jak Twój umysł podróżujący do przyszłości, która się jeszcze nie wydarzyła.
Zamiast pytać „a co jeśli się nie uda”, pytaj siebie „jaki plan, gdy wszystko się ułoży”.
Gdzieś to przeczytałam i zapamiętałam. W związku z wiecznym i wciąż naiwnym optymizmem nie biorę pod uwagę żadnej innej opcji jak ta, że remont domu pójdzie gładko i szybko, i że nie wydam na niego więcej niż (też naiwnie) zakładam.
Martwi mnie tylko rosnąca w mojej głowie i w niebieskim zeszyciku ( z napisem Kalabria) lista, bo skoro robię to, to może warto zrobić i to.
I tym sposobem…
:)
Li

Wiem, wiem, biorę to pod uwagę, Ale ten remont to nie będzie jakiś wielki, ot zdjęcie dachu, zrobienie tarasu, zrobienie łazienki, zrobienie kuchni, wymiana okien i instalacji elektrycznej, drobnostki:)
Ale wiesz, Li, że remont trwa trzy razy dłużej i kosztuje trzy razy więcej niż zakładamy na początku?
Niemniej będzie to ciekawa (zwłaszcza dla czytających) przygoda.
Powodzenia
Red Mercedes