Brak blogowej konsekwencji nie robi na mnie już żadnego wrażenia.
Czy jest sens z nim walczyć?
Gdy nie piszę, to jest mi źle, że nie piszę.
(Bo tęsknię za zapisaną przeszłością).
Gdy piszę, to zaraz zaczyna być innym źle.
Bo piszę. A oni nie lubią jak piszę.
A jednak nie będę zadowalać innych, zadowolę siebie.
MUSZĘ PISAĆ, BY PRZYPOMINAĆ SOBIE O SOBIE.
…
Pracowałam dziś przez 15-ście godzin.
Wróciłam do ciemnego domu, głodna i zmarznięta,
w lodówce miałam mnóstwo pysznego światła,
oliwki z migdałami i resztkę suszonych pomidorów.
Stęskniony pies przywarł do moich stóp,
koty zalęgły się tłumnie obok laptopa,
cisza i spokój wcale nie pożądane
są świadectwem braku absorbującej obecności Młodszej.
(Bo nawet zamknięta w swoim pokoju-jest).
Zżera mnie tęsknota za Gusią i Karoliną,
przytłacza puste piętro,
skulona na kanapie włączam muzykę,
coraz częściej myślę o powrocie do wyłączonego tv,
ech, zająć przedpółnoc serialem,
zagłuszyć bezsenność filmem,
trzeba ponosić w życiu konsekwencje swoich wyborów,
by zostać klasyką gatunku- rozwódką po czterdziestce,
już bliżej pięćdziesiątki, otoczoną kotami,
z marzeniami, które zapewne umrą wraz z kolagenem na twarzy,
ale póki są, to dają pióra na skrzydła.
…
Jest dobrze, tak jak jest teraz źle.
Włączę sobie na dvd „Allo, Allo”.
Monia, You stupid woman,
a co na to Lec?
Nie sztukujcie życia letargiem.
Li.

nie mam Tv od lat czterech, świadomie, z premedytacją, i dla zdrowia. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Sprawdziło się, nawet moje dziecię przywykło, z braku laku lepsza książka. Polecam, wszystkim zatroskanym życiem, innym również:)
A „Allo Allo”… no cóż, jakby nie było kojarzy mi się z komiksami na Polterze:)
A ja lubie jak piszesz :-)
Rozumiem Twój ból i tęsknotę za córkami A jak cieszy mnie, jak córeczka przyjechała do domu prawie na 2 tygodnie bo zaliczyła wcześniej wszystkie egzaminy. Nasze wspólne chwile – ten czas bezcenny.
tęsknię jak cholera, a jednocześnie jestem taka szczęśliwa, że dobrze się razem bawią!
Li, mam do Ciebie pytanie odnośnie nieuczciwego pracodawcy, mogę na maila?
pisz, choć mam nieco opóźniony czas reakcji na polu odpisywania na maile:(
Li, specjalistko od podłych nastrojów-rozpraw się z tymi smutkami. Nie umiem pocieszać, ale lubię wpadać do Ciebie :).
ojtam, niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie miał podłego nastroju :)
to brzmi bardzo znajomo…za duży pusty dom nie cieszy już…cieszy, że dziecko ma swoje fajne życie, ale to puste miejsce uwiera..i jeszcze niezgoda na skrzeczącą rzeczywistość wokół…i duża radość z tego, że jesteś taka niekonsekwentna :))) ten kawałek dalekiego Krakowa z Bobciem w tle jest bardzo bliski ( nie tylko mnie, ale przecież z wiekiem stałam się taka tolerancyjna:))) )
wyszło słońce! niech zaświeci u Ciebie!
świeci, świeci to słońce:) Poszłam rano na spacer z psem na Planty, poczułam się beztrosko:)
Wiesz, godzę się na opuszczanie gniazda, to naturalna kolej rzeczy, ale zabija mnie odległość, nie mam Karolci na wyciągnięcie ręki, żeby ją przytulić to muszę kupić bilet lotniczy:(
Cóż jednak począć, trzeba to zaakceptować i znaleźć sposób na ukojenie tęsknoty:)
to bardziej brzmi jak youuuu stuuuupid woooomen!!! :) i wetedy cały świat wygląda inaczej :)