Zabić i iść dalej.

Zmiany w kościach są. Mogą wskazywać na „zmiany przerzutowe”.
Coś tam niepokojącego czai się w nerce, coś w jednym żebrze, miednicy… pani doktor miała dyżur i czas na długą rozmowę ze mną. Nie była to łatwa rozmowa, z ciężkim sercem wychodziłam z kliniki, słowa pani doktor, że „czas I. się kurczy”, że nowotwór działa wyjątkowo podstępnie i agresywnie, że trzeba podjąć decyzję, czy męczenie jej kolejną operacją ma sens, czy nie lepiej dać jej czas na spokojne pożegnanie się, że nie wiemy jakie ziemskie sprawy ma jeszcze nie załatwione, strasznie wbiły mi się w serce swoją stanowczością.
A jednak, A JEDNAK nie wierzę jej do końca i snuje mi się po głowie zuchwała myśl, że nikt nie jest nieomylny, że cuda się zdarzają, zwłaszcza w medycynie, a pozytywne nastawienie może sprawić właśnie ten cud.
Z kliniki wróciłam o dziesiątej w nocy, wróciłam do pracy, trzeba było wysłać skan wyników do mojego brata i do ojca I., a potem zostałam zagarnięta przez L. i K. na drinka, na szczęście nie słuchali moich protestów i… i boli mnie dziś głowa, to kara boska za mieszanie alkoholi…
Dzięki temu jednak mam dziś wyostrzone zmysły na bodźce i wyraźniej słyszę szepty i podszepty losu- nie poddawaj się kobieto!
Miałam chwilę zwątpienia, ale już ją zabiłam.
Było to zabójstwo z zimną krwią.
Li.
A teraz idę z kubkiem kawy na strych, popatrzę sobie jak mury pną się do góry, pogadam z majstrem, pobujam w obłokach, wczoraj dostałam upragnioną zgodę na postawienie rusztowań, od jutra ulica będzie zakorkowana, bo stanie kontener, uprzedzam ;-)

10 Responses to Zabić i iść dalej.

  1. Nieznane's awatar Ania pisze:

    Miałam i nadal mam nadzieję, że I. z tego wyjdzie. Przesyłam moc pozytywnej energii. I pomodlę się.

  2. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Li, nawet nie umiem Ci powiedzieć, jak mi jest przykro.Niestety wiek I. jest w tym wypadku Jej wrogiem -u osób wiekowych postęp tego rodzaju chorób następuje znacznie wolniej.Ja podejrzewam,że I. zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę, ale teraz to decyzja co dalej należy do Niej i Twego brata. Przepraszam,że zamiast Cię pocieszyć i podtrzymać, piszę tak okrutne słowa.

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dana, no proszę Cię nie rób ze mnie anioła, którym nie jestem! Chciałabym być lepsza, tylko jestem za leniwa. Pozdrawiam:)Gofer: Twoje słowa tłuką się we mnie już od pewnego czasu, też się zastanawiam nad granicą, cienką czerwoną linią… Ale wiesz co, nie do mnie należy decyzja, ja mogę tylko być obok.Ściskam mocno Gosia!Lola: klnij kochana ile sił, trzeba go przeklnąć, rzucić na niego urok! Moon: wiem Monia i dzięki :)kusistofu: w pewnym momencie trzeba się zastanowić nad tym, jak daleko można sięgać po środki, by nie stracić z oczu człowieka. O tym pisze właśnie Gosia, wiem co ma na myśli. Ale ja na pewno nie będę o tym decydować. Odwagi mi też nie brakuje, ale co mi po odwadze, gdy nie widzę przeciwnika? Gdy nie mogę zabić go spojrzeniem, gdy nie mam pewności, że on nie zaatakuje mnie, a ja długo o tym nie będę wiedzieć. Trudno powiedzieć ile Obcy mógł się rozwijać w Ilonie, lekarze mają róźne koncepcje- ale mówią o maksimum dwóch latach. Dwa lata podstępnego działania zanim uderzył w sierpniu 2008. Nikt nie może mieć pewności, że jest zdrowy.

  4. Nieznane's awatar kusistofu pisze:

    …i odwagi.

  5. Nieznane's awatar kusistofu pisze:

    Nigdy się nie poddawaj. Zawsze warto mieć nadzieję. Jest ciężko ale póki istnieje szansa na to, że I. z tego wyjdzie, warto wykorzystać dostępne środki. Powodzenia i siły.

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Zawsze zadajemy sobie pytania: Dlaczego mnie to spotkało? Dlaczego tak młodą osobę jak I.? etc…Szukałam tej odpowiedzi od dawna, ale nie znalazłam.Nie znalazłam, bo jej nie ma.A jest?…Li, te dobro, którym emanujesz-wróci do Ciebie, zobaczysz…..Bądź taka- jaka jesteś( chyba nie możesz już być lepsza).Masz w sobie tyle energii, siły ( wiem, wiem-nic nie mów)…Jesteś potrzebna I.-sama wiesz.Mnie też ( ale rym). Dana

  7. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Jak dobrze Li, ze Ilona Ciebie ma obok. I niech tego obcego szlag trafi. Ide kląc.

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Cuda się zdarzają. Mojej mamie kilkanaście lat temu pękł tętniak mózgu ( była wtedy z wizytą u brata w Krakowie). Stan beznadziejny,7godzinna trepanacja w klinice na Botanicznej, po dwóch miesiącach powrót helikopterem do domu ( do rejonowego szpitala).Miała czterokończynowy paraliż, praktycznie była " rośliną". Po kilku miesiącach stanęła na nogi i zaczęła rozumować. Lekarze z Krakowa nie wierzyli!Wy też nie traćcie nadziei ! Ona umiera ostatnia.Życzę dużo siły Dana

  9. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Ściskam Was mocno, nie wiem co napisać tak mi smutno- Moon

  10. Nieznane's awatar Gofer73 pisze:

    Li – lekarze nie są od tego by dawać nadzieję (często ich zdaniem złudną nadzieję) dlatego czasem ich stanowczość może człowieka podkopać psychicznie.Od wiary i nadziei jesteśmy my – najbliżsi. To jest nasze zadanie, które faktycznie czasem zamienia się w cud.Z drugiej strony ważne jest też (a mowię Ci to jako osoba, która była w Twojej sytuacji) aby ta nasza wiara i nadzieja nie zniszczyła ostatnich dni osoby chorej – bo tak się niestety zdarza, że swoją wiara w cud można sprawić, że czyjeś ostatnie dni staną się dla tej osoby koszmarem.Musicie dać I. swobodę w podjęciu decyzji – co dalej zrobi z panoszącym się w jej Ciele obcym. I w każdej z tych decyzji ją wspierać. Od tego są kochający ją ludzie.Mam nadzieję, że w miarę jasno przekazałam to, co chciałam.Ślę dużo ciepłych myśli.