Jakoś to będzie, czy jakość życia?

Pobudki o szóstej rano przemeblowały moje noce.
Zasypiam przed północą, po drodze zapominam śnić, wstaję półprzytomna, ale za to piję pierwszą kawę w tumanach pyłu jak w confetti spadającym mi na głowę na balu.
Ten bal coraz bardziej mnie cieszy, choć nieodstępujący mnie na krok stres nie daje o sobie zapomnieć, coraz mocniej ściskając mi gardło- boję się, ciągle się boję, właściwie to coraz bardziej się boję, idę w ogień, a jestem przecież taka łatwopalna.
Nie mam z kim pogadać o moich lękach, dla większości są irracjonalne, dla innych histeryczne, jeszcze inni mają poważniejsze problemy, ludzkie problemy zawsze przecież cechuje daleko posunięty egoizm.
A co na to Lec?
Ile piruetów musi człowiek wykonać, by ludzie kręcili się wokół niego!

Kiedyś wydawało mi się, że mnie nic złego spotkać nie może, że szczęście mam wpisane w życiorys jak dzień urodzenia.
Kiedyś byłam obrażona na los za każdą drzazgę rzuconą pod nogi.
Teraz z trudem pokonując wielkie kłody doceniam to, co kiedyś było oczywiste i przez to niezauważalne.
Nabrałam pokory, zajęła ona miejsce ufności i beztroski.
Nie była to wymiana barterowa, czuję że straciłam więcej, że dopłaciłam do tej zamiany swoimi emocjami. Ech… a może to gorzknienie?
A może nareszcie dorosłam?
Bo jeżeli dorosłość to brak zaufania do ludzi, rozczarowania, liczenie tylko na siebie, smutek
i rzadkie chwile radości, to owszem- nareszcie dorosłam.

A co na to Lec?
Na drodze do szczęścia widzimy po obu stronach piękne wille, z ich okien przypatrują się spokojnie lokatorzy bezdomnym, idącym bez przerwy ku szczęściu.
Li, ciągle idąca Li.

5 Responses to Jakoś to będzie, czy jakość życia?

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Anabell, pewnie że będzie dobrze. Bo dlaczego ma być źle? Ale strach, czy sobie poradzę, będzie mi towarzyszył do końca budowy. Walka z nim daje mi napęd do działania:)

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Baju, no masz rację kobieto:) Święty spokój by mnie zabił;-))

  3. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Dobrze określiłaś dorosłość- taka właśnie jest dorosłość.I może nie powinno mnie dziwić,że multum facetów chce pozostać do końca życianieodorosłymi chłopcami, w krótkich spodenkach.Będzie dobrze Li , bo musi być dobrze.Trzymaj się, masz mnóstwo naprawdę życzliwych osób wokół sie.bie

  4. Nieznane's awatar baju pisze:

    BTW a propos willowych okien i to w Krakowie przypomniała mi się historyjka sprzed 23 lat… Byłam na letnim obozie OHP w Krakowie, z pętli tramwajowej do „naszego” akademika szło się przez takie willowe osiedle. W biały dzień, lipcowe wczesne popołudnie, moją koleżankę usiłował napaść gwałciciel. Zatkał jej usta i wciągnął w krzewy na czyjejś posesji. Upał, wszystkie okna otwarte i na krzyk napadniętej, ani też jej nadbiegającej koleżanki, NIKT nie wyjrzał przez okno! Podejrzewam, że do przegonienia grzebiącego w śmietnikach znalazłby się niezły tłumek…Sorki, że nie na temat, ale tak mię jakoś przypomniało przez tego Leca :)

  5. Nieznane's awatar baju pisze:

    Ale tych lokatorów z willowych okien raczej nie czeka już nic ekscytującego :( Coś mi się wydaje Li, że Ty się po prostu na taką nie nadajesz, uschłabyś do szczętu, gdyby Cię dopadł święty spokój ;-) Jeszcze będzie obłędnie fajnie, to pewne!!!!