Moja wolność jest bardzo zaborcza. Jestem wolna, a zajęta.
Mogę robić co chcę, a robię to, czego robić mi się nie chce.
Mogę robić co chcę, a robię to, czego robić mi się nie chce.
No proszę, jak sobie coś zdefiniuję, to jakoś od razu łatwiej mi znieść krępujące mnie kajdany, a zwłaszcza kajdany mojego zawodu (to już będzie przynudzanie, jak po raz kolejny napiszę, że wolny zawód jest najbardziej wyrafinowaną formą niewolnictwa?
Poza tym, definicja ma to do siebie, że w drodze empirii można ją zmienić.
Dziś musiałam jechać poza Kraków w miejsce gdzie absolutnie być mi się nie chciało, do ludzi na których patrzeć mi się nie chciało, musiałam mówić rzeczy płynące wyłącznie z mojego języka, a odrzucone przez mój umysł, koncentrować uwagę na sprawach absolutnie tego nie wartych,
a gdzieś poza mną dzieje się tryskająca świeżą zielenią wiosna!
Nie leżałam w tym roku jeszcze na trawie (choć tak sobie myślę, że z pożytkiem dla moich nerek), nie snułam się bez celu nad Wisłą, nie byłam w Tyńcu, możliwe też, że nie widziałam żadnej gwiazdy- nie pamiętam bym podnosiła głowę do góry.
Nie leżałam w tym roku jeszcze na trawie (choć tak sobie myślę, że z pożytkiem dla moich nerek), nie snułam się bez celu nad Wisłą, nie byłam w Tyńcu, możliwe też, że nie widziałam żadnej gwiazdy- nie pamiętam bym podnosiła głowę do góry.
Codzienność nieznośnie udaje lekkość bytu, a ma wdzięk dobrze rozwiniętego hipopotama- niby łagodna, a pokazuje zęby. Muszę to wszystko co rysuje się przede mną przetrwać, nie mam czasu na igranie z wyobraźnią, bo mogę przegrać z realnym życiem. Stanęłam na ziemi i zrzuciłam szpilki, szybciej chodzę w balerinkach, to i szybciej załatwiam ważne sprawy.
Ale buty są czerwone!
Mam spore obawy przed dzisiejszym spotkaniem ze współwłaścicielami w sprawie budowy.
Na szczęście obok mnie jest L., zrównoważona, rozsądna L. Dzięki niej jakoś jeszcze trwam.
Jej spokój dotyka chłodną dłonią moje rozgorączkowane czoło.
Studzi mnie, tłumi ogień, jak się nie zabijemy pod drodze, to obie będziemy mieszkać pod jednym wspólnie wybudowanym dachem.
A teraz zamykam myśli, kończę kawę i zabieram się za pracę, bo czymś muszę płacić za te cegły ;)
Miłego dla Was!
Li

Cześć Piotrze:)
witaj:) raz ,dwa ,raz próba..:)pozdrawiam