Kara została uśpiona i postanowiłyśmy poddać ją indywidualnej kremacji, tak by urna z prochami (dostarczona przez kuriera), mogła spocząć w ogrodzie (wersja forsowana przez Karolcię, by urna z Karą stała na komodzie jakoś do mnie nie przemawia. Wystarczy przecież jeden ruch kociego ogona i…)
Zgodnie z umową, kremacja miała nastąpić w ciągu kilku dni.
Zniecierpliwiona długim oczekiwaniem na informację, dzwonię do przedstawiciela Animal-Parku:
-Dzień dobry, czy może mi Pan powiedzieć, kiedy nareszcie zostanie skremowany mój pies? Moje córki rozpaczają, że marznie w chłodni (co będę tłumaczyć, że córki dorosłe)
– Dzień dobry, dzień dobry, to proszę uspokoić córeczki, że piesek będzie skremowany jutro i będzie mu już bardzo cieplutko.
No padłam!
Li.

No czarny…nie da się ukryć…