Spowiedź kobiety ostatnio milczącej.

Gdy na długo milknie kobieta, której na co dzień nie zamykają się usta od gadania i od śmiechu, gdy traci ochotę na werbalizowanie myśli, gdy nie pisze, nie dzwoni, nie kocha, to znaczy że nie ma czasu!
I nie znaczy to nic innego, a kto sądzi inaczej niech zamilknie na wieki.
W straszliwą ostatnio popadłam zajętość, taką zajętość do granicy wyczerpania od miotania się pomiędzy poszukiwaniem nowego lokalu na firmę, bo nagle urodziła się taka potrzeba, a na poród nie ma przecież innej rady poza jego przyjęciem, a poszukiwaniem grzejników do salonu (chcę takie).
Po drodze muszę pilnować niesfornego elektryka-hazardzistę, dyskutować z Wykonawcą o setkach problemów, bo bezproblemowa do tej pory budowa stała się wielce problemowa, pracować na przedmiot tej dyskusji i robić zielnik dla Starszej, to ostatnie zwłaszcza uważam za rodzinny skandal, powinnam pozwolić na to by za swoją beztroskę moja starsza córka dostała jedynkę, o konieczności zrobienia zielnika na lekcję biologii wiedziała od września.
Tkwiące jednak we mnie litościwe serce matki nie pozwoliło na takie okrucieństwo i czwartkowe popołudnie spędziłam w Ogrodzie Botanicznym zbierając egzotyczne liście, przy temperaturze powietrza bliskiej zeru, co niewątpliwie było bezpośrednią przyczyną mojego kataru.
Wieczór spędzony na prasowaniu liści celem ich błyskawicznego ususzenia był tylko konsekwencją popołudnia, a szóstka jest murowana, szóstka za pracę mamusi… wiem, wiem to moja rodzicielska porażka, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto nigdy nie złamał się pod naporem córeczkowej wielce udawanej rozpaczy.
Ech, tyle spraw stanęło mi na głowie, od pięciu lat po kolei z hukiem upadają wszystkie filary podtrzymujące moje życie, bo przecież w drgawkach zdechło moje małżeństwo, doprowadziłam się do bezdomności sprzedając mieszkanie, a teraz straciłam ostatni bastion bezpieczeństwa- lokal w którym miałam firmę, a to wydawało mi się najtrwalszą rzeczą w moim życiu.
No i tak uwięziłam się chwilowo w rozpaczy, szarugi za oknem spotęgowały to przerażające poczucie opuszczenia mnie przez życiowe szczęście, ludzi i boga, porozczulałam się nad swoim losem, a potem i tak doszłam do tego samego wniosku co zwykle- liczyć tylko na siebie i zabierać się do roboty.
A co na to Lec?
Dokąd zmierza życie? Tam gdzie Ty, dopóki idziesz.
Trudno mi się ostatnio żyje, ale przecież nigdy nie dostałam gwarancji, że będzie mi lekko.
Z czystego lenistwa nie chce mi się iść pod górę, ale jak mus to mus!
Li.

11 Responses to Spowiedź kobiety ostatnio milczącej.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ins, taką kulkę to ja gubię od razu, nawet gdy tylko na nią patrzę:DPaulaz:) dzięki, trzymam i wytrzymam!

  2. Nieznane's awatar Ins pisze:

    To jeszcze spraw sobie taką baterię łazienkową: http://www.interactiondesignblog.com/wp-content/uploads/2008/05/ripple_faucet_02.jpgZastanawia mnie, czy tę kulkę na górze, od sterowanie strumieniem wody, można zgubić :]

  3. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    przesyłam Ci dużo energii Li. Trudne momenty poprzedzają zawsze te cudowne krótki chwile, zwane szczęściem, więc masz dobrą perspektywę, zważając na to co przeszłaś :) wytrzymaj :) pozdrawiam, paulaz

  4. Nieznane's awatar Li pisze:

    A ja Ci powiem Aga, że nigdy nie odrabiam za dzieci prac domowych, co oczywiście mają mi za złe:) Ale ten zielnik zrobiłam z przyjemnością, chyba chciało mi się w powodzi moich ostatnich kłopotów zrobić coś absurdalnie nieużytecznego :)

  5. Nieznane's awatar Agata pisze:

    Te grzejniki są boskie!!!!!!!! Zielniki robiłam dzieciom i to bardzo często, a to dlatego, że nie mogłam patrzeć jak te moje dzieci nie przykładają się. Słysząc z ust dzieci "mamo, przestań przesadzać, przecież za to nagrody Nobla nie dają, a to chodzi tylko o to, żeby było". Nie wiem skąd ten brak odpowiedzialności i precyzji, a właściwie przypuszczam skąd, ale niech będzie, że nie wiem ;-)).

  6. Nieznane's awatar Li pisze:

    Auroro, ale wszak podobają Ci się niezwykle, nieprawdaż?:)

  7. Grzejniki kojarzą mi się z pewnym ogrodzeniem, przy pewnym pomniku, w pewnym mieście stołecznym, w Polsce :-)

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    A ja mam Panią Jadzię, Jędzo Droga! Ale za to jak te grzejniki będą pięknie pasować do moich kutych meblowych śliczności! Jeżeli chodzi o wystrój wnętrz to jestem bezwstydnie niepraktyczna :)

  9. Nieznane's awatar Jędz@ pisze:

    Dajesz radę Moja Droga :) To prawda, incydentalnie, ale mi też się zdarzało w środku nocy tworzyć "dzieła" o których córeczki wiedziały od dawna, ale jakoś zapomniały.A co do grzejnika, hmmm, mówisz że to grzejnik? a ja tam widzę masę powierzchni i zagłębień do łapania kurzu. No tak mam, nieznośnie praktycznie traktuję przedmioty

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    Klaudia, z daty urodzenia wynika że jesteś Skorpionem, a Skorpiony upadają tylko po to, by przyjrzeć się mrówkom :)Pamiętaj o tym! I o tym, że "Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija" :)

  11. Nieznane's awatar 19111969kw pisze:

    Kurczę, dziewczyno!!! Nawet nie wiesz, ile w Tobie siły!!! Daj mi trochę! Klaudia