Mam dobrą koleżankę z ogromnym ogrodem,
w którym niegdyś sadziła malutkie, słodziutkie choinki.
Teraz ma przerażający gąszcz kilkumetrowych olbrzymów.
Choinkę obiecywała mi od początku grudnia,
ale jakoś tak puszczałam te słowa mimo uszu,
zbyt egzotycznym wydawało mi się ścięcie drzewka w ogrodzie,
przewiezienie do mnie,
mam przecież Kleparz na wyciągnięcie ręki
i zgrabne, hodowlane jodły czekające na klienta całą noc.
I właśnie zaplanowałam wczoraj,
że taką jodłę kupię w sobotę rano,
niedużą, jakieś metr pięćdziesiąt,
z wiotkimi gałązkami zniechęcającymi koty do penetracji od stojaka po czubek…
Tja…
Darowanemu koniowi nie zagląda się … itd, więc
wczorajszy późny, mroźny wieczór spędziłam na lodowatym wietrze,
usiłując bez wyrwania drzwi wydobyć z wielkiego auta A. jeszcze większą choinkę-potwora czterometrowego, będącego uciętym czubkiem siedmiometrowej jodły z grubym pniem.
Po godzinie stękań i sapań „drzewko” zaległo na chodniku przed kamienicą,
a A. odjechała koić gniew męża, wykończonego operacją wsadzania potwora do auta.
Nie czekała, aż moja opadnięta szczęka wróci do pozycji właściwej.
Zostałam z prezentem,
którego samodzielnie nie byłam w stanie nawet podnieść,
a co dopiero wnieść na trzecie piętro.
Wysokość mojego mieszkania to równe trzy metry,
ale to był szczegół przez A. pominięty.
W pakiecie dorzuciła mi jednak piłę i tą piłą,
tak tą właśnie piłą, po godzinie piłowania na parterze kamienicy,
gdzie udało mi się wtargać potwora przy pomocy Starszej,
upiłowałam z dołu metr, a z góry pół metra.
Walczyłam do drugiej w nocy i mam pod drzwiami zmasakrowane drzewko, którego nie mam odwagi wnieść do domu.
A darczyńca domaga się zdjęć…:)
Za to przydarzył mi się pierwszy wigilijny cud,
taki prawdziwy cud- jakieś dwa miesiące temu zorientowałam się,
że w dokumentach samochodowych nie mam
ani potwierdzenia ubezpieczenia, ani prawa jazdy.
Pierwsze podejrzenie padło na Policję, że nie oddała
jak bezczelnie i bez przyczyny zatrzymała mnie do kontroli.
No bo przecież nie gubi się prawa jazdy ot, tak!
Ciągle jednak nie miałam czasu na załatwienie tej sprawy,
albo też trwając w starannie pielęgnowanym cudzie niepamięci,
jeździłam bez dokumentów.
(I nie ma co pytać, na co liczyłam w razie „w”).
Wczoraj Starsza powiedziała mi,
że ma dla mnie prezent pod choinkę, który nic jej nie kosztował, bo został znaleziony przez jej przyjaciółkę Klaudię.
Ale że będę bardzo szczęśliwa.
Jak to prezent znaleziony? Dlaczego szczęśliwa?
Sami rozumiecie, że tak rozpalona moja ciekawość
nie mogła nie zostać zaspokojona NATYCHMIAST.
A odkąd dziecko zrobiło prawo jazdy i codziennie podbiera mi auto,
to zyskałam nową, wielką siłę nacisku.
Gdy zobaczyłam swoje prawo jazdy,
to jakbym schudła 20 kg od razu,
tak wielka była moja radość.
Prawko zostało znalezione w moim własnym aucie,
w bałaganie za przednim fotelem, co -po pierwsze-absolutnie skłania mnie do zrobienia niezwłocznego porządku,
bo kto wie, co tam może jeszcze zalegać, i -po drugie- stanowi wyraźny dowód, że cuda się zdarzają.
Wesołych Świąt dla Was!
Li.

:)……uśmiecham się, bo Li-na szczęście-wstanie z martwych.Teraz jest zajęta pracą, która przez święta zarosła brudem.
Ciii…….poczekamy……..
Wiesz, że tęsknimy?…….Bardzo.
No, Li, już się stęskniłam mocno, mam nadzieję, że wszystko ok :)
Co to za ikonka? Nie podoba mi się! Chcę mieć sexowną szpilkę jak Ostrestarcie!:)
Li , obudź się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak zwykle ciepłem i humorem wieje u Ciebie. Lubię to. Całuje poświątecznie i przednoworocznie.
Li żyjesz? To takie nieludzkie nie odzywać się do rodziny w taki czas;)
Najlepszego!
jak tam filmowe święta?
Tradycyjnie…..Zdrowych,spokojnych świąt Bożego Narodzenia i oczywiście bogatego Gwiazdora:)
„W tej jednej chwili, kiedy wpatrujemy się w niebo i szukamy gwiazdy, można wsłuchać się w to, czego naprawdę sobie życzymy, poczuć, co dobrego nas spotkało i jak szczęśliwy jest właśnie ten moment… Uwierzyć, że wiele takich jeszcze przed nami.” Li, pięknych Świąt Ci życzę, ze spokojem w sercu… Gunia
siedem minus cztery to dwa. kto ścinał drzewko na wysokości dwóch metrów? :))
W Krakowie siedem minus cztery to trzy:)
Li ma rację. My tu w krk bardzo lubimy matematyke. I wyzwania:)
Monia, wszystkiego dobrego ;) Jak najwięcej cudów, jak najmniej potworów :)
wszystkiego co dobre życzę ci Li:-)
odpoczynku i spokojnych świat!
Buziaki świąteczne posyłam:-*
Li, leniwych, smacznych, przyjemnych dni świątecznych oraz wszystkich, które dopiero przyjdą. Niech będą piękne.
PSTRO tak pięknie ujęła życzenia w słowach, że trudno jej dorównać…
RADOSNYCH ŚWIĄT Tobie Li i wszystkim tu spotykającym się :)
no i czekamy z niecierpliwością na wigilię, bo to dzisiaj nasze futerzaki przemówią…oj…
Już nie mogę się doczekać zdjęć choinki :)
Zdrowych i spokojnych świąt!
Wesołych Świąt dla Ciebie, dzieci i całej futrzanej Rodziny. Niech Wam się dobrze darzy.
Dla Ciebie i Twoich bliskich, Cudownych Świąt, Li :)
Z choinki można zrobić stroik ;)) W końcu, parę nie zmordowanych gałązek się jeszcze znajdzie ;)
Radosnych świąt ! I mnóstwo cudów w nowym roku :)
Li, kochana, zdrowych, spokojnych swiat.
Sorry, ale sie usmialam. Najbardziej z tego czubka. ALe przecie mozesz to teraz jakims aniolem czy gwiazda zalatac. Pomysl choinki dwupietrowej tez rewelacyjny. ;) Nie ma to jak trafione prezenty. Czlowiek na swieta chce spokoju, a tu drzewa Ci przyszlo pilowac. :*
Moniko, wesołych, pogodnych i magicznych Świąt Bożego Narodzenia od całej mojej familii ;-)*..
P.S.
Postarałam się…zrobiłam wszystkie ulubione potrawy mojej mamy, bo być może te święta są ostatnimi w takim składzie :(.
Spokojnych, radosnych, śnieżnych świąt! I żeby wszystkie prezenty były tak trafione jak ten pierwszy!
Li – wszystkiego, co najlepsze!
Wyobraźnia podpowiada mi, że chojak wygląda cudnie:)
Świętuj w spokoju i z radością – i wyśpij się wreszcie:***
nudnych Świąt życzę :)
Musiał to być zaiste cudny widok – rozjuszona Li z piłą w ręku i szaleństwem w oku :))) Radości i zdrowia życzę, Tobie, córeczkom i kocio-psiej gromadce :) i postów duużo, a co :)
Tobie też, smutno gdy czytałam o Twoich kotach.
Życzę Ci nadziei, własnego skrawka nieba, zadumy nad płomieniem świecy, filiżanki dobrej, pachnącej kawy, piękna poezji, muzyki,
pogodnych świąt zimowych, odpoczynku, zwolnienia oddechu,
nabrania dystansu do tego co wokół, chwil roziskrzonych kolędą,
śmiechem i wspomnieniami.
Wesołych Świąt! :)
Pstrusiu, wspięłaś się na życzeniowe wyżyny :D
Całusy i odwzajemniam!
Pięknych, miłych, radosnych Świąt, Li :)))
Tobie też, dziękuję!
Dzięki za opowieść o choince.
Mój mąż się uśmiał jak norka.
A ja jakoś NIE!
:) znasz ten ból…
A propos odcietego czubka: dol choinki wstawic na dole mieszkania, gore (odciety czubek) na gorze (bo rozumiem, ze mieszkanie jest dwupoziomowe) – bedzie taka swiateczna instalacja ;-)
Wesolych Swiat (w sumie niepotrzebne zyczenie, bo juz zaczelo sie wesolo :-)
i jest wesoło:) Ściskam mocno!
Radosnych,optymistycznych Świąt Li.Choinka na pewno będzie piękna widząc Twoje mieszkanie, czarodziejka z Ciebie potrafisz stworzyć piękne wnętrza.Szczęścia dla Ciebie i córek a dla kotów głaski i przysmaki.Pozdrawiam Anetta Z
Li wszystkiego przenajwspanialszego z okazji Swiat:)Duzo Milosci I Szczescia,samych radosnych chwil,spedzonych w gronie rodziny I przyjaciol.Dorota
Rzeczywiście cud, że dokumenty znalazły się „wkrótce” po ich zgubieniu, a nie na przykład po sprzedaży auta ;D
Ogromnie żałuję, że ominął mnie widok uzdatniania choinki do użytku świąteczneo:D A tak swoją drogą zastanawiam się, dlaczego nie odcięłaś tego półtora metra okładu drzewka w jednym kawałku, od dołu ;D
tak, odcięcie od góry to była moja najbardziej bezmyślna decyzja tego roku :D Choinka wygląda tragicznie, jak po przejściu halnego.
Nic to, będę ją jakoś reanimować. Póki co jestem w wirze przygotowań, ja siedzę, a Guśka ściera buraki :)
aurora,Li po prostu nigdy nie idzie na łatwiznę:) jakiś leń by odciął jeden kawałek, ale pracowici ludzie tną dwa. Wydaje się to być rozsądnym wytłumaczeniem:)
Li, możesz spróbować wyprofilować gałązki w zgrabny stożek:) ale w sumie nie ręczę Ci za efekty:):)
aLusia to jedyne rozsądne wytłumaczenie ;D Podoba mi się pomysł z piętrową choinką, bo będzie to jedyna czterometrowa choinka z czubkiem tuż nad podłogą. A i koty się ucieszą z bombek wiszących na wyciągnięcie łapy, mimo że na szczycie :D
Pełnych dobrego spokoju i dobrych myśli świątecznego czasu. Niech blask trzymetrowej choinki odgoni troski i niepokoje. Dużo uśmiechu, radości i rzecz jasna udanych potraw – tych na zielono i czerwono. A za rogiem – samych niespodzianek! Sciskam swiatecznie !
Na czerwono jest barszcz czerwony:D
Tobie też wszystkiego najlepszego, Kasiu:*
Skoro cuda sie zdarzaja, ja tez zyczę Cudnych, Wspaniałych, Ciepłych i Rodzinnych Świąt no nie wiem tylko co z tą Choinką ale pewnie zdjęcie będzie, nawet tej umęczonej świetami choinki
Wesołych Świąt
Babcia Jadzia
Najlepszego Jadwigo:***
Ojj, Li, bidulko, współczuję tego nagłego uszczęśliwienia podarunkiem (dość wybujałym). Wybaczysz, że uśmiałam się, czytając dzisiejszy wpis? Wybaczysz, prawda?
Spokojnych Świąt Ci życzę, dużo snu :) udanej wigilii i radości w serduchu:*
Wesołych Świąt, Li :)
Choinka będzie cudna. Zresztą, zawsze możesz ją przerobić na stroiki :)
Taki cud też kiedyś przeżyłam.
Nasi sąsiedzi z góry, jeszcze na Bemowie, zgubili portfel z wszystkimi dokumentami i kluczami do domu. Długo szukali, potem zdążyli prawie wszystko wymienić. Aż któregoś dnia, jakiś miesiąc później, przyjechała do mnie moja mama i jak zwykle wydawało jej się, że trzeba posprzątać.
Jakież było jej zdziwienie, gdy pod fotelem odkryła zgubę sąsiadów!
Okazało się, że w przeddzień jej zgubienia byli u nas na brydżu. Sąsiad położył portfel na podłodze przed fotelem. Potem, żeby przybliżyć się do stolika, uniósł lekko fotel i przysunął, a zguba wsunęła się pod spód.
I nie, to nie znaczy, że wcale nie sprzątam.
Odkurzając, przesuwałam po prostu ów wielce masywny, nisko zawieszony mebel, a portfel jeździł wraz z nim.
Wyobraź sobie jednak moją konfuzję, gdy musiałam o tym powiedzieć sąsiadom:)
wyobrażam sobie:)
Konfuzja niemal jak w tym dowcipie:
– Wiesz, nie przychodź już do nas więcej.
– Jak to, czemu, co się stało?!
– No bo po twojej ostatniej wizycie zginęły pieniądze.
– Ale ja tego nie ukradłem!
– Niee, no wiem! Pieniądze się znalazły, ale niesmak pozostał.
:D
Serdeczności. :)))
Li, dziękuję za moje poranne kawki w Twoim uroczym towarzystwie – to już TRADYCJA u mnie – szlafrok, włosy mokre jeszcze po prysznicu, kawka i skok do Niedyskretów, co tam u Li słychać!!!! Przesyłam z serca płynące życzenia: Wspaniałości!!!!!!
gosia
no to nieźle zaczyna Ci się dzień;-)
Rodzinnych i spokojnych pełnych miłości świąt, życzy Asia.
Wzajemnie Asiu:)