Poszłam z U. i P. na kolację do „Taco”,
pośmiałyśmy się, pogadałyśmy,
od razu cieplej w ten zimny czas.
Karolcia pisze maile i jak tu się nie śmiać?:
„Drogi Mamucie,
od dwóch dni Mary sukcesywnie próbuje okraść ten sam sklep. Podejrzewam, że gdyby kontynuowała tradycję i chciała też to zrobić jutro, to by jej się nareszcie udało,
bo Szwedzi są tacy mili, że nie protestują!
Tylko patrzą i patrzą.
Wczoraj kupowałyśmy dokładnie to samo,
Mary stała pierwsza w kolejce.
Zapłaciła, po czym zapakowała zakupy do torebki
i zadowolona z siebie poszła do drzwi.
Zarówno ja, jak i przystojny szwedzki kasjer (do którego Mary pała gorącą miłością ) popatrzyliśmy na nią w osłupieniu.
On nie odezwał się ani słowem, ja natomiast wykrztusiłam z siebie „co robisz…?”
Zakupy Mary bowiem pozostały na swoim miejscu za kasą,
gdzie położył je kasjer po skasowaniu,
moje natomiast magicznie zniknęły z taśmy!
Mary popatrzyła na mnie zdziwiona-biedna, tak się rozmarzyła o tym Szwedzie, że z wrażenia próbowała zabrać nie zapłacone rzeczy, swoje skasowane natomiast zostawiając przy kasie.
Dzisiaj byłyśmy w tym samym sklepie i był tam ten sam kasjer.
Mary miała zapłacić 54 korony, dała banknot 50
i dziarsko odeszła, odwracając się dopiero przy drzwiach.
I znowu przystojny Szwed intensywnie na nią patrzył swoimi intensywnie niebieskimi oczami, ja też i to bardzo znacząco, ale Mary widziała tylko jego spojrzenie, bo wydawało jej się, że oznacza odwzajemnione uczucie, haha.
Patrzyli więc sobie w oczy, a Szwed był coraz bardziej zdezorientowany…
Musiałam przerwać ten romantyczny moment i rozwiać jej złudzenia szepcząc, że intensywny wzrok Szweda
wynika z faktu, iż znowu chciała go okraść
(tym razem na 4 korony). Mary jest niepocieszona…”
„…Odwiedziłyśmy dzisiaj również super second-hand,
kupiłam sobie sweter z H&M za 70 koron!
Jutro poszukamy ich więcej, super są tu second-handy- nie ma nic z rzeczy typu-wielkie kosze i wszystko po 5 zł…”
„…Jutro przeznaczymy też na poszukiwania kota…
Jest to trudne, bo o ile widziałam już nawet figurkę smutnego gościa
w czapce kucharskiej i bogato zdobionej sukni ślubnej siedzącego na kłodzie drewna, to ładnego kota w przyzwoitej cenie jeszcze nie widziałam
(tamten o którym Ci pisałam wcześniej kosztuje 400 zł, więc wybacz…)…”
„… Kocham bardzo!
Mam czapkę z największym pomponem w Szwecji i bardzo się cieszę że ją kupiłam :]
A ze statku Vikingów faktycznie nici, bo nas nie stać!…”
K.

Dziewczyny się nudzą:)?
No i opcja gigantycznego pompona wygrala. I bardzo dobrze! Nie ma co żalować Wikingow. Do mocy pompona sie nie umywaja. Listy z S. sa świetne!
Ale w wannie nie będzie z Tobą żadnego kota?
Aniu: koty na wannie, pies na dywaniku pod wanna, a w wannie Li i karp, ktorego uratowala przed wigilijnym stolem.
widze to oczami wyobrazni: romantyczna atmosfera, swieczki, piana, aromaty, Li i zwierzyniec.
jak się kąpię, to koty zawsze są w łazience. Pies też. Zero intymności!
Woda już mi leci, piana rośnie, mhmmmm…. :)
O tak, karp jest bardzo romantyczny :)
A czy karp ma już imię?
wybaczylas, ze Ci nie kupila kota za 400 zl?
no cóż, to jest akurat w moim interesie;-))
juz wstalas, czy jeszcze nie spisz? bo juz sie pogubilam w Twoim grafiku :P
sama nie wiem. Pamiętam, że wróciłam do domu i położyłam się na chwilę obok psa (na kanapie, żeby nie było wątpliwości). Obudziłam się obok kota :) Ale idę do wanny i może uda mi się dziś zasnąć, po spacerze Plantami na „świeżym” krakowskim powietrzu.
to sie dotlen, cokolwiek to oznacza w krakowskiej wersji, i spij dobrze.
oraz ciesze sie, ze spalyscie przytulone do siebie na kanapie a nie na jej poslaniu :)
ingrid, jak by tu powiedzieć… to kanapa jest jej posłaniem :D
to dobrze, ze pozwolila Ci sie polozyc, zamiast Cie zepchnac na podloge :D
pewien pies robil tak z moja najmlodsza siostra. tylko, ze wypychal ja z jej wlasnego lozka.
nic tak nie przegania strasznej zimy jak ciepła kolacja w gorącym towarzystwie:)
Wpisy Karoli obciążone dużym ładunkiem emocjonalnym przypominają mi listy Wuja Matta z Podróży :):) – jeśli oczywiście ktoś to kojarzy oprócz mnie….
wyguglałam Wuja i chce mi się śmiać w kontekście naszej dzisiejszej rozmowy o tzw. wiedzy ogólnej ;-))