Przeprowadzki mają swój nieodparty urok w postaci przekonania, że nowe to coś lepszego i ciekawszego. Rozglądam się po tym panelu, wciskam kolejne guziczki, podobają mi się możliwości tego bloga, a zwłaszcza łatwość wyrzucenia nieproszonych gości. Jutro zajmę się kolorami na ścianach, rozkładaniem mebli, wieszaniem obrazów i już będę mogła czekać, aż do mnie traficie.
Cieszę się z tej zmiany, bo daje mi ona radość swobodnego pisania!
Choć Nemo pewnie uschnie z tęsknoty, a kobieta-koń straci codzienną rozrywkę, zamknęłam im dostęp do siebie, to doprawdy okrucieństwo nie do przyjęcia.
I o czym będą rozmawiać wieczorami?
Ale za to ja zyskałam wolność dla moich literek, wyszły z więzienia o zaostrzonym rygorze, gdzie kobieta-koń w charakterze klawisza pilnowała każdego słowa.
Smakują teraz wolność i odzyskały chęć do wypadania spod klawiszy na białą kartkę ekranu. I nawet nie trzeba ich resocjalizować, bo przecież było to więzienie polityczne ;-)
A co na to Lec?
Czasem człowiek w węższym kręgu swobodniej oddycha.
Miłego dla Was!
Li.

dccxssa
Gdzie Ty tu zawędrowałaś, Sylwia?:)
A ja dopiero zaczynam tu być :) Ach jak się cieszę! Tyle miesięcy do czytania!! :) :)
Witam, witam,Jak to miło, że wybrałaś blogspota. Ja też tutaj piszę. Przyznaję, że zbyt rzadko, niestety :)PozdrawiamPS Dobrze, że znowu jesteś
Tu Dana. Ufff,wreszcie dotarłam…trochę techniki i blondynka się gubi……Jak tu ładnie!:)
Cieszę się że szybko trafiła :) Więcej czytam niż piszę ale brakowało by mi Ciebie :)
Bardzo się cieszę, że jesteście tu ze mną:)
Witaj!!! Dziękuję za adres, wpraszam się na parapetówkę, wina masz już dość to może wielki czekoladowy tort? Kobieta -koń i Nemo zniknęli jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Harrego Pottera, uwolniłaś się od nich przynajmniej tutaj, więc pisz droga Li do woli.Pozdrawiam. Nawet ładnie Ci w tych koronkach!!!
Ja tez sie melduje i dziekuje za namiary na ta spokojniejsza hacjende. :)
Wpraszam się na winko w tym nowym, ascetycznym wnętrzu, z radością będę patrzyć, jak je urządzasz…to pisałam ja, echoes, nie mam pojęcia, jaki profil mam wybrać. Ale się nauczę!
Krzysiu, ale co z tymi krewetkami? Zjedz je, albo wywal!!! Nie mogą na moim subtelnym, jakże literackim blogu być na pierwszym planie ;-)
Admin już przyszedł i będzie trochę kombinował więc z góry przepraszam gdyby na chwilkę gdzieś uciekła możliwość komentowania.
No i fajnie, że znalazłaś nowe lokum :)Dużo radości z pisania!!!Marta
Cześć Wam:))Fajnie, że się schodzicie, wino leje się strumieniami…;-)
Witam Cię na blogspocie, na którym „klawiaturuję”już od listopada.Tu jest całkiem nieżle.Mam nadzieję,że i Tobie się spodoba. I dziękuję za adres, kochana jesteś. I pisz, pisz nie przestawaj, bo wiesz, robisz to świetnie.Pozdrawiam,anabell
Jak tu miło! Widać ślady pospiesznej przeprowadzki, ale co za spokój! Ja straciłam jeden koment, bo się nie mogłam zalogować, zobaczymy co teraz. Dodaje wirtualne kwiatki na nowe mieszkanie i najlepsze życzenia
Jestem, siadam na gołej podłodze… Ani tu mebli nie trzeba, ani dywanów i obrazów:)Wszystko, co niezbędne jest:))
Bardzo ładny ten szablon. Ascetyczny, lubię takie. Dzięki za info :)) Powodzenia w utrzymaniu wolności.
Czas już ustawiony, o!
Ładna wiedźma!
Krzysiu, na komputerze mam dobrze ustawiony, ale w bebechach bloga nie :-(Nie mam pojęcia jak to się ustawia, musze poczekać na mojego Administratora, przez duże A :)Aga:* Winko może być i takie i takie i takie też:)
Melduję swoją obecność ;-). Wieczorem przyjdę na parapetówkę. Jakie winko nam zaserwujesz? Całusy…
Poza tym coś z czsem nie tak. Ja pisałem komentarze przed południem, koło jedenastej. A u Ciebie wychodzi wcześnie rano.Może masz źle ustawiony czas na komputerze?Pozdrawiam :)
Najważniejsze jest to, abyś dobrze czuła się w tym miejscu. Pisanie ma przynosić wytchnienie, relaks, a czasami pocieszenie. Czego Tobie z całego serca życzę:-)
Nie kasuję komentarzy od znajomych;-) To po pierwsze! A po drugie- wcale nie dowalam, tylko odpieram zarzuty.Po trzecie: wiem, że mnie uwielbiasz;-)Po czwarte: trzeba myśleć co się pisze, zwłaszcza u takiej wiedźmy jak ja;*Po piąte: i tak się nie odegrasz;-)
Prosiłem o skasowanie komentu. Ale jesteś uparta. Wiesz, jaki jest mój do Ciebie stosunek. Argumenty, których używasz przekonały mnie. Dlatego prosiłem, żeby to wykasować. Ale wolałaś mi dowalić. Trudno. Jakoś się odegram.Całuję niezmiennie :***
Jest zasadnicza różnica pomiędzy ucieczką ze strachu, a poszukaniem nowego miejsca dla spokoju. Nie mam ochoty być czytana przez osoby mi nieżyczliwe, w imię jakiego boga mam z nimi walczyć? Prowokować? Ja mam ochotę się śmiać, a nie wiecznie krzyżować szpady. Szkoda, że tego nie rozumiesz, Krzysiu.
Głupstwa Pan piszesz:)
A kuku! Coś gdzieś słyszałem o ciągłej ucieczce. Nie polecam. Ale to Twoja zabawa. Ja spuszczam typków do klozetu ignorując zaczepki, albo prowokując. Strasznie źle im idzie.Pozdrowienia i całusy.Krzysztof