Zrobiłam sobie wakacje i oddaję się przyjemnościom.
W niedzielę do Krakowa przyjechał statler,
ten człowiek swoim poczuciem humoru wbija mnie w ziemię,
bo padam nań zwijając się ze śmiechu.
Dziś niestety wyjeżdża, nad czym niezmiernie boleję,
bo jest jak plaster pełen ukojenia na zło mego świata.
(Dopuściłam go do wielkiej tajemnicy
i zabrałam ze sobą do kosmetyczki,
był pod wrażeniem, oj był… haha…).
Ale jutro już będę otrzepywać się z piasku na bałtyckiej plaży,
na końcu Mierzei Wiślanej, tuż pod rosyjską granicą,
szumiące, huczące morze, mało ludzi, Karolcia z Danielem,
przyjaciółka aurora, suka Kara i święty spokój,
to zestaw nie do odparcia!
Plan jest taki: rano śmigamy do Kielc,
gdzie niemiły sędzia nie chciał mi odroczyć rozprawy,
a przemiły klient nie zgodził się na substytuta-
powinno mi to pochlebiać, ale jakoś w obliczu opóźnionego wyjazdu
li i jedynie wścieka!
Trudno, piasek będę wytrzepywać od jutrzejszego wieczoru do sobotniego popołudnia,
bo z kolei w niedzielę o siódmej rano musimy być na lotnisku w Krakowie,
celem odstawienia Daniela na samolot.
Będą to intensywne cztery dni, na które bardzo się cieszę.
I nie dam ich sobie zepsuć!
Młodsza z Hiszpanii śle czułe słówka,
wraca w nocy z niedzieli na poniedziałek,
a po dwunastu godzinach leci z Karolcią do Turcji,
znowu będę mieć cały wolny od domowników tydzień,
może ktoś do mnie wpadnie?
Niezmiennie zapraszam,
Li.

Kochana, bylo super!!! :) Monika-Li to wystrzalowa babka! Wlasnie sprawdzam bilety na samolot ;)… nie no, serio, chetnie bym sie z Toba, Monika znowu zobaczyla…bo za Toba tesknie :)…. szkoda, ze to tak daleko… :(( i ze musze pracowac, ale moze moze kiedys rzuce to wszystko w diably ;) i zacumujemy sie gdzies w Portugalii, co? :) Albo w jakiejs Italii :)
Poki co, zycze Ci dobrego, choc krotkiego, wypoczynku nad pieknym Baltykiem… moze sprobuj wypoczywac na 110%? :)
Buziaki!
Czekam na Was, zgodnie z umową:)
Li, jeśli do Pyrzowic odwozisz dziewczyny, to wpadaj do mnie, pójdziemy na shushi i pyszną latte :-) Tą zaległą, sprzed 2 miesięcy chyba. Ja też słomiana matka póki co, dziecię hasa konno do 27.08.
Lecą z Krakowa, ale co się odwlecze… Wracając znad morza przejeżdżałam obok Ciebie, hm… ok. północy:)
Poszedł z Tobą do kosmetyczki? Ale to facet napewno? Sprawdzilas mam nadzieje? Jeśli tak, trzymaj go, trzymaj!!!!!!
Sprawdziła.
Ale nie muszę wystawiać Ci zaświadczenia?
Chyba, że za brak dyskrecji:D
Skoro się odezwałaś, to znaczy, że musimy się poznać:) W poniedziałek, gdy odwiozę dzieci na lotnisko, zacznie się tydzień tylko dla mnie, więc kto ma ochotę, niech ze mnie korzysta;-))
I czy Ty myślisz, że ja nie stresuję się poznawaniem nowych osób, zwłaszcza via blog? Ale jak uczy mnie doświadczenie- z reguły jest to świetne spotkanie, nieliczne wyjątki są tylko potwierdzeniem reguły.
W lipcu spotkałam się tak z Gosią z Dublina, było fajnie, co nie Gocha? :))
a ja chętnie bym wpadła, weekendowo lub na chwile pogaduch… ale nie smiem bo znamy się ino li jednostronnie – znaczy ja Cię jako wierna i cicha czytaczka…
Baw się dobrze! Słońca na plaży i w sercu!
Czy Statler u kosmetyczki może się depilował? Wczoraj lub przedwczoraj widziałam w TV akcję, w której kosmetyczka za pomocą szmatki i wiaderka wosku błyskawicznie pozbawiła bardzo włochatego pana owłosienia z pleców i przodu. Pokazywali do pasa, pan ani okiem nie mrugnął, fajnie go przewróciła brzucha na plecy, jakieś takie chwyty mają rach-ciach i już. Miłego urlopu, krótki, ale super. I powodzenia w Kielcach, zawsze mi niedobrze na tej okropnie krętej drodze z Krakowa.
Statler u kosmetyczki obserwował proces tworzenia manicure hydbrydowego, wymiękł przy wkładaniu palców do-jak to nazwał-piekarnika:D
Depilacji męskiej wolę nie oglądać, ani nawet sobie nie wyobrażać:))