bo tylko przy śniadaniu pamiętam. Na razie to wystarcza. Jedna tabletka „lekowa” i jakieś Falvity i takie tam trany z okazji zimy nadchodzącej. Gdyby było trzeba brać w ciągu dnia – byłoby gorzej. Więc Cię rozumiem.
Idź do lekarza, Kochana, trzymaj się
O, nie tylko Ty wcześnie wstałaś;) ja wstaję 5:05…ech…ale dzięki temu 14:30 jestem wolna w sensie obowiązkowo zawodowym oczywiście;)
Też nie lubię brać leków, na każdy łypię złowrogim okiem a jeszcze jak poczytam ulotkę – koniec, umieram od samego czytania. Wiem to może głupie, ale zawsze myślę, że któryś z tych najrzadszych a najbardziej zjadliwych działań niepożądanych trafi własnie mnie.
Ale jak trzeba je brać – to trzeba. Ważne by były starannie dobrane.
Tak więc do lekarza i dbamy o siebie, dbamy! ;)
Dobrego dnia Li;)
Ooo, widzę że nie tylko ja wcześnie wstałam:)
Masz rację z tymi lekami, mnie też jakiś czas temu skończył się jedne, ale ponieważ nie zauważyłam różnicy w moim stanie, to beztrosko go pomijałam. A to złeeee kumulowało się, kumulowało, aż wybuchło.
Idę dziś do lekarza, nie przeżyję następnego razu.
leki warto brać i to w terminach przypisanych. czas jakiś temu miałem zapaść wieczorną związaną z przewlekłą chorobą. do mojego ulubionego specjalisty zadzwoniła Ewa jako, że jest bardziej zbliżona do kręgów medycznych i zarówno lepiej opisuje objawy jak i dokładniej wysłuchuje zaleceń z zachowaniem zdolności do zadawania pytań podchwytliwych, a czy jak to to nastąpi tamto, lub jeśli nastąpi tamto to czy to? po konsultacji w trakcie której padło i pytanie, czy jeśli to to zwiększyć dawkę leku C coś mnie olśniło. otóż od tygodnia nie brałem leku C bo mi się był skończył w pudełku podręcznym, porannym, nie uzupełniłem zapasu i oczywiście zapomniałem. a potem nie brałem bo skoro nie ma to znaczy, że zbędny. tak więc zalecam branie ;-) , by moc wzmóc i móc dawać dobro, głupotę i samo dobro.
Pozdrawiam