Poranne i bolesne uświadomienie sobie żałosnej, życiowej sytuacji.

Koniec wakacji, dwie dorastające córki, konieczność „niezbędnych „zakupów do szkoły, broń boże związanych z działem artykułów szkolnych… – wczorajsze popołudnie i wieczór zrobiło ze mnie cyborga z porfelem na wierzchu.
Koniec wakacji to koniec późnego wstawania i późnego chodzenia spać, rany boskie jak ja nienawidzę tego szkolnego kieratu, gdy w półprzytomności robię śniadania i znowu nie mam czasu dla siebie.
Dwie córki, cztery koty i pies wystarczą na umeblowanie każdego poranka.
Dopijam kawę i czas witać dzień powstaniem (Lec).
:)
Miłego dla Was!
Li.

3 Responses to Poranne i bolesne uświadomienie sobie żałosnej, życiowej sytuacji.

  1. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Ja tez Was rozumię. ;) Gdyby moje dzieci mogly chodzic do szkoly na 10-ta…

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    rozumiem! oczywiście hmm… chyba jednak nie taka w pełni ;)-Moon

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Jak ja Cię rozumię ! dwoje dzieci zamiast 4 kotów – mąż więc średnia problemów ta sama ;)Ściskam jeszcze w pełni sił-Moon