Niby to nie ja rozwalam stare mury, nie ja wybieram polepę, nie ja noszę czerwone, robocze spodnie, nie ja pod oknem pieję sobie robotniczo o szóstej rano: ” kurwa, chcesz rozpierdolić tego chuja?!” (co na budowie może być chujem?), ale czuję się tak, jakbym to wszystko robiła.
No, może poza tym chujem.
Dziś w przerwach między pracą dwa razy wdrapałam się na strych, och i ach- jak poraziły mnie pięknie przybite do legarów płyty OSB… ciągle nie wierzę, że TO NAPRAWDĘ SIĘ DZIEJE!!!
Po południu miałam godzinne spotkanie z wykonawcą, ten biedak ciągle doprasza się o umowę, a ja nie mam czasu jej napisać. Pewnie dlatego, że sama sobie za nią nie zapłacę, hehe…
Potem uśmierciłam komórkę, bo gadałam przez godzinę z architektami usiłując uzyskać od nich coś co obiecali, a nie przesłali (mam alergię na słowo architekt).
A teraz siedzę bez sił, bo ile można myśleć;-)
I dziś wyjątkowo nie mogę słuchać zrzędzenia Pani Jadzi, że wszędzie pył, że kurz, że rany boskie
i jezus maryja, jak to Pani Moniczka sobie ze wszystkim poradzi, na pewno nie poradzi i kto jej pomoże biedaczce…, taka bidna ta Pani Moniczka…i męża ni ma… bidna, oj bidna…
Akurat!
Li.
PS. A deszcz pada i pada. Dziury po kominach mokną.

Cześć Dziewczyny:)Kto by tam nie lubił poużalać się nad sobą;-)Idę na inspekcję strychu, tłuką się straszliwie od wczesnego rana:)
A właśnie, że biedna. Bo lubi. I z pewnością się ucieszy, jak się nad nią poużalasz i nad jej niedolą ;-)(wiem, bo sama czasem tak mam)
Aurora ma rację. A pani Moniczka nie jest biedna tylko dzielna-wytłumacz kobiecie to.Zobacz,ile osób Ci kibicuje i wszyscy trzymamy kciuki za Ciebie.
Powód do uzasadnionego niepokoju mogłabyś mieć, gdyby z robotniczych ust płynęła literacka polszczyzna bez „fachowej” okrasy. Znaczyłoby to, że ci robotnicy to zwyczajna podróba jest. A tak masz pewność, że to sól ziemi;-)