Ech…
Chce mi się pisać i nie chce.
Chce mi się pisać o mojej ekscytacji budową, o użeraniu się z zabawnymi sąsiadami, którzy nagle zaczynają przypisywać nam każdą rysę na swoim popękanym murze, o tym że dachu już nie ma, a będące jego substytutem niebieskie, nietwarzowe płachty jakoś nie budzą mojego zaufania…
Chce mi się pisać, jak tęsknię za moimi dziećmi będąc jednocześnie szczęśliwą, że chwilowo zniknęły mi z pola widzenia, co rzecz jasna stwarza domniemanie mojej matczynej wyrodności…
Chce mi się pisać o tym, że zachody słońca ciągle są piękne, a pachnący groszek na Kleparzu kupuję na pęczki.
Nie chce mi się pisać o samotności, która jest, po prostu jest.
Straszna samotność, na pozór wcale nie samotna, bo jest głośna, czasem zbyt gęstotłumna, czasem tylko kameralna, brzęczy sms-ami, dzwoni telefonem, jest natrętem na gg, czasem o sobie da znać via mail, ale pod spodem jest piekąca i bezlitosna.
Nigdy nie czułam jej tak namacalnie.
Może mam teraz naprawdę zmysły wyostrzone do granic atawistycznych możliwości?
Czuję ból swojej samotności i czuję ból samotności I.
To nie jest istotne, ilu jest ludzi wokół nas.
Ze swoimi problemami każdy zmaga się samotnie.
Jaka szkoda, że samotności nie można scedować na kogoś, kto bardzo jej pragnie.
Li.

Li, ja mysle, ze jestes natchnieniem milionow. ;)tojasiepytam, ja mam jeszcze kilka ksiazek do przeczytania na ktore czekam z niecierpliwoscia. Swojego czasu zaczytywalam sie tak Musierowicz i Twoja ksiazka przypomniala mi te stare, dobre klimaty. Trzymam kciuki za film.
To się nazywa PR, moja jakże droga tojasiepytam;-)
no i sprawa sie rypła przez jakże sliczny,ale długi języczek Li:)Teraz będzie zmiana nicka. Cieszę się bardzo,że książka się podoba, mam nadzieję,że film będzie równie (!)udany.
Lola :)Czyta mnie też kilku noblistów, ale oni się nie przyznają… ;-))
Li, ja nie wiem co powiedziec wiec tylko tule. Kazdy ma lepsze i gorsze dni. No i nie moge sie powstrzymac by nie powiedziec, no kogo my tutaj mamy, do tojasiepytam. Skoro wyszlo na jaw, ze mamy tu autorke, to ja rowniez przyznam, ze z polecenia Li przeczytalam "Ide w tango" i sie ze smiechu usmarkalam. Polecilam przeczytanie wszystkim kolezankom i mamy fanklub pani Joanny. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
Piotrze, odpowiem Ci cytatem: "Samotność nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa"/Remarque/A co do goryczy, to nie moje rewiry :) Tojasiepytam: A wiesz Joasiu, ostatnio żeby sobie poprawić humor, znowu przeczytałam Twoją książkę "Idę w tango", uwielbiam ją:))A Ilonce uściski przekażę, z wielką radością:)Basia: mocno Cię ściskam, czasem nie trzeba mówić nic wesołego, wystarczy powiedzieć coś ludzkiego :)Moon: Monia, no i widzisz jak się porobiło…
Li, samotność w gorycz kiedyś się zamieni …na tylu polach pokonujesz siebie, a to jedno pozostawiasz nietkięte…uwaga! moje spostrzeżenie wyłącznie blogowe..choć opis samotności taki prawdziwypozdrawiam
Mysle o Tobie. A kiedy o Tobie myślę to zawsze usmiecham się w środku. Mogłabyś być kobietą mojego życia:) Może kiedyś, w innym wcieleniu. Tak bardzo mocno uściskaj ode mnie Ilonkę…
Och Li nie ma co się dziwić, że tak się czujesz w końcu Twoimi zadaniami i obowiązkami można obdzielić cały sztab ludzi. Ściskam mocno i wspieram myślami- Moon.
Droga moja Li,smutno mi sie robi jak Cie czytam kochana, wiem ze Tobie tez jest smutno (i samotnie). Nie mam nic wesolego do powiedzenia.Lubie Cie, bez zadnego ukrytego powodu typu bede mila wiec cos mi zalatwisz. nie, lubie Cie za to jaka jestes. Tak po prostu.Usciski dla Ciebie i duzo slonca z Kalifornii dla I.BasiaBasia