Nihil novi, tylko gorzej.

Wczoraj mój brat przyznał mi się, że odkrył mojego bloga i że popłakał się czytając ostatnie notki.
Tak to jest z tajemnicami, gdy na wspólnie użytkowanym w pracy kompie zostawia się ślady.
Licencję czytała cała rodzina, łącznie z Rodzicami Ilonki, tutaj pisząc bardziej osobiście
i w związku z pogarszającym się stanem zdrowia Ilony upublicznienia w rodzinie I. bloga nie chciałam, ciężko przecież czytać o cierpieniu kogoś tak bliskiego.
Może kiedyś… kiedyś dam im adres tego bloga, bo tu zapisałam moje życie z ich córką.
Ech…
Wczoraj zadzwoniła do mnie z Paryża D. będąca w kontakcie z profesorem, mającym operować Ilonkę 30-go września. Okazało się, że Francuzi podczas badań wykryli, że coś jest w płucach, zaskoczeni natomiast są przerzutami do mózgu. Jednak oficjalnie operacja nie jest jeszcze odwołana.
A guz w pniu mózgu czyni coraz większe spustoszenia. Ilonka już prawie nie widzi, zaczyna się obrzęk mózgu, który powoduje coraz koszmarniejszy ból. Wczoraj wieczorem stanowcza pani doktor postawiła sprawę jasno- stan I. jest terminalny i albo zwiększy dawki morfiny i Ilonka już nie będzie się wybudzać i w związku z tym nie czuć bólu, albo każde jej przebudzenie się będzie się dla niej wiązało z cierpieniem.
I trudno powiedzieć ile to potrwa, bo wysportowana i niepaląca I. ma bardzo mocne serce, które ciągle chce żyć.
Ostateczność tego stwierdzenia poraziła mającą matczyną nadzieję Mamę Ilonki.
Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co czuje matka tracąca dziecko.
Ja usycham z tęsknoty za moimi córkami po tygodniu ich nie widzenia.
Li.

8 Responses to Nihil novi, tylko gorzej.

  1. Nieznane's awatar baju pisze:

    Kiedy czytałam ostatnie notki, zrobiło mi się strasznie wstyd za to, że tyle razy w życiu przejmowałam i pewnie nie raz jeszcze będę przejmować się pierdołami. Że przerysowałam samochód, że pies sąsiadów sfajdał się na moim podwórku, że zmokło mi pranie albo posiwiało kilka włosów…Tak naprawdę to wszystko takie nieważne, śmieszne, przejściowe! Klękam przed cierpieniem Ilony, ono jest tak okrutnie nieodwracalne…

  2. Nieznane's awatar Agata pisze:

    To jest okropne…

  3. Nieznane's awatar Danuta pisze:

    ……………..jestem tu………..brak mi slow…..

  4. Nieznane's awatar tani1 pisze:

    Dawno nie zaglądałam. Przeczytałam teraz. Wokół mnie wiele osób choruje. Parę już odeszło, inne walczą dzielnie, nie tylko dla siebie. Nie ma sprawiedliwości i słów brak…

  5. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    ……………..Dana PS Brak mi słów

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li !!!!!Bądź bardzo dzielna! Wiedziałem zawsze, że jesteś SupeWomen, ale życie stawia tak wysoko poprzeczki, że trudno w to uwierzyć :(Szkoda… że nie można oddać swojego bezsensownego i jałowego życia innej osobie, (chociaż w części) kochanej i takiej której życie jest coś warte.Mam takie jedno na zbyciu :( Jest mi bardzo przykro, że nie mogę nic pomóc… szkoda że teraz wszystko tylko w rękach Jego, a może nie szkoda ??? Staram się nie przeklinać, ale teraz mam na ustach tylko: k…rrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr choć to bez sensu i powiększa tylko bezsilonść. Napisać 'trzymam kciuki' bez sesu, "przytulam" to może lepiej, jeśli mi wolno? ….johnik

  7. Nieznane's awatar emma pisze:

    nie wyobrażam sobie być na miejscu mamy Ilonki w momencie gdyby kazano mi podjąć taką decyzję, nie w y o b r a ż a m sobie, ciągle wierzę i czekam na cud