A takie tam…

Osadzona w życiu mam swoje codzienne sprawy, mam też sprawy nadzwyczajne powodujące wybuchy radości i wzruszeń, mam przyjaciół i znajomych, mam rodzinę, koty i psa i idę sobie albo lekkim krokiem, albo powłócząc nogami do swoich celów, czasem oberwę po nosie, czasem dostanę skrzydeł, ale żyję, ciągle żyję, intensywnie żyję, to moje codzienne życie jest moją szansą na dalsze życie.
Planuję przyszłość z właściwym mi rozmachem, planuję nareszcie porządnie nauczyć się włoskiego, planuję kiedyś sprzedać strych i wybudować dom pod miastem, planuję za rok wakacje na Sardynii z moją koleżanką Jędzą, ciągle przecież nie poznałam Sardynii od pasa w dół, a podróżowanie autem po Europie, z namiotem i z dziećmi ma urok nie do odparcia.
Plany, plany, plany- jak nie wychodzą, to można je zastąpić innymi, bo plany są zastępowalne.
Tylko ludzi w sercu nie można zastąpić, gdy ktoś odchodzi to zawsze przez boleśnie w nim wyrwaną dziurę, taką nie do załatania, ciągle krwawiącą, mam w sercu kilka takich dziur po osobach mi niegdyś bliskich, ale jeszcze nigdy nikt mnie nie opuszczał bez możliwości powrotu wybaczeniem, tak ostatecznie, tak już bardzo tęskniąco, tak już bardzo brakująco, tak okrutnie niepotrzebnie.
A stan I. powoli, nieubłaganie, zgodnie z przewidywaniami lekarzy pogarsza się z każdym dniem.
W tych rzadkich chwilach świadomości, gdy morfina uwalnia ją ze swoich kajdan, Ilonka pyta co tu robi, rozmawia z mężem o powieszeniu półek na pamiątki z ich dalekich podróży, daje mi całusa prosto w usta i mówi, że czeka na operację we Francji.
A już po chwili od wybudzenia łapie się za głowę i zaczyna jęczeć z bólu.
Śmierć złodziejka- kradnie ludzkie plany, kradnie ludzkie życie.
Li.

2 Responses to A takie tam…

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Jul, ja próbuję żyć jak kiedyś, tak bardzo odległym wydaje mi się czas sprzed choroby I. Nie chcę się spalać w zastanawianiu się dlaczego, nie chcę pozwolić sobie na tylko smutek, Ilona nigdy by tego nie chciała. Czasem słońce czasem deszcz, Ona jest w moim sercu, ale życie przecież toczy się dalej. I już sama nie wiem, co jest bardziej okrutne- jej odchodzenie, czy to że po jej odejściu nie zawali się świat?

  2. Nieznane's awatar Julianna pisze:

    Li dziś astry kupiłam, bordowe jak za gęsta krew…Myślałam o I, o Tobie, o całym niezrozumiałym cierpieniu tego świata … słów mi zwyczajnie brak…