Przecież jestem.

Wśród przepychających się wokół mnie problemów pisanie ze swoją terapeutyczną mocą nie ma szans.
Stoi na końcu kolejki, bez statusu uprzywilejowania i pokornie czeka na moją ochotę i czas.
Wpadłam w spiralę wielkiej zajętości, narzuciłam sobie przy tym reżim wczesnego chodzenia spać i codziennej siłowni, męczę swoje ciało i umysł, by poczuć się lepiej. I czuję. Odnawiam źródło swojej siły, napełniam je na nowo, by potem z niego czerpać, ciągle jeszcze tryska zbyt wątłym strumieniem, ale wierzę, że stare sposoby mnie nie zawiodą.
Wiele mogę znieść, ale gdy los zaczyna kąsać najbliższe mi osoby, opadają mi skrzydła, staję się niezdarnym nielotem. Muszę więc tego nielota uzbroić w siłę do szybkiego biegania.
Nie jest moim problemem budowa, bo tu wszystko idzie zgodnie z planem, a nawet szybciej. Czuję się bezpiecznie z naszym wykonawcą, polubiłam tego człowieka, bo jest takim poczciwcem rosnącym prosto z korzenia, bez fałszywych odgałęzień.
Wspinam się na strych kilka razy dziennie, tuczę budowę pańskim okiem i cholernie się cieszę z każdych zauważonych moim niedoświadczonym okiem zmian.
Martwię się Iloną, dziś zaczyna nową serię chemii, Obcy w międzyczasie zmienił swoją postać, biologicznie przepoczwarzył się w innego potwora, dziewczyna żyje w nieustannym bólu, z trudem da się go łagodzić, a bardzo podkopuje jej chęć do walki.
To już dziewiąty miesiąc tego koszmaru, kolejna operacja, kolejne wycięcie i znowu czekanie na to, by coś nie nastąpiło.
Wiem, że piszę inaczej niż kiedyś. Czytam czasem starą Li… ech, no właśnie ta sinusoida życia daje mi nadzieję na zmianę. Bo nie może przecież być inaczej.
Miłego dla Was!
Li.

6 Responses to Przecież jestem.

  1. Nieznane's awatar sofijkaa pisze:

    Piszesz inaczej, bo z czym innym się zmagasz. Powiedziałabym, że piszesz bardziej przejmująco..Ale pisz. To pomaga nie tylko Tobie.. i dobrze o tym wiesz.Pozdrawiam :)acha!Miłego dla Was:-)S.

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dziękuję Wam…)

  3. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Ech…ten "obcy", pokonacie go wspólnymi siłami. Życzę Ilonie dużo siły i wiary!!! Będzie dobrze, bo musi być dobrze!!! Jestem przekonana, że już wkrótce wróci do całkowitego zdrowia i zapomni o bólu. Trzymam kciuki!

  4. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ilonie wiele, wiele wytrwałości – trzymam kciuki i mocno wierze ,że pokonasz Obcego ! pozdrawiam serdecznie- maczka

  5. Nieznane's awatar jedza pisze:

    Mam to samo Moja Droga! Czuję totalne zmęczenie, wyczerpanie wręcz, a przecież nie mam budowy! Podziwiam Cię, że byłaś jeszcze w stanie zmobilizować się do codziennej siłowni! Ja nie mam siły.

  6. Nieznane's awatar Aeyetea pisze:

    Panskie oko konia tuczy, rzeczywiscie wiec twoj dom musi prezentowac sie coraz wspanialej… ;)A Ilona… zal mi bardzo kobiety, mimo ze jej nie znam. Jako wolontariuszka w hospicjum dzieciecym wiem, co to znaczy tracic nadzieje… a przeciez to czasami tylko dzieki tej nadziei udaje sie pokonac Obcego, gdy zawodzi juz wszystkie inne… No i modlitwa: to nie czczy banal, mi naprawde czesto pomaga…