Kłopoty mnie kochają, to fakt notoryjny.
Dziś w nocy wyrwał mnie ze snu jazgot Kary Boskiej, mojego w dzień ukochanego psa, zamieniającego się na noc w szczekającego potwora. W korytarzu na parterze stały płyty gipsowe więc w trosce o ich los wyszłam na klatkę, zapaliłam światło, a pies pognał na podwórko, dalej szczekając. Drzwi do piwnicy były otwarte (no dobra, bałam się, cholernie się bałam), szybko je zamknęłam i zaczepiłam kłódką nie zauważając z tego strachu, że kłódka była przecięta. Płyty stały nietknięte, pies wrócił i patrzył na mnie znacząco, obwąchując drzwi do piwnicy, ale skąd mogłam wiedzieć, że KTOŚ tam może być? Na całe szczęście zresztą tego nie wiedziałam.
Wróciłam do domu, a rano alarm wszczęli robotnicy, okazało się, że drzwi do piwnicy były otwarte, ten KTOŚ od środka musiał podważyć skobel, bo ja go przecież zamknęłam, a piły i inny sprzęt w sumie o wartości czterech tysięcy złotych zniknął. Znaczy się, skok na piwnicę draniowi się udał. Musiał też drań działać w pojedynkę, bo zabrał tyle ile mógł udźwignąć, zostawiając sporo innych wartościowych rzeczy.
Na miejsce zbrodni wrócił dziś inny przestępca, przywleczony siłą przez mojego kolegę Krzysia. Krzyś czuje się paskudnie, bo to on ‚dał mi w prezencie” pracę tego elektryka, nie mając pojęcia, że Pan Romek w czasie wolnym od pracy próbuje zdobyć majątek na „na automatach”. Ewidentnie uzależniony i skruszony przyznał mi się do grzechu przepuszczenia mojej kasy i w dodatku do wygrania niczego.
Ustaliliśmy, że dajemy mu szansę odpracowania długu, do ręki nie dostanie już żadnych pieniędzy, a materiał na jego pisemne zlecenie kupi mi Krzyś. No cóż, nigdy nikogo nie przekreślam, staram się zrozumieć tego biedaka, w gruncie rzeczy porządnego faceta, uzależnienie w każdej postaci to ludzki dramat, trzeba mieć w sobie wiele siły, by mu sprostać.
A poza tym rozpaczliwie potrzebuję elektryka, a to podobno prawdziwy mistrz, więc jakby łatwiej przyszło mi wybaczenie, choć zaufania do niego już nie odbuduję.
W każdym razie majster ma mieć na niego oko, a cała elektryczna robota ma być zakończona w poniedziałek.
Idę do pracy, z niejaką ulgą, bo może tam znajdę upragniony spokój.
;-)
Li.

Hmm. Mnie tez od razu przyszlo do glowy, ze to elektryk, ale chyba gdyby to on to wszysto skradl, to wlasnie by to uplynnial badz gral, a nie pracowal na budowie. Chociaz zona to bardzo slabe alibi. Z samego wstydu mogla go kryc. Moze zainstaluj jakies ukryte kamery. A zlodzieja pewnie niezle przesraszylas. ;)
Miewam jeszcze litościwe serce, ale już nie dla uzależnionych od czegokolwiek. Jak to mówią "kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardy tyłek". Niestety. Oby skończył robotę przed następnym wyskokiem. Pozdrawiam Li ;) Mamilaria
Nie wiem, Aga czy to jest odwaga, raczej litość. Nie podejrzewam go też o włamanie, żona powiedziała że w domu był od północy. Ma alibi;)
Hm…pierwszą osobą jaką bym podejrzewała o włamanie do piwnicy byłby właśnie ten nieszczęsny elektryk. Nie zaufałabym już takiemu człowiekowi! Jesteś odważna!
Tani, nie mam sumienia się go pozbyć. Wygląda jak zbity pies, a zwija się teraz jak mrówka. Daję mu szansę, zobaczę co dziś zrobi, w sumie niewiele zostało mu do końca roboty.
Li, pozbądź się tego człowieka. Tylko tyle powiem. Macham. Tani
Kara się stara, obejścia pilnuje, alarm podnosi, nawet wskazuje gdzie "niedobre człowieki"* się znajdują a Pani krzyczy. Nagradzaj, oj nagradzaj, żeby się pies nie zbiesił:)*cytat z mojej pierworodnej
Karla, no padłam ze śmiechu:D Powiem młodej, że ją cytują :))))Karę muszę nagrodzić, tym bardziej, że na nią nakrzyczałam za nieuzasadniony alarm…:D
Zastanawia mnie zachowanie bohaterów filmów grozy, którzy zawsze idą tam gdzie najciemniej, podążają za odgłosami, wchodzą do wąskich, ciemnych korytarzy, strychów i piwnic, zamiast spieprzać ile sił w nogach:) Jak dobrze, że nie weszłaś do tej piwnicy… Kara zasłużyła na "paluszek albo ucho, ale male":) i na pieszczenie i całowanie "minut 12 albo więcej":)
Afery to moja specjalność :)I pomyśleć, że miałam złodzieja po drugiej stronie drzwi! Wystarczyło tylko posłuchać psa!
No i masz Li swoją prywatną aferę hazardową :/