Zawieszona między czterdziestką, a wiecznością udaję,
że czas mnie nie dotyka.
Pędzi on tak szybko, że czuję tylko ruch powietrza,
nawet nie muska mnie palcami.
Nieczuły ten czas.
Tylko częściej muszę farbować włosy
i jakoś tak chętniej wchodzę do łóżka.
By spać i spać.
Ale…ale…
…mam ewidentny kryzys wieku średniego-
podobają mi się dużo młodsi mężczyźni…
Ha, i ten aspekt zbliżającej się pięćdziesiątki
cieszy mnie najbardziej.
:)
A „Sierpień w hrabstwie Osage” jest przeraźliwie smutnym filmem.
Popłakałam sobie.
Nie wierzcie recenzjom-
ten kto zobaczył w tym filmie komedię jest psychopatą.
Li.

Jak to mówią, mamy tyle lat na ile się czujemy. Ja zatrzymałam się na 25 urodzinach i od wielu lat tyle mam ;).
Odkąd pamiętam, zawsze powtarzałam, że życie zaczyna sie po sześćdziesiątce ;) Już się nie mogę doczekać :)
Ja nawet nie udaje. Wczoraj usłyszałam piosenkę pt dwudziestolatki i sie poryczalam:(
Na sierpień wybiorę się z pewnością, mimo, że smutny…
Sierpień poczeka, chcę go obejrzeć w domu. Takie filmy najlepiej mi się ogląda samotnie, z psem wtulonym w moje gołe stopy…a magicznej liczby się nie lękaj! Wszak w tym wieku całym swiatem rządzimy!
Młodsi mężczyźni powiadasz… Nie powiem żebym nie dostrzegał w tym szansy dla siebie ;-)
A to się dobrze składa, bo ja powoli wchodzę w fazę zdziecinnienia.
szczęśliwy człowieku!!! ile rzeczy teraz będzie prostszych!!! a jak się wda Alzhaimer to ile nowych, świeżych radości Cię czeka!!!
Uuuu „Sierpień…” mną zatrząsł. Moja córka skonstatowała, że siła tych kobiet odarta z patologii (uff) i wszystkich skrajności przypomina jej naszą rodzinkę. No to mam powód do niepokoju…
A tarczyce zbadałaś?
Li to ja mam kryzys już od 8 lat :)
no i niezły przystojniaczek z tego kryzysu:D
kryzys wieku średniego..hmm nigdy tak o tym nie pomyślałam, ale był ekscytujący…a „sierpień ..”ma w sobie cos z „Wiśniowego sadu”, cos z „Letników” taka czechowowską nostalgię…lubię to
{ mam nadzieję, ze Koty odpowiednio uhonorowane w dniu ich święta?) Pozdrawiam!
Moje koty codziennie mają Dzień Kota:))