Możliwe, że dziś będzie oberwanie chmury z gradobiciem i piorunami kulistymi, bo oddałam auto do myjni ze zleceniem gruntownego sprzątania z praniem tapicerki włącznie.
Pogoda mi takich fanaberii nie podaruje…
Jest mi smutno i mam tego powody, które co gorsza nie są nic a nic wydumane.
Ani nawet wyolbrzymione.
Są realne, namacalne, nie do przeskoczenia, ani nawet nie do obejścia, a już na pewno nie do zlekceważenia.
Nie można ich zagłuszyć ani oglądaniem pokrycia na dach, ani oglądaniem ofert okien, ani nawet planowaniem tarasu. Nie dają się zasłonić rusztowaniem z mało gustowną zieloną siatką.
Są. Bolą. Bardzo bolą. Wywołują ogromny lęk. I żal.
Ech…
Wczoraj robiłam porządki w butach i znalazłam zapomnianą oryginalną i seksowną parę, kupioną rok temu na ślub mojego brata i I.
Leżały w szafie ze swoimi wysokimi obcasami, takie śliczne i… smutne od nienoszenia.
Miałam je na sobie tylko jeden raz.
Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj.
To wszystko co dzieje się teraz z I. wydaje mi się koszmarnym snem.
A buty ubiorę, gdy wyzdrowieje.
Li.
Update:
W nocy była gwałtowna burza z piorunami, znowu sąsiedzi z drugiego piętra zostali zalani.
Na szczęście w tych samym miejscach…
Postanowiłam stanowczo nie myć auta do końca sierpnia. Aż do wybudowania dachu!

La:) Kobieto droga, jak się cieszę, że Cię widzę!!!
często o Was myślę, tym bardziej, że niedługo rocznica, chciałoby się rzec, że obcy minie bo przecież "wszytko mija….." tak bardzo bym chciała, by tym razem Lec się nie pomylił, ściskam Cię Li i nieustannie trzymam kciuki……kissLa…
W rodzinie mojego meza umiera babcia jego kuzynki, ma 98 lat. Uwielbialam ja i podziwialam, bo zawsze byla pelna poczucia humoru i radosci z zycia. Zawsze ladnie pomalowana, pokrzywionymi palcami grajaca na pianinie, spiewajaca i rozesmiana. Teraz umiera i nawet nie umiem nad tym plakac, bo taka jest kolej rzeczy. Miala dlugie, piekne zycie i majac 98 lat mozna spokojnie umierac. W tym samym czasie mysle o I. i z choroba tej obcej mi osoby pogodzic sie nie moge. A Ty Li kochana, ciesz sie zyciem, bo wtedy obcy wygrywa takze Twoje zycie. A poza tym I. jeszcze zyje i dopoki jest nadzieja to trzeba sie jej mocno trzymac.
Lola, ja czuję straszną bezradność. I jeszcze wbrew zdrowemu rozsądkowi wyrzuty sumienia, że cieszę się budową, życiem, dziećmi, przyjaciółmi, ech- tym wszystkim co składa sie na moje życie, to moje życie które bardzo kocham. Tak lubię się śmiać, a tak bardzo teraz boli mnie mój śmiech. Obcy zatruł nas wszystkich. A Ilona we czerwcu skończyła 31 lat. 15 sierpnia będzie pierwsza rocznica jej ślubu.
Li, to wszystko jest tak smutne i niesprawiedliwe, ze naprawde brak mi slow. Mam ochote walic piescia albo organizowac protest z duzymi sztandarami, ze przeciez ona taka mloda i dopiero po slubie. Tylko nie wiadomo gdzie ten marsz o zycie przeprowadzic. To straszna bezradnosc, ze na ta niesprawiedliwosc nic poradzic nie mozna. :(
To może spróbuj odwrócić zaklęcie – ubierz buty, by wyzdrowiała..
Bardzo mi przykro z powodu I. Mam nadzieje ze buty niedlugo zalozysz. Zycze nadziei i trzymam kciuki. Anna
Myślę czasem o I i wiem że obca, nieznana to jednak mentalnie bliska… Skrycie pragnę by wyzdrowiała bo to taka namiastka nadziei, wiary, może nawet cudu… Jeśli Bóg nie chce zauważyć jej cierpienia to niech choć Anioły strzegą Ją każdego dnia…