Czuję się jak pod markizą na włoskim południu.
W związku z tym piję sobie zimne chianti i udaję, że jestem w stanie dolce far niente.
Naprawdę to jestem jeszcze w pracy, ale mam przy sobie młodsze dziecko, które bezkarnie konferuje przez telefon i rżnie w gry na kurniku.pl.
A ja mam w głowie wielki chaos i usiłuję zrobić sobie w sobie porządek.
Od kilku dni odsunęłam sprawy zawodowe na plan dalszy, pewnie niesłusznie i pewnie za to zapłacę, ale na razie jestem pochłonięta sprawami budowlanymi i nieustannym korygowaniem kosztorysu.
Otóż stała się rzecz niesłychana -spadły ceny materiałów budowlanych i to spadły porządnie, boleśnie tłukąc sobie tyłki.
Kosztorys z cenami z pierwszego kwartału 2009 roku jest w związku z tym znacznie zawyżony, co oczywiście cieszy mnie niezmiernie. Takie czasy nadeszły, że podniecam się cegłą POROTHERM 44, cementem portlandzkim, folią paroizolacyjną i takimi tam innymi cudownymi brzmiącymi we mnie jak muzyka.
Moja ulubiona koleżanka K. właśnie wprowadza się do swojego domu i powiedziała mi ostatnio, że na swoje szczęście nie miała świadomości kosztów, bo inaczej nigdy w życiu nie zaczęłaby tej inwestycji.
A ja mam w sobie nieprzebrane pokłady optymizmu i beztroski, oraz bezczelnego, zarozumiałego, pełnego pychy przekonania, że ta właśnie rzecz w życiu mi się uda.
A jeżeli ktokolwiek zna jakikolwiek powód, dla którego miałaby się nie udać, niech go powie teraz albo zamilknie na wieki.
Miłego dla Was!
Li.

Oo! Winko już jest, to siadam i degustuję się…hm…co za aromat i smak, sama rozkosz w ustach ;-). Nie ma to jak u Li w gościach być! Jest super!
Ha i ja się melduję :)
Melduję przybycie :)
witaj moja droga. jeszcze mnie nie ma, ale jak siądę, to będę! cmokJędz@
… :) .
Li, to fantastyczna lokalizacja, szczęściara z Ciebie.No to szybciutko kupuj te materiały, póki tanie.Myślę,że pana od budowania dopinguje jego nazwisko, żeby nie było nomen-omen.No nie wiem, czego życzy sie tym, którzy budują- może: naprawdę pionowych ścian i wszystkich kątów prostych .Wznoszę toast za Twą budowę!anabell
Myślę, że z tym winem to się coś da zrobić tylko trzeba urobić właścicielkę, że tu wszystko można zmienić ;)
Witaj Droga Li. Dzięki, że o mnie pamiętałaś w sprawie nowego adresu. Kiedy przeczytałam Twój pierwszy wpis w nowym miejscu, to miałam identyczne odczucia jak Aurora. Z tym podziemiem to nie przesadzaj, bo jesteś piękną, młodą kobietą. Grzech skrywać Cię przed światem. A co myślisz o mojej notce na swój temat, na moim blogu. Mam nadzieję, że się spodobało. Pozdrawiam Ika 53
Powodzenia na nowych drogach, kibicuję, jestem z Tobą, podziwiam.
Aurora, z piciem wina też przeszłam do podziemia :D
Zamiast butelki wina – szlaczki. Ale świeżo tu i pachnąco;-)
Uwazaj co mowisz! Bo przyjedziemy! Rany Julek, co za lokalizacja!!Pamietam moje czeste wizyty w Krakowie w czasach konca liceum/ poczatkow studiow. Och, nie zapomne tych wyjazdow. Wtedy w Poznaniu nie serwowali juz syfonow z kranikow na kolkach, a w Krakowie owszem. Tak wiec, wygrzebalismy z plecakow swoje kubki (bo nocowalismy w schronisku, i trzeba bylo oczywiscie miec swoj kubek, talerzyk, deseczke do pomidora i otwieracz do konserw), pan nam nalal syfonu z syropem i wznieslismy toast pod pomnikiem Mickiewicza. Wspomnien czar! ;) To ja teraz wznosze toast za Twoje cudne mieszkanie w tak pieknej okolicy no i za nowy blog oczywiscie takze. :*
Noo… to się ciekawie zapowiada ten twój remont, a z tym spadkiem cen to Ci się po prostu fantastycznie złożyło… Co do kurnika.pl to oj, rozumiem – mam w rodzinie jednego takiego maniaka, co go tylko głód i pęcherz czasami z kurnika wyganiają:))Pozdrawiam serdecznie – bardzo tu miło u Ciebie!
Lola, pierwszy raz w życiu mam szczęście, z reguły wszystko kupuję za drogo:) Mój wykonawca, którego już zaczynam wielbić (mam nadzieję, że nie bezpodstawnie;-) z tym swoim pięknym nazwiskiem „Sobieszkoda” naprawdę daje mi nadzieję na szybką realizację. Do końca września ma byc stan surowy zamknięty, co oznacza mury, dach, ściany działowe, tynki i okna. Pamiętaj, że ja buduję dwa piętra na kamienicy w centrum Krakowa, co rodzi określone problemy choćby z transportem materiałów. Ale za to jak przyjedziesz z Ameryki pokazywać dzieciom Wawel to zatrzymasz się u mnie- to tylko 15 minut spacerem przez Planty!
Ja nie widze zadnego powodu. Nie rozumiem, czy ludzie w Polsce buduja nim przekalkuluja ile CALE przedsiewziecie kosztuje? Czy tez te ceny nadal skacza? A Tobie, droga Li, jak widzisz wszystko jak z wiatrem idzie (i byle tak dalej, tfu, tfu, zeby nie zapeszyc), nawet ceny leca w dol jak nigdy dotad. Swietne czasy na budowe. :)