Raz w miesiącu jak pokuta.

I nagle nie wiadomo skąd przychodzi taki poniedziałek jak dziś, gdy ciężko wstać z łóżka, gdy boli serce, gdy jakoś tak smutno, a tęsknota za nie wiadomo czym napływa do oczu łzami nie wiadomo skąd. Wszystko drażni, a już najbardziej budowlany hałas za oknem.
Szczekanie własnego psa budzi wściekłość, Wykonawcy nie zaprasza się na codzienną kawę, dziecka nie chce się przytulić, koty przegania się ze stołu, a mina widoczna w lustrze pokazuje… o rety, co ona pokazuje???
Wściekłą babę z PMS.
Idę na rower, a potem się zobaczy.
A co na to Lec?
Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Nudziarz!
Li.

3 Responses to Raz w miesiącu jak pokuta.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ale póki wraca regularnie Lola, póty… no wiesz ;-))Dziś już lepiej, ufff :)

  2. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Po przeczytaniu pierwszego zdania wiedzialam, ze to PMS. ;) Tak, powod do placzu wtedy ZAWSZE sie znajdzie. Do tego ostatnio mam wrazenie, ze ten czas plynie tak strasznie szybko, ze jeden PMS pogania nastepny. Ta zmija mija, ale niestety tak regularnie wraca.

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Sa takie dni w zyciu kobiety kiedy nawet Lec nie pomaga:) Byle do srody, Li:)Anna