Jestem przekonana, że wrócę do regularnego pisania na blogu,
ale jeszcze w duszy mi nie gra.
Bliska przyjaciółka uparcie twierdzi, że od dłuższego już czasu straciłam lekkość pisania, czym skutecznie podcięła mi skrzydła,
a nieloty są ciężkawe…
ech… a czy lekkość jest najważniesza?
Taka na przykład nieznośna lekkość bytu jest ciężarem.
Tak czy siak, brakuje mi chęci na kontrolowanie literek pod względem wagowym,
na razie niech sobie tyją i cieszą się intymnością,
nie wychodząc poza moje myśli.
Są tam bezpieczne i wolne od ciężaru krytyki.
…
A u mnie wszystko w najlepszym nieporządku.
Codziennie witam dzień powstaniem (Lec),
potem walczę z rzeczywistością do wieczora,
by paść w łóżku z nieprzytomnym zmęczeniem.
(Przynajmniej z czymś sypiam, poza kotami i psem…).
Dużo za dużo pracuję, coś tam robię poza, wychodzę, poznaję,
wzruszam się, ratuję,
szukam domu dla nieszczęśliwego psa (znalazłam najlepszy!)
jeżdżę, jestem w ciągłym ruchu i to życie mija.
Żyję i przez to że żyję, życie mi mija.
Ciągle jeszcze nie straciłam nadziei na WIELKĄ ZMIANĘ,
na dom w Portugalii,
nawet jakby jestem bliżej marzeniom,
bo narasta we mnie taki bunt, taka niezgoda, taka chęć trzaśnięcia drzwami…
ech, niech no tylko Guśka zakończy edukację szkolną,
zaprawdę powiadam Wam, trzasnę tymi drzwiami.
Zawsze lubiłam efektowne wyjścia.
A co na to Lec?
Wolę napis „Wstęp wzbroniony” aniżeli „Wyjścia nie ma”.
Li.

Hmm, czy to nie świadczy bardziej o tym, że bliska przyjaciółka utraciła lekkość wspierania, a nie Ty lekkość pisania? ;)
Chyba i ja trzasnę drzwiami … Moją Geofizykę dobra zmiana dopadła … z toruńskim lobby przegrała … a we mnie dojrzewa myśl co by uciec na wieś … może kury zacząć hodować ? Ściskam kobietko !! ;)
pisz
pisz kobieto bo strasznie mało się zrobiło miejsc, gdzie można uciec choć na chwilę z tej nieznośnej rzeczywistości.
a kto powiedzial, ze musi byc lekko? Moze byc tez jak z armaty…
Pisz
O przepraszam, ja tam dalej widzę lekkość, i codziennie sprawdzam czy przypadkiem nie wróciłaś na dobre :-)
Nie muszę wracać, bo jestem, tylko siedzę cicho jak miś pod miotłą:)
„bliska przyjaciółka” pleonazm to czy tautologia?
A może ona ta przyjaciółka mieszka niedaleko i dlatego bliska?
I po co przyjaźnić się z kimś kto podcina cokolwiek?
A w Portugalii ładnie. Podobno.
Statler, zrzędo, kolejny raz potwierdzasz jak bardzo nie znasz się na kobietach:)
Przyjaciółka może być tylko przyjaciółką, bliską przyjaciółką, najbliższą przyjaciółką, byłą przyjaciółką… ech… co ty wiesz o przyjaciółkach.
Poza tym jak zwykle się wymądrzasz.
:)
Skąd mam wiedzieć. W moim życiu najpierw pojawiły się opiekunki, potem takie tam różne, a teraz znów opiekunki.