Piątkowy poranek bez mleka, to poranek w złym humorze.

Niemożność zrobienia sobie pierwszej porannej kawy z powodu braku mleka, od rana wpędziła mnie w zły humor i biada każdemu, kto wpadnie w moje ręce.
Nie pomaga mi w poprawie samopoczucia jazgot piły za oknem i warkot betoniarki, te wszystkie stuki, huki i przekleństwa tak znienawidzone przez sąsiadów, a mnie przecież do niedawna brzmiące słodkim allegro con moto.
Oj, nie lubię nie mieć mleka, nie lubię!
Pijąc więc zieloną herbatę, porządkuję myśli, nadaję im numery, tworzę jedną kolejkę dla uprzywilejowanych, a drugą dla natrętnych, mam tyle spraw na głowie, że ciągle mi jakaś z niej spada, łamie, a ja muszę poskładać ją w jedną całość.
Praca, dzieci, budowa, Ilona, te cztery sprawy oznaczone są kolorem najważniejszości i nie będę nadawać im numerów.
Sprawy budowlane toczą się swoim torem, bez żadnych zakłóceń.
Dziś wieczorem odpowiednie służby zamykają ulicę, będzie zagrodzona do jutra do godzin popołudniowych. Jest to niezbędne z powodu posadowienia na jezdni wielkiej betoniary z pompą pompująca beton bezpośrednio na strop. Ech… będzie się działo.
Najważniejsze jednak ma być po tym, bo zakończenie tego etapu budowy jest podobno tak bardzo ważne, że mam zrobić imprezę z powodu tzw. „wiechy”, miejsce-podwórko, gości- ośmiu robotników, Wykonawca, sąsiedzi, ja i moi goście.
L. poleciała sobie wczoraj na wakacje do Norwegii, sama więc muszę reprezentować inwestorki, co zresztą uczynię z radością.
Ilonka, ech… tu sprawy nie toczą się właściwym torem.
Na dzień dzisiejszy Obcy zaatakował siedem kręgów i nie pokazuje żadnej reakcji na chemioterapię poza wyniszczeniem organizmu.
Szukamy pomocy za granicą.
Mój drugi brat jest lekarzem i pracuje we Francji.
Otworzyła się tam możliwość konsultacji i ewentualnie operacji w dwóch klinikach, jedna z nich ma ogromne sukcesy w onkologii. Francuscy lekarze widzieli już wyniki badań, nie ukrywają że jest to wyjątkowo ciężki przypadek, ale widzą szansę na operację, czego nie widzą lekarze w Polsce. Wizyta w Paryżu wyznaczona jest na koniec sierpnia, Ilonka ma za zadanie przetrwać kolejną chemię, zaczyna ją dziś.
Trzymajcie za nią kciuki, ślijcie dobre myśli, jest to bardzo potrzebne.
To co się z nią dzieje jest tak bardzo niesprawiedliwe i takie okrutne, że brak słów.
Li.

8 Responses to Piątkowy poranek bez mleka, to poranek w złym humorze.

  1. Nieznane's awatar Kucyk pisze:

    Ja też trzymam kciuki. Dlaczego ludzie muszą tak cierpieć? Nie potrafię tego zrozumieć. Ślę pozytywne wibracje.

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Bardzo bardzo trzymam te moje kciuki i wierzę, że MUSI w końcu się udać. pozdrawiam Autorkę tego świetnego bloga

  3. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Trzymam tak mocno, ze sa az biale i trzymac nie przestane, az ta cala sprawa z obcym nie przejdzie do historii.

  4. Nieznane's awatar Julianna pisze:

    Trzymam Li… TRZYMAM !!!

  5. Nieznane's awatar Li pisze:

    Jezu, Aga, no jasne że nie czyta. Nie wie o tym, że ja piszę dalej po zamknięciu Licencji! Nikt z rodziny nie wie. I niech tak zostanie.

  6. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Mama nadzieję, że Ilonka tego nie czyta. Monia, popłakałam się…nie mogę tego zrozumieć…Przekaż jej moją energię by pokonała tego niewdzięcznego obcego. To jest bardzo niesprawiedliwe!!! W takim razie pokładam nadzieję w ręce francuskich lekarzy.

  7. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dzięki Monia:)Ja też ściskam.

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Jestem myślami z I. i życzę jej z całego serca powrotu do zdrowia.Ściskam-Moon