Jechałam wczoraj rano w obozowe odwiedziny do Młodszej do Wysowej, zatopiona w myślach, nareszcie sama ze sobą, wśród tak pięknych krajobrazów, że zwalniałam do prędkości żółwia, by nacieszyć oczy, a niebo było aż nieprzyzwoicie błękitne.
Stęsknione dziecko przykleiło się do mnie na cały cudowny dzień i wymogło na mnie obietnicę, że w te wakacje nigdzie już sama nie pojedzie, bo „musi odpocząć”, moje biedne, wyczerpane dziecko…choć prawdę powiedziawszy ten obóz może dać w kość – dzieci codziennie mają dwie godziny tenisa, dwie wycieczki rowerowe i basen.
Z powodu błogosławionego przeze mnie zakazu posiadania przez nie komórek, ta prawdziwa męczennica może ze mną rozmawiać tylko raz dziennie w godzinach od 14-tej do 15-tej z telefonu wychowawcy, co oczywiście dla niej jest źródłem rozpaczy, a dla mnie wytchnienia- z obozu w Zakopanem potrafiła dzwonić po 50 razy dziennie z pytaniami typu: Mimi, a jak myślisz, mam włożyć te skarpetki bardziej różowe czy te mniej różowe?
Wraca w czwartek, od piątku idzie na półkolonie, a w sierpniu wyjeżdżamy.
Muszę ją usunąć z domu choć na pół dnia, siedzenie w huku i pyle budowlanym tylko mnie dostarcza uciechy i satysfakcji ;-))
Nemo zgodnie z dwuletnią już tradycją, nie przewidział w swoich planach wakacji z dziećmi, nie jestem tym specjalnie zaskoczona, nie chcę się nawet nad tym zastanawiać, to są moje dzieci i stać mnie na zapewnienie im fajnych wakacji, bez uczestnictwa ich ojca. Nie to nie.
Ale w ramach tych moich działań czasem muszę się niestety zmusić do poświęceń straszliwych, bo jak inaczej można nazwać daną dzieciom obietnicę wyjazdu na koncert Britney Spears, 24 lipca do Warszawy, co oczywiście wymaga ode mnie najpierw pojechania po Starszą i jej przyjaciółkę do Ciechocinka, potem zawiezienia ich do Warszawy i oddanie w ręce kolegi J., który rozrzutnie zaofiarował się przypilnować towarzystwa na koncercie, podczas gdy ja z jego żoną oddam się przyjemniejszym czynnościom, co z całą pewnością osłodzi mi trud wiecznych poświęceń, hehe…
A z rzeczy ważnych donoszę, że budowa huczy mi za oknem słodką melodią betoniarki!
Li.

A mogę :)) I z dziką radością przedłożę:))
No dziwie Ci sie, ze mozesz cokolwiek przedkladac nad koncert Britney Spears. ;)