Wykonawca płacze, bo przez ten niespodziewanie długo padający deszcz plany budowlane mokną i nie dają się realizować. Jakoś tak ucichły stuki i huki, a i robotników jakby mniej snuje się między kroplami. Ech…
Ostatnio tyle się dzieje, że czasem wychodzę z siebie i patrzę z boku, by nie zwariować.
Ale ciągle jeszcze tkwię mocno wśród ludzi i gdybym miała położyć na jedną szalę zawód z powodu człowieka, a na drugą wzruszenie z powodu ludzkiej przyjaźni i życzliwości, ciągle jeszcze ta druga przeważa.
I póki tak będzie, nie stracę wiary w człowieka i serca do kontaktów międzyludzkich.
Dużo czasu spędzam z I.
Po ostatniej silnej chemii jest tak cierpiąca, że wczoraj nie mogąc już na to patrzeć, wzięłam sprawę w swoje ręce i w środę idziemy do Przychodni Leczenia Bólu, kolega umówił mnie z najbardziej kompetentnym człowiekiem w Krakowie, profesorem Wordliczkiem.
I już nie obchodzi mnie to, że lekarz prowadzący przepisał jej plastry z silnym środkiem przeciwbólowym, skoro nic nie pomagają! Bolą ją nawet opuszki palców…
Mam wrażenie, że lekarze lekceważą problem bólu, a przecież ból jest w stanie złamać największego twardziela. Widzę że I. nie daje już rady, siada psychicznie, a do tego nie można dopuścić! Jest naprawdę dzielna, ale już bardzo wyczerpana, od jedenastu miesięcy z króciutkimi przerwami zmaga się z koszmarnym, przewlekłym bólem.
Środki dotychczas stosowane przestały pomagać, a przy takiej dawce bólu fizycznego czuje się już ból psychiczny, a strach przed bólem potęguje go jeszcze bardziej.
Nie mogę patrzeć na jej twarz ściągniętą cierpieniem, bo nawet gdy się uśmiecha to oczy pozostają smutne.
Ten ból zabiera jej siłę do walki z Obcym, kradnie jej chęć życia i odbiera nadzieję.
Mam nadzieję, że jutro zostanie oddana w dobre ręce, gdy rozmawiałam wczoraj z profesorem miał takie mądre, ciepłe, dobre oczy.
Ech, niech tego Obcego nareszcie trafi szlag!
Li.

Marek, biedne te kocie i psie oczy, siedzą same, bo ja rzuciłam sie w wir odrabiania wszystkich zaległości :)Będę Cię potrzebować, wiesz? :)
Gosia, dzięki za dobre słowa:)
Właśnie tego nie mogłam zrozumieć- jak prowadzący ją lekarze nie reagują właściwie na ten straszny ból. Myślę, że ma to może związek z ostrożnością przed reakcją na leki, rzeczywiście szprycowana jest tą chemią okrutnie. Ale taki ból działa wyniszczająco na psyche, odbiera chęć życia, wczoraj po raz pierwszy zobaczyłam ją tak bardzo zrezygnowaną, że aż mi serce stanęło…Jestem przekonana, że od jutra będzie lepiej, że nie będą to już doraźnie środki przeciwbólowe, które i tak nie pomagały, a skuteczna terapia. Idę z nią na wizytę, mój brat musi jechać do Gliwic po wynik rezonansu, ale przecież od tego jestem siostrą! I wiesz Lola, nie damy się :)
Kochana Li,Tak sobie dzisiaj o Tobie myslalam; o deszczu wstrzymujacym budowe i plany zyciowe, patrzac na nasze arizonskie slonce i upaly, i pomyslalam sobie ze swoja droga to to jest skandal, ze w XXI wieku, tyle madrych rzeczy madrzy ludzie wymyslili, ale jakby troche tego slonca z Phoenix przeslac do Krakowa to jeszcze nikt na to nie wpadl. No i otwieram dzisiajsza notke i kompletnie rece mi opadly. No coz, pogodzimy sie z tym brakiem pogodowego transfera, ale zeby w dzisiejszych czasach I. musiala tak cierpiec! No chyba srodki przeciwbolowe wymyslili! Skandal. Przypomina mi to cesarke, ktora tutaj przeszlam absolutnie (takze po) bezbolesnie, a przez ktora moja kuzynka w Polsce tyle sie wycierpiala, bo po operacji dali jej tylko pabialgine. :/ Nie dajcie sie dziewczyny! To w koncu nie jest sredniowiecze. Sciskam Was mocno. :*
Zostałaś bez Dzieci, ale i tak cztery pary oczek patrza na Ciebie w mieszkaniu cha!
Oj niech trafi… mam nadzieję, że poradnia leczenia bólu będzie strzałem w 10 – gdy organizm zajęty jest walką z bolem nie ma już siły walczyć z Obcym…I przesyłam dużo ciepłego słonecznego światła z centralnej Polski. U nas póki co deszcze poszły precz.