Suplement do poprzedniej

W tle obojętne na emocje sprawy toczą się swoimi torami.
Budowa jest już ubrana w wylewkę schnącą sobie przez weekend, a dach trzyma się tylko na słowo honoru kilku mizernych podpórek udających krokwie, mam więc nadzieję że nie nadejdą jakieś szczególnie natrętne nawałnice.
Jutro wyjeżdżam na weekend, rozpaczliwie pragnę zmiany powietrza i widoku innego nieba.
Zabieram dzieci i w sobotę będę w Kotlinie Kłodzkiej, albo może nawet i w Pradze, gdy tylko będzie nam się chciało tam pojechać. Na razie się nie chce, ale z Paczkowa to kusząco blisko, a już tyle razy obiecywałam Starszej…
W ostateczności może zadowolą ją Błędne Skały, wszystko jest lepsze niż ta szarość krakowskiego nieba.
Za dużo tej szarości, a przecież to nie jest kolor sezonu.
Li.

Możliwość komentowania jest wyłączona.