Wanny, kabiny, armatura, płytki, kuchnie, podłoga…

Oglądnęłam sobie TO
i się wzruszyłam.
Zgubiłam kabelek od aparatu i nawet wiem gdzie, w związku z tym wiem, że na pewno go już nie znajdę. Muszę go więc kupić, w dodatku jak najprędzej, jeszcze przed przyjazdem Starszej, bo to jej aparat i jej kabelek. Tym samym sensacyjne zdjęcia z zalania budowy muszą trochę poczekać na publikację, ale nic a nic nie stracą ze swojego uroku, przynajmniej dla mnie ;-))
W sobotę zamykamy ulicę i zalewamy płytę, a potem świętujemy.
Od tej pory budowa nabierze nowego wymiaru, bo już będzie konstruowany dach.
Niewątpliwie w związku z tym doniosłym wydarzeniem, pojawią się nowe inspekcje i nowi „życzliwi”.
Ale co tam, damy sobie radę! Na razie w sferze budowlanej mam większe zmartwienia- otóż kilka
dni temu zaglądnęłam do tylko jednego sklepu z łazienkami i niech dobry Bóg ma mnie w swojej opiece, będzie mi to bardzo potrzebne.
W sklepie z butami nigdy nie mam zawrotów głowy, ale na widok tak przerażającej ilości wanien prawie omdlałam. Wcale mnie nie pociesza fakt, że przynajmniej jest w czym wybrać, skoro już przewiduję, że kupując tę jedną rzecz natychmiast pożałuję, że nie kupiłam tamtej drugiej…
Celem uniknięcia zabójczych dylematów i prowadzenia rozsądnej polityki finansowej postanowiłam zakreślić sobie jakieś ramy kwot, poza które nie wolno mi wyjść, a to pod karą dożywotniego pozbawienia wolności z kredytem w charakterze krat.
Macie jakiś pomysł w jakich rozsądnych granicach można liczyć wykończenie metra kwadratowego?
Bez złotych klamek i kosmicznej kuchni!
Na pierwszym poziomie będę mieć: salon połączony z kuchnią, spiżarnię, moją sypialnię z łazienką tylko dla mnie (och, może tam jeszcze kogoś wpuszczę), a w niej i wannę i prysznic, toaletę dla gości, dwie garderoby- wszystko około 70 metrów kwadratowych, na drugim piętrze dwa pokoje dla dzieci po ok 19 metrów, łazienkę ok. 9-ciu metrów, hol, pralnię z suszarnią, kotłownię z piecem na gaz, wszystko ok. 70-ciu metrów, do tego ponad dwudziestometrowy taras.
Pewna jestem tego, że na podłodze chcę mieć deski olejowane i nie chcę szafek wiszących w kuchni.
Rety, ale będę mieć co robić przez najbliższe miesiące!!!
Li.

6 Responses to Wanny, kabiny, armatura, płytki, kuchnie, podłoga…

  1. Nieznane's awatar Ins pisze:

    Chyba najbardziej popularny "weselny" taniec na youtube:http://www.youtube.com/watch?v=Vqiw-Kqtlr0

  2. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dziewczyny, tego że będę tu jęczeć i pytać o radę możecie być pewne :))))Agata, kabelek znalazłam osobiście, w moim aucie. Byłam pewna, że wypadł mi z torebki gdy go zabrałam z pracy. A tu taka miła niespodzianka, tkwił sobie przy tylnych drzwiach, czekając z utęsknieniem aż je otworzę. Wypadł mi prosto na nogi :)

  3. Nieznane's awatar echoes pisze:

    Ojoj, Li! Ja Ci powiem tylko, że bez szaleństw wielkich na moje 60 metrów wydałam jakieś 50 tys., bez mebli i bez części AGD, bo miałam. To jakby wziąć te Twoje 140 metrów… to mi słabo lekko :)Ale za to jak będzie pięknie! A brak szafek wiszących w kuchni popieram całym sercem! Gdybyś potrzebowała rady, to służę, urządziłam już cztery mieszkania, a nie ma to, jak nauka na własnych błędach :)

  4. Nieznane's awatar Julianna pisze:

    Z doświadczenia wiem, że kuchnia i łazienki to największy wydatek … Do niedawna było tak że średni koszt metra kwadratowego robocizny mieścił się w cenie płytek takich z więcej niż średniej półki, ale też nie tych najdroższych. Trzymaj Li mocno portfel bo trzeba mieć dziś dużo siły by nie zbankrutować :))) W sklepach są tak piękne rzeczy :)))

  5. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Kabelka nie kupuj, przyjdzie Pani Jadzia to go znajdzie ;-). No tak…wybudować to nie aż taka sztuka, ale umeblować tak aby czuć się komfortowo, to jest wielka sztuka! Wiem, że będziesz mieszkać jak księżniczka w pałacu!!! Pozdrawiam serdecznie!

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    no, no, prawie mogłybyśmy razem mieszkania wykańczać ;)powodzenia i szybkich decyzji!kakot