Zdjęcia na czwartym piętrze zrobił mi majster Jacek. Dla mnie to teraz teren niedostępny jak kosmos, ciągle nie opanowałam lęku przed wejściem na rusztowanie, a niech to! Ale mam obiecane prowizoryczne schody, realizacji tej obietnicy będę zajadle pilnować!
Tu początki zbrojenia stropu:

Taką śliczną, regularną krateczkę można tylko pokochać, a już conajmniej podziwiać!
Ten strop ma trzymać w ryzach cała nadbudowę, samego betonu będzie ponad pięćdziesiąt ton, trudno mi to sobie wyobrazić… Tam gdzie stoją robotnicy, będzie mój taras- na drugim planie widać lipę, której zapach będę sobie wdychać w długie, letnie wieczory, takie jak dziś :)
Jak tak patrzę na tę wielką ilość stali, czuję niezwykłą wdzięczność do losu za nadzwyczajny spadek jej ceny.
Zrobiłam zakupy na jutrzejsza imprezę. Na podwórku stoi już stół pięknie zbity z desek ze stylowym blatem z płyty OSB.
Postaram się przemycić na niego coś poza kiełbasą i wódką, zresztą to nie ma większego znaczenia- ważne, że zalanie stropu to kolejny krok do przodu, coraz bliżej domu dla mnie i dzieci. Bardzo tęsknię za swoim domem, za ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. I nie chcę tego od nikogo, wybuduję sobie sama. Nieistotne, czy ktoś to doceni, czy będzie podziwiał, czy będzie zazdrościł… Istotne, że to ja będę dumna z samej siebie.
Jutro będzie dla mnie ważny dzień, nareszcie będę mieć własny sufit nad głową!
Li.

"Kac inwestora gwarantuje pomyślność w zakończeniu budowy i szczęśliwe życie przez wszystkie lata użytkowania"Tak przynajmniej twierdził mój Wykonawca…Mam nadzieję, że trawi Cię kac-morderca:)
Li, serce mi rośnie!!!
Yo, najdalej w grudniu na Święta:)Postanowiłam wprowadzić się nawet wtedy, gdy nie zdążę wszystkiego wykończyć. Ani jednego dnia dłużej ponad konieczność w tej wynajętej norze! A potem już możesz przyjeżdżać ;-)Emma: ten taras będzie miał ponad 20 metrów i jest zrobiony kosztem tzw. pokoju gościnnego. Wyszłam jednak z założenia, że pokój gościnny nie jest mi potrzebny, z niektórymi gośćmi mam nadzieję sypiać ;-), a dla innych poświęcę się i oddam moją sypialnię ;-)) Z tarasu cieszę się bardzo, wieczorne wino na tarasie wśród świec… mhmmmm….
ale tarasu to Ci szczerze zazdroszczę
Znasz jakiś przybliżony termin przeprowadzki?
Aga, z tą wytrwałością to jest tak: jak już się powiedziało A i ściągnęło dach kamienicy, trzeba powiedzieć B :)W innych sprawach, gdzie konsekwencje odstąpienia nie są tak "tragiczne", wytrwałości mi zdecydowanie brakuje, hehe…A to co ja robię, może zrobić każdy- trzeba tylko mieć trochę szczęścia i znaleźć fajny strych :)
Jejku, ale ta praca wre!!! Jak na to patrzę, to aż mnie ściska tam głęboko…tyle musiałaś przejść by sama stanąć na nogi i wybudować wspólne gniazdo dla siebie i dzieci. Jesteś niezwykłą kobietą, po prostu jesteś NIESAMOWITA!!! Uwielbiam Ciebie za tą wytrwałość w dążeniu do celu!!!