Dziś było inaczej. I. chwilami odzyskiwała przytomność i zamieniała parę słów.
Pocałowała moją rękę i uśmiechnęła się do mnie uśmiechem na całe moje życie.
Przebudzenia się są jednak drogo okupione wzmagającym się bólem głowy, dostawała więc kroplówkę z czymś mocno znieczulającym, popadała w niebyt bez reakcji na bodźce, potem znowu powoli otwierała oczy, takie błędne koło z naszym wyczekiwaniem na Jej przebudzenie.
Wiemy już, że w mózgu są trzy guzy, niedobre nieoperacyjne guzy, będą robić coraz więcej zła, coraz bardziej uciskać i sprawiać coraz większy ból.
Byłam dziś u niej dwa razy, słabo sobie radzę z emocjami, ale przy niej jestem uśmiechnięta,
a gdy zaczynam ją głaskać po głowie to wskaźniki na monitorach zaczynają przyspieszać i nawet wszczynać alarm z powodu nagle szybszego pulsu. Czuje ta moja kochana, łysa pałka, że jestem obok….
Tak mi smutno, ona nie zasłużyła na taki los, tyle naszych babskich interesików nie zakończonych, tyle ją ominie babskich spraw, nie będzie wiedziała jakim przereklamowanym dramatem jest czterdziestka, nie urodzi sobie ślicznej córeczki, nie będzie wiedziała jaki obcas będzie najmodniejszy w następnym sezonie, nie zobaczy jak urządziłam sobie dom i w dodatku zostawia mnie samą na pastwę niedobrego losu, bo kto mi przypomni o wizycie u kardiologa, kto zapyta czy wzięłam rano leki, kto mnie opieprzy, że ich nie wzięłam, kto będzie się o mnie martwił wyłącznie z powodu bezinteresownej miłości, kto mnie będzie akceptował ze wszystkimi moimi wadami i niedoborem zalet, kto będzie ukochaną ciocią moich córek, kto będzie wymagał ode mnie wysłania sms-a nawet w środku nocy na potwierdzenie, że wróciłam z dalekiej podróży…
Mój brat traci żonę, jej Rodzice tracą jedyną córkę, a ja tracę Ilonkę.
Już czuję się bardzo samotna.
-Śmierć powinna mieć siwe włosy, a nie stukać wysokimi obcasami- tak mi dziś na gg napisała maczka.
Li.

Moniko, brak mi słów, właśnie ten młody wiek jest wrogiem I. Jest mi tak smutno i ciężko jakby to moje własne dziecko odchodziło na drugą stronę tęczy.Cały czas myślę o Was, chociaż się nie wpisywałam.Gdybym tylko mogła jakoś Wam pomóc, okrutna jest ta świadomość bezradności.Anna
A ja się pytam, gdzie jest ten dobry Bóg, który za dobro wynagradza a za zło karze??? On jest wszechmogący??? Po tylu modlitwach…? Zadrwił sobie z nas!!! Jak dla mnie, to on nie jest sprawiedliwy!!! Tylu przestępców i innych zwyrodnialców na ziemi i im nic się nie przytrafia, a tu taka dobra dziewczyna musi cierpieć… i jeszcze w dodatku musi pożegnać się ze światem. Ech…Monia, Ty wiesz…że ja tu po kilka razy na dzień jestem. Liczyłam na cud, ale teraz….
Modlę się, żeby Ilonka nie cierpiała.Za szybko odebrano nam nadzieję. Za szybko. Dana
……………………………………………moja dusza i serce milczy bo nei wiem co powiedzie w obliczu tego co przeczytałam………………..monina
Li,to co jest między Tobą ,a Iloną jest piękne…nie można sobie wyobrazić pełniej bliskośći…i tak już zostanie
Gosia, po drugiej stronie może jest i raj, ale nie można stamtąd wrócić…Co do walki… ech, teraz jest to walka z bólem.Żeby jej już nie bolało.Nie ma możliwości operacji, nie ma możliwości chemii, jest tylko możliwość cudu.Bezradność.Całuję mocno, dziękuję za wsparcie to naprawdę pomaga.
eh :((((Może nie myśleć o tych obcasach i wszystkich niewykorzystanych możliwościach, ale mieć wiarę w to, że po tej drugiej stronie przynajmniej nie ma bólu.A i tak wiem, że będziecie walczyć tak długo jak się da.przytulam
Li, naprawdę brak mi słów…
………..przytulam Monia- tak niezmiernie przykro mi i smutno-Moon
Li, czytam Cię regularnie i choć chciałam powstrzymać się od komentarzy, dziś już nie mogę.Płaczę razem z Tobą. Bardzo mi przykro. So.
Dopóki tli się iskierka, zawsze jest szansa na ogień. To taka gra z losem w pokera. Przegrywasz, ostatnie rozdanie i możesz wszystko odzyskać. Cuda się zdarzają.
Jakie to jest okrutne i straszne:-(((